We wtorek 15 grudnia w Siemiatyckim Ośrodku Kultury z wykładem "Zagłada Żydów siemiatyckich w latach II wojny światowej" wystąpiła Anna Pyżewska z białostockiego oddziału IPN. Ciekawy, dotyczący naszego miasta temat, zainteresowanie mieszkańców też całkiem spore jak na tego typu inicjatywy. Niestety, wykład okazał się porażką.
Poszłam z nadzieją, że dowiem się czegoś więcej niż wiem, niż zgromadziliśmy w naszych redakcyjnych archiwach, co można przeczytać z naszych źródeł dostępnych też w internecie. Że zobaczę dokumenty, zdjęcia, inne niż te, które wykonał czy zarchiwizował śp. Antoni Nowicki, fotograf i kronikarz Siemiatycz. Że może poznam inne relacje siemiatyckich Żydów niż te, do których nam udało się dotrzeć, które też wielokrotnie publikowaliśmy na naszych łamach w autorskich tłumaczeniach.
No i w sumie pani prelegent mówiła o Żydach. Niewiele jednak o siemiatyckich. Tłumaczyła się, że… niewiele jest zdjęć i informacji. A w białostockim IPN jest specjalistą w referacie badań naukowych i... zbiorów bibliotecznych! Oprócz chaotyczności, przeglądania kartek, zapewne na których miała jakieś notatki, przygotowała "prezentację". Za klawiaturą laptopa usiadł pan, też z białostockiego oddziału. Rolą pana było przerzucanie zdjęć. Niestety, po wyświetleniu kilku okazało się, że jednak nic na nich nie widać, że nie dotyczą tego terenu, albo że ... są za duże, by je wyświetlić.
Szczytem chyba jednak było totalne nieprzygotowanie pani pod względem podstawowych informacji co do miejsca, do którego przyjechała z wykładem. Pani pytała zebranych czy Wiercień Duży i Wiercień Mały to dwie różne miejscowości, mówiąc o getcie siemiatyckim pytała o ulice, przy których było zlokalizowane…
Wrażenie jest jedno: pani pół godziny przed wykładem dowiedziała się, że ten wykład ma wygłosić, że nie zdążyła nawet wydrukowanych naprędce informacji ułożyć w logiczną całość i je przeczytać.
Szkoda młodzieży (która przyszła zapewne przysłana przez nauczycieli i chwała im za to), ale też jestem przekonana, że właśnie ta młodzież przygotowałaby o niebo lepszą prezentację, wykład, korzystając z ogromu materiału w ksiązkach i w internecie... i wcale nie z Wikipedii.
Inni obecni na wykładzie również nie kryli zniesmaczeni:
- Powiem tak - przyszłam, bo interesuje mnie ta tematyka. Liczyłam na wykład oparty na informacjach z archiwów IPN, a nie na informacji z internetu - stwierdziła działa Anna Sekielska.
- To, że w Siemiatyczach było getto i że Żydów wywieźli do Treblinki, to już nawet dzieci wiedzą. Niestety, śmiem twierdzić, że na odwal to było zrobione, a ja chyba mam większą wiedzę jako przewodnik. Rozłożyła kobieta temat całkowicie - tak wykład skomentowała Melania Grygoruk.
Bożena Czerkas z siemiatyckiego liceum, która przyprowadziła na wykład młodzież, też uważa, że wykład "bez żadnych konkretów, a wystarczyło zajrzeć do internetowego archiwum Głosu Siemiatycz".
Inni słuchacze próbowali powiedzieć pani, gdzie może znaleźć materiały dotyczące zagłady siemiatyckich Żydów, podając konkretne publikacje. Np. Zdzisław Warpechowski, wieloletni nauczyciel historii, zwrócił się do prelegentki słowami: - Zapewne pani wie, że Waldemar Monkiewicz badając sytuację Żydów w tym rejonie opublikował artykuł w "Studiach i materiałach do dziejów Siemiatycz”.
- Ja o tym słyszałam, tak, ale wyleciało mi to teraz z głowy... - skwitowała pani. Potem dodała, że rzeczywiście, na jakichś siemiatyckich stronach jakieś zdjęcia i teksty widziała...
Niby siemiatycki ośrodek kultury nie płaci za te wykłady. Być może Civitas Christiana (współorganizator) też nie, ale czy IPN wysyła swoich pracowników na koniec województwa za darmo? Nawet jeśli - to paliwo kosztuje.
- Zapewniam, że swoim działaniom edukacyjnym staramy się zapewnić możliwie wysoki poziom. Każdy przypadek, kiedy pracownik biura nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań jest gruntownie analizowany. Tak będzie i w tym przypadku, a krytyczne uwagi uczestników spotkania "Zagłada Żydów siemiatyckich w latach II wojny światowej" będą dla nas motywacją do podjęcia działań mających na celu wykluczenie podobnych sytuacji. Jednocześnie serdecznie dziękuję za zainteresowanie inicjatywami edukacyjnymi białostockiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Jestem przekonany, że także dzięki wsparciu Głosu Siemiatycz poszerza się krąg mieszkańców naszego regionu, do których docierają informacje o realizowanych przez nas przedsięwzięciach - odpowiedział nam dr Waldemar F. Wilczewski, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku, którego poinformowaliśmy o totalnej ignorancji pracownika.
Ale za to - zapewne jako zadośćuczynienie - można było wziąć darmowe płyty z audycjami historycznymi. Trzy osoby dostały też książki o tematyce żydowskiej (bo więcej nie było) - ale niestety, nie dotyczące naszych terenów.
Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. AK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze