W sądzie w Siemiatyczach w piątek, 19 lutego, rozpoczął się proces mieszkańców miasta, którzy oskarżeni są o handel na znaczną skalę narkotykami, kradzieże, paserstwo, pomoc w ukrywaniu się przestępcy.
Na ławie oskarżonych zasiadło 4 mężczyzn. Trzech z nich: Dariusza Ż., Piotra J. i Pawła Ł. dowieziono z aresztu śledczego w Hajnówce. Przebywają tam już od ponad 7 miesięcy, oczekując na wyroki. Dwaj pozostali Kamil S. i Paweł P. odpowiadają za przestępstwa z tzw. "wolnej stopy". W sądzie nie stawił się Paweł P., który prawdopodobnie na kolejną rozprawę zostanie doprowadzony przez policję.
Piotrowi J. prokuratura zarzuca handel heroiną na terenie Siemiatycz. Według ustaleń śledczych, w ciągu niespełna 6 miesięcy w ubiegłym roku sprzedał narkotyki - 110 gramów heroiny - za około 26 tys. zł. Prokuratura zarzuca mu też paserstwo. Pawłowi Ł. prokuratura zarzuca również handel heroiną na terenie Siemiatycz. W ubiegłym roku, według ustaleń śledczych, sprzedał 110 gramów heroiny, czyli kilkaset "działek" za kwotę około 28 tys. zł. Odpowie też za bezpośrednie posiadanie ponad 20 gram heroiny oraz paserstwo. Prawdopodobnie heroinę przywozili z Warszawy. Obaj nie przyznają się do handlowania narkotykami. Grozi im kara pozbawienia wolności do lat 10. Swoje zeznania i wyjaśnienia będą składać podczas rozprawy w marcu. W piątek wyrok usłyszał Kamil S. z Siemiatycz. Odpowiedział za handel i posiadanie narkotyków, paserstwo i pomoc w ukrywaniu się przestępcy przed policją. Skorzystał on z możliwości dobrowolnego poddania się karze. Sąd, za zgodą prokuratury i pokrzywdzonych, wymierzył mu karę łączną 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat oraz grzywnę 2 tys. zł. Kolejnym oskarżonym jest Dariusz Ż. Jest on oskarżony o kradzież z włamaniem, uczestnictwo w obrocie narkotykami, handel narkotykami i kradzież złota. To właśnie on w maju ubiegłego roku wszedł do sklepu jubilerskiego przy placu Jana Pawła II i ukradł garść złotych łańcuszków. Właściciel sklepu oszacował szkodę na około 35 tys. zł. Przedsiębiorca odzyskał tylko drobną część łupu. Złodziej sprzedał złoto między innymi w Białymstoku i Kołobrzegu. Oskarżony tłumaczył się, że potrzebował pieniędzy na spłatę długów i zakup narkotyków. Na sali sądowej Dariusz Ż. przeprosił poszkodowanych i chciał dobrowolnie poddać się karze. Jednak właściciel sklepu jubilerskiego wniósł protest. Dlatego też sąd zadecydował, że będzie on sądzony normalnym trybem. Ważne jest to, że dzięki jego kluczowym zeznaniom zostali zatrzymani pozostali oskarżeni o handel heroiną. Siemiatycki półświatek poczuł się zagrożony jego zeznaniami. W wielu miejscach miasta wandale pomazali budynki dużymi napisami, grożąc Dariuszowi Ż. śmiercią. Dziwne jest, że przebywa on w tym samym areszcie śledczym co pozostali oskarżeni. Z zeznań na sali sądowej można się było dowiedzieć, na jak dużą skalę prowadzony jest u nas handel narkotykami i jak łatwo można kupić heroinę w Siemiatyczach.
Marek Malinowski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MM
Komentarze