W poniedziałek, 8 września, Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim aresztował na trzy miesiące 45-letniego mężczyznę, mieszkańca Grodziska, podejrzewanego o więzienie i wielokrotne gwałcenie córki, obecnie 21-letniej dziewczyny. Z informacji uzyskanych przez policję wynika, że w odstępie prawdopodobnie 6 lat dziewczyna urodziła dwójkę dzieci. Na razie wszystko wskazuje na to, że są to dzieci jej ojca, ale to ostatecznie ustalą biegli.
Zaczęło się od włamania Wszystko wyszło na jaw kilka dni temu. O tym, że dziewczyna przeżywała gehennę policja dowiedziała się od niej samej. Jak powiedział nam mieszkaniec Grodziska - bliski przyjaciel poszkodowanej oraz jej matki, to on poradził dziewczynie wszystko wyjawić. Twierdzi też, że wcześniej ojciec dziewczyny, wraz z kolegami, włamali się do jego domu. Zginęła komórka i parę innych drobiazgów. - To pewnie był odwet za to, że spotykam się z kimś z jego domu. Nawet nożem mnie przestraszył - mówi. Wcześniej wiedział on też, że w domu coś jest nie tak, ale dopiero po włamaniu zdecydował się coś z tym robić. Potem sytuacja potoczyła się bardzo szybko. Dziewczyna opowiedziała na policji o kilku ostatnich latach życia. Gehenna w poprzednim domu Co m.in. usłyszała policja? Przez ostatnie 6 lat ojciec gwałcił, bił, molestował, zastraszał i przetrzymywał w domu swoją córkę. Do aktów tych dochodziło w poprzednim domu - we wsi koło Wrocławia. W Grodzisku rodzina ta mieszka niespełna 2 lata. Jak twierdzi policja, być może właśnie w rezultacie zbliżeń, wymuszonych przemocą i groźbami pozbawienia życia, kobieta urodziła dwoje dzieci - jedno w szpitalu we Wrocławiu, drugie w Siemiatyczach. Prawdopodobnie przy obu porodach towarzyszył ojciec. Kobieta powiedziała też, że pod jego presją dzieci zostawiła w szpitalu i zrzekała się praw do nich. Zatrzymany w Siedlcach Kiedy policja zaczęła śledztwo, podejrzewany mężczyzna uciekł z domu. Rozpoczęto ogólnopolskie poszukiwania. Również siemiatycka policja wiele razy organizowała blokadę dróg dojazdowych do powiatu. Bez rezultatu. Na jego ślad trafiono w Siedlcach. Został zatrzymany w niedzielę, 7 września i przewieziony na komendę w Siemiatyczach. Sprawę prowadzi teraz siemiatycka Prokuratura Rejonowa. Podejrzewanemu postawiono m.in. zarzuty: doprowadzenia córki, z użyciem gróźb i przemocy, wielokrotnie, do obcowania płciowego, groźby karalne, bezpodstawne pozbawianie wolności. Pokrzywdzona została otoczona opieką psychologa. Sąsiedzi nic nie wiedzieli W poniedziałek, 8 września, staraliśmy się porozmawiać z sąsiadami poszkodowanej. Wszyscy twierdzili, że o sprawie dowiedzieli się kilka minut wcześniej z telewizji lub radia. Ale jak mówi poszkodowana, nie mogli wiedzieć i widzieć, bo do aktów tych dochodziło kiedy mieszkała pod Wrocławiem. W Grodzisku była tylko zastraszana, aby wszystko nie wyszło na jaw. Spotkane na cmentarzu kobiety, bo dom poszkodowanej znajduje się tuż obok, powiedziały nam, że to cicha i nie szukająca kłopotów rodzina. Dziecko - brat poszkodowanej, chodzi do pobliskiej szkoły i zawsze mówi "dzień dobry". "Dobrze, że to już koniec" Udało nam się porozmawiać z poszkodowaną. Potwierdza informacje podane przez policję. Nie chce mówić o tragedii. Dodaje tylko: - To trwało sześć lat. Mama przy tym była, ale ją też bił. I w domu nas zamykał. Miałyśmy krzywdę. Dobrze, że to już koniec i że nigdy do nas nie wróci. Mówi też, że kilka lat temu, jak to trwało, pisała pamiętnik, w którym przelewała na papier wszystko to, co złego ją spotkało. - Ojciec jednak znalazł ten pamiętnik, porwał go na strzępy i spalił - mówi. Intryga? Wieczorem, w poniedziałek 8 września, kiedy już cała okolica wiedziała o sprawie, w Grodzisku zawrzało. Wszyscy mówili tylko o jednym - zdarzeniu dotyczącym sąsiadki. Ale nie wszyscy jednoznacznie twierdzili, że to, co mówi policja i poszkodowana, musi być prawdą. Jak nas poinformowali niektórzy z Grodziska, poszkodowana wraz z matką mogły uknuć przeciw ojcu intrygę, wymyślając taką właśnie historię. Jeden z mieszkańców Grodziska, chcący zachować anonimowość, mówi: - Nie wierzę w to. To za dobrze ułożony mężczyzna, żeby coś takie zrobić. Pracowity, dom tutaj kupił, wyremontował i utrzymywał obie. To m.in. teraz będzie wyjaśniała policja. Nad sprawą pracują już biegli, którzy ustalą ojcostwo dzieci oraz psychologowie policyjni, którzy będą starać się ustalić inne ważne dla sprawy szczegóły.
Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze