Producenci mleka są oburzeni wysokimi karami finansowymi, nakładanymi przez mleczarnię Polser za zbyt dużą ilość bakterii w dostarczanym mleku. Badania laboratoryjne mleka wykonane przez niezależne laboratoria jednak nie potwierdzają wyników, które przedstawia spółka Polser.
Mleko, bakterie i kary
Każdy hodowca dużą wagę przykłada do jakości mleka, ponieważ od niej zależy jego cena. Wymię zdrowej krowy wytwarza mleko wolne od bakterii. Zakażeniu ulega w czasie doju, przechowywania w gospodarstwie oraz podczas transportu w nieodpowiednich warunkach. Dopuszczalna liczba bakterii w 1 ml mleka przyjmowanego do skupu to 100 tysięcy a dopuszczalna liczba komórek somatycznych to nie więcej niż 400 tys.
Przekroczenie tego progu odbiło się na kieszeni podlaskich hodowców. - Nie wiem co ta mleczarnia kombinuje, ale w tym miesiącu sobie jaja z rolników robią. Wcześniej wszystko było w normie, a teraz 4 razy zawyżone komórki somatyczne i to nie wiadomo skąd! Wynik 1130 a limit do 400. Prezes Polseru o ponownej próbie nie chciał nawet słuchać i myślę, że bał się tego, że wynik byłby na 100 procent w normie – mówi rozgoryczony rolnik z terenu gm. Brańsk, chcący zachować anonimowość.
- Słyszałem, że ta mleczarnia coraz częściej stosuje takie nieczyste zachowania. Sąsiadka ma płacone 0,80 zł za mleko, a i tak naliczają wysokie kary za przekroczone normy, chociaż badania laboratoryjne pokazują wyniki w normie. Wyników badań z innych laboratoriów prezes nawet nie bierze pod uwagę – żali się producent mleka.
- Wszystko zaczęło się od chwili, kiedy mleczarnia podniosła na swoją korzyść cenę za bakterie. Badałem na własną rękę mleko i wyniki w ogóle się nie pokrywają z wynikami Polseru. Laboratorium w Białymstoku wykazało 40 tys. bakterii, a w mleczarni wyszło 180 tys. bakterii i 1400 komórek somatycznych. Za mleko mam płacone zaledwie 0,83 zł, a kara jaką muszę w tym miesiącu zapłacić to ponad 4 tys. zł – dodaje kolejny rolnik z terenu gminy Siemiatycze.
Prezes wie najlepiej
Rolnicy dostarczający mleko do mleczarni Polser mają świadomość, jakie konsekwencje finansowe mogą wyniknąć z zerwania umowy w przypadku złożenia wymówienia i zmiany mleczarni. Prezes spółki nie bierze jednak pod uwagę wyników badań próbek dostarczonych przez niezależne laboratorium.
- Niektórym rolnikom wydaje się, że jak kiedyś na punktach skupu kombinowali, to i teraz tak można. Rolnicy oddający próbę do badania sami pobierali mleko i wozili do laboratorium i nie jest to adekwatne do tego, co my pobieramy. Nie wiem skąd pobierane było mleko, czy ze zbiornika, czy skąd indziej. Ja nikogo za rękę nie złapałem. Oczywiście odchylenia są, bo nie ma tak, że wszystko na 100 % się zgadza. Próba jest pobierana automatycznie przez samochód, kasety są zaplombowane i tak jadą do laboratorium w Siedlcach. Ja nie mogę podważyć, że nadzór weterynaryjny źle działa. U nas kierowca nie pobiera prób, tylko automat, który zamontowany jest w samochodzie. Kierowca nie ma kontaktu z mlekiem. Wiadomo, że jak są komórki, to będą i bakterie. Od czego stany zapalne u krowy są? Od bakterii. Może problemu trzeba zacząć szukać od swojego podwórka. My i tak dużo nie potrącamy, bo są zakłady, które i po 40 % potrącają za bakterie. Z byle czego nie da się zrobić sera pleśniowego. Sytuacja jest taka, jaka jest. Teraz temperatura spadła, to i wyniki są lepsze. Kiedy temperatura na zewnątrz wynosiła 34 stopnie, to ja na zakładzie nie mogłem utrzymać chłodu. Ja codziennie rozmawiam z kilkudziesięcioma niezadowolonymi rolnikami. Każdy mówi, że wszystko dobrze robi, a wyniki wychodzą inne. Opóźnienie procesu chłodzenia również spowoduje nagły wzrost ilości bakterii w mleku. Drugą istotną kwestią jest utrzymanie w czystości urządzeń do doju i przechowywania mleka – wyjaśnił prezes spółki Polser, Aleksander Rożuk.
Aby producent mógł sprzedać mleko i otrzymać wysoką zapłatę, musi mieć ono odpowiednie parametry. Liczba bakterii w mleku jest miarą czystości jego pozyskiwania. I w tej kwestii zarówno producenci mleka, jak i mleczarnia się zgadzają. Pytanie skąd taka duża rozbieżność w pobieranych próbach mleka? Rynek mleczny jest niestabilny ze względu na zniesienie kwot mlecznych. Po 30 latach ograniczania produkcji mleka nie obowiązują już limity, dlatego ceny mleka w skupie spadają. Mleczarnie powinny wspierać producentów mleka, a nie dzielić ich los.
Katarzyna Danuta Nieroda, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze