Prokuratura Rejonowa w Białymstoku postawiła zarzuty prezesowi Przedsiębiorstwa Komunalnego w Siemiatyczach - Januszowi M. i głównej księgowej tej miejskiej spółki.
Pisaliśmy o prawdopodobnych nieprawidłowościach przy wywozie śmieci z Siemiatycz do Mielnika i ewentualnym fałszowaniu dokumentacji z tym związanej. Przez kilka miesięcy tego roku śmieci z Siemiatycz fikcyjnie były wywożone na gminne wysypisko w Mielniku. Gmina wystawiła fakturę na kwotę ponad 60 tysięcy złotych teoretycznie za składowanie śmieci z miasta, które miała im dostarczać spółka PK. Sprawą zainteresowały się policja i prokuratura. - W wyniku śledztwa i zebranych dowodów, prezesowi spółki PK Januszowi M. zarzucamy popełnienie dwóch przestępstw - mówi prokurator Dorota Antychowicz z Prokuratury Rejonowej w Białymstoku. - Otóż z racji pełnienia funkcji prezesa spółki polecił kierownikowi zakładu oczyszczania i transportu sporządzenie (na podstawie umowy zawartej z gminą Mielnik) kart i zestawienia przekazania odpadów na wysypisko w Mielniku, podczas gdy w wykazanych terminach faktycznie nie było przekazania śmieci na składowisko w Mielniku. Drugi zarzut dotyczy faktu, że na oryginale faktury opiewającej na ponad 60 tysięcy złotych, swoim podpisem poświadczył nieprawdę i spowodował niesłuszną wypłatę pieniędzy z budżetu spółki na konto gminy Mielnik. Natomiast głównej księgowej zarzucamy, że na oryginale faktury za składowanie odpadów na wysypisku w Mielniku poświadczyła nieprawdę, że własnoręcznym podpisem zatwierdziła ją do wypłaty, co spowodowało przekazanie pieniędzy na konto gminy Mielnik, gdy sprzedaż odpadów w tym terminie nie miała miejsca. Osoby nie przyznają się do popełnienia zarzucanych im czynów. Są to przestępstwa zagrożone karą pozbawienia wolności do 3 miesięcy do 5 lat. W tej sprawie prokuratura zarzuciła popełnienie przestępstw 3 innym pracownikom PK i kierownikowi wysypiska śmieci w Mielniku. Nie wiemy, czy zarzuty usłyszą kolejne osoby. Niewykluczone, że białostocka prokuratura w ciągu miesiąca sporządzi akt oskarżenia i przekaże sprawę do sądu.
Komentarze