Reklama

PKS - nowy dyrektor z PiS-u

23/03/2006 19:03
Od 1 marca nowym dyrektorem siemiatyckiego PKS jest Zenon Żukowski. Wiceprzewodniczący Rady Powiatu Białostockiego. 3 marca był trzecim dniem urzędowania i czasem na rozmowę z "Głosem Siemiatycz".
          - Proszę o przedstawienie się naszym Czytelnikom.
          - Nazywam się Zenon Żukowski. Żonaty, dwoje dzieci. Pochodzę z Białegostoku. Pracowałem 24 lata w transporcie zorganizowanym, więc doświadczenie w tym temacie posiadam. Poza tym lubię bardzo samochody. Nie wiem, czy to jest najważniejsze, ale należę także do PiS.
          - Co skłoniło pana do tego, aby zostać dyrektorem tutejszego PKS?
          - Po pierwsze, to dostałem od wojewody propozycję, żeby zająć się tą pracą. Po kilku ofertach pracy tutaj, gdzie było paru kandydatów miejscowych, którzy nie zgodzili się pełnić tej funkcji, aby przerwać tę niezdrową sytuację, wojewoda zdecydował się na zmianę taką, jaka jest teraz. Zaproponował mi tę pracę, a ja ją przyjąłem.
           - Czy znana była panu kondycja firmy i stan jaki jest w chwili obecnej?
           - Tak. Przez to moja decyzja była łatwiejsza, dlatego że PKS Siemiatycze jest dobrą firmą. Fakt, że nie ma zysków, jednak kondycja finansowa jest dobra. Jeżeli chodzi o obecną sytuację tutaj, to zastałem olbrzymi konflikt. On aż buchał, ale szerzej nie chcę na razie o tym mówić. Wczoraj spotkałem się ze związkowcami, aby omówić wzajemne relacje międzyludzkie. Ja w każdym razie poważnie traktuję związki zawodowe i chcę, aby one tak samo mnie traktowały. Jak się okazuje, problemów przedstawionych przez związkowców jest mnóstwo, jednak nie wszystkie są problemami rzeczywistymi. Stosuję tutaj jasną sytuację, nie tworzę polityki poza czyimiś plecami. Chcę dobra firmy i dobrej współpracy. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że ten kierunek będziemy realizować.
           - Czy już były jakieś pierwsze zmiany personalne bądź organizacyjne?
           - Pierwszego dnia musiałem podjąć decyzję o zwolnieniu jednego z pracowników, ale to wynikało z nawarstwionej sytuacji, która tu istniała. Musiałem to przeciąć. Przekazałem wszystkim pracownikom i związkowcom, że żadne anonimy nie będą czytane i rozpatrywane. Jeżeli ktoś ma mówić o czymś otwarcie, to moje drzwi są i będą otwarte na każde rozmowy, nawet osobiste. Na razie nie przewiduję żadnych rewolucji, zamierzam się przyjrzeć. Pewne ruchy będą musiały być, ale wszystko na spokojnie muszę rozważyć. Nie podejmuję nigdy decyzji, co do których miałbym później wątpliwości.
           - Czy przewidywana jest prywatyzacja zakładu?
           - Z całą pewnością, w jakimś na razie nieokreślonym czasie, ta prywatyzacja nastąpi. Na pewno nie będzie to na zasadzie, że coś będzie narzucone. Jeżeli wspólnie wypracujemy dobry kierunek i wspólnie zgodzimy się na to, ta prywatyzacja może nastąpić bardzo szybko. Jeżeli będziemy dobrze pracować, to warto, aby pracownicy wzięli tę firmę.
           - Czy w najbliższym czasie nie przewiduje pan zmniejszenia ilości kursów autobusów PKS?
           - Każda działalność, która przynosi firmie zysk, będzie traktowana poważnie. Nie zamierzam iść w kierunku zamykania linii, bo przecież priorytetowym zadaniem PKS jest obsługa pasażerów.
           - PKS za pięć lat?
           - Myślę, że będzie firmą wiodącą, wizytówką tego terenu.
           - Dziękuję za rozmowę.

           Jacek Piotrowski, fot. JP

          Od 1 marca nowym dyrektorem siemiatyckiego PKS jest Zenon Żukowski. Wiceprzewodniczący Rady Powiatu Białostockiego. 3 marca był trzecim dniem urzędowania i czasem na rozmowę z "Głosem Siemiatycz".
          Od 1 marca nowym dyrektorem siemiatyckiego PKS jest Zenon Żukowski. Wiceprzewodniczący Rady Powiatu Białostockiego. 3 marca był trzecim dniem urzędowania i czasem na rozmowę z "Głosem Siemiatycz".
foto nowy-dyrektor-pks.jpg

          - Proszę o przedstawienie się naszym Czytelnikom.
          - Nazywam się Zenon Żukowski. Żonaty, dwoje dzieci. Pochodzę z Białegostoku. Pracowałem 24 lata w transporcie zorganizowanym, więc doświadczenie w tym temacie posiadam. Poza tym lubię bardzo samochody. Nie wiem, czy to jest najważniejsze, ale należę także do PiS.
          - Co skłoniło pana do tego, aby zostać dyrektorem tutejszego PKS?
          - Po pierwsze, to dostałem od wojewody propozycję, żeby zająć się tą pracą. Po kilku ofertach pracy tutaj, gdzie było paru kandydatów miejscowych, którzy nie zgodzili się pełnić tej funkcji, aby przerwać tę niezdrową sytuację, wojewoda zdecydował się na zmianę taką, jaka jest teraz. Zaproponował mi tę pracę, a ja ją przyjąłem.
           - Czy znana była panu kondycja firmy i stan jaki jest w chwili obecnej?
           - Tak. Przez to moja decyzja była łatwiejsza, dlatego że PKS Siemiatycze jest dobrą firmą. Fakt, że nie ma zysków, jednak kondycja finansowa jest dobra. Jeżeli chodzi o obecną sytuację tutaj, to zastałem olbrzymi konflikt. On aż buchał, ale szerzej nie chcę na razie o tym mówić. Wczoraj spotkałem się ze związkowcami, aby omówić wzajemne relacje międzyludzkie. Ja w każdym razie poważnie traktuję związki zawodowe i chcę, aby one tak samo mnie traktowały. Jak się okazuje, problemów przedstawionych przez związkowców jest mnóstwo, jednak nie wszystkie są problemami rzeczywistymi. Stosuję tutaj jasną sytuację, nie tworzę polityki poza czyimiś plecami. Chcę dobra firmy i dobrej współpracy. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że ten kierunek będziemy realizować.
           - Czy już były jakieś pierwsze zmiany personalne bądź organizacyjne?
           - Pierwszego dnia musiałem podjąć decyzję o zwolnieniu jednego z pracowników, ale to wynikało z nawarstwionej sytuacji, która tu istniała. Musiałem to przeciąć. Przekazałem wszystkim pracownikom i związkowcom, że żadne anonimy nie będą czytane i rozpatrywane. Jeżeli ktoś ma mówić o czymś otwarcie, to moje drzwi są i będą otwarte na każde rozmowy, nawet osobiste. Na razie nie przewiduję żadnych rewolucji, zamierzam się przyjrzeć. Pewne ruchy będą musiały być, ale wszystko na spokojnie muszę rozważyć. Nie podejmuję nigdy decyzji, co do których miałbym później wątpliwości.
           - Czy przewidywana jest prywatyzacja zakładu?
           - Z całą pewnością, w jakimś na razie nieokreślonym czasie, ta prywatyzacja nastąpi. Na pewno nie będzie to na zasadzie, że coś będzie narzucone. Jeżeli wspólnie wypracujemy dobry kierunek i wspólnie zgodzimy się na to, ta prywatyzacja może nastąpić bardzo szybko. Jeżeli będziemy dobrze pracować, to warto, aby pracownicy wzięli tę firmę.
           - Czy w najbliższym czasie nie przewiduje pan zmniejszenia ilości kursów autobusów PKS?
           - Każda działalność, która przynosi firmie zysk, będzie traktowana poważnie. Nie zamierzam iść w kierunku zamykania linii, bo przecież priorytetowym zadaniem PKS jest obsługa pasażerów.
           - PKS za pięć lat?
           - Myślę, że będzie firmą wiodącą, wizytówką tego terenu.
           - Dziękuję za rozmowę.

           Jacek Piotrowski, fot. JP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama