Reklama

PKS na zakręcie - Siemiatycze

27/11/2009 11:48
Ważą się dalsze losy PPKS w Siemiatyczach. Firma może być przez ministra sprzedana lub przekazana na rzecz miasta. Pracownicy zaniepokojeni są rozwojem całej sytuacji.

          Związkowcy reprezentujący 150-osobową załogę PKS Siemiatycze chcą, by firma stała się komunalną spółka. W tej sprawie między innymi rozmawiają z miejskimi radnymi.
          - Nie chcemy pozwolić na dziką prywatyzację i sprzedaż za marne grosze naszej firmy. Już kiedyś chciał nas przejąć "Connex" i dzięki załodze udało się obronić zakład. Firma ta przejęła PKS w Bielsku Podlaskim i teraz wyprzedaje co tylko możliwe z majątku - mówi Aleksander Dawidziuk, przewodniczący NZZ pracowników PKS Siemiatycze. - Koledzy z Bielska Podlaskiego mówią nam, że "Connex" nic nie zainwestował, tylko wypompował z firmy pieniądze. "Connex" zerwał umowę dotyczącą zatrudnienia i większość pracowników została zwolniona z pracy. Pozostali kierowcy pracują tylko za tysiąc złotych miesięcznie. Chcą przejść do pracy do nas, ale obecnie nie ma wolnych miejsc. Gdybyśmy wtedy zgodzili się na prywatyzację, to nas też by tak sprzedali. Ludzie poszliby na bruk. Dlatego załoga jest za stworzeniem miejskiej spółki. Taką możliwość stwarza nam ministerstwo i uważamy, że miasto na tym nie straci. Wręcz przeciwnie, uchroni duży zakład przed możliwą likwidacją.
          - Jakie korzyści dla miasta przyniesie istnienie spółki?
          - Pozostanie ponad 150 miejsc pracy, które niezwykle ważne są w obecnych trudnych czasach. Oczywiście tak jak teraz firma będzie płaciła podatki do budżetu miasta. Jak dotychczas sami sobie radziliśmy i inwestowaliśmy z pieniędzy, które wypracowała firma. Jeśli zostaniemy komunalną spółką, to jest szansa, że firma nadal będzie się rozwijać i zatrudniać dużą ilość pracowników. Obecnie nasza firma nie jest zadłużona, więc nie ma obaw, że obciąży budżet miasta. Podobny PKS wkrótce przejmie też miasto Suwałki. Trochę inna sytuacja jest w Zambrowie, gdyż tamtejszy PKS ma problemy z finansami.
          - Dlaczego nie chcecie prywatnego inwestora?
          - Dla prywaciarzy głównie chodzi o majątek, a nie rozwój. Mamy doświadczenie z innych PKS-ów w Polsce - dodaje Krzysztof Czarkowski, przewodniczących zakładowych struktur NSZZ "Solidarność". - W przyszłości nie jesteśmy kategorycznie przeciwni wchodzeniu do spółki prywatnego podmiotu, ale warunek, że wyłoży realne pieniądze na duże inwestycje i na 100% zapewni ludziom zatrudnienie. Na dziś wiemy, że jesteśmy w stanie sami sobie poradzić na rynku przewozowym. Potrzeba nam tylko umożliwić spokojną pracę.
          - Nie żałujecie, że wcześniej nie została stworzona spółka pracownicza? Bylibyście teraz właścicielami zakładu.
          - Wówczas niewiele osób było stać na wyłożenie z własnej kieszeni tak poważnej kwoty pieniędzy. Każdy z nas ma rodzinę i trzeba jej też zapewnić pieniądze na godne życie. Dlatego kilka lat temu większość pracowników nie zgodziła się na taką spółkę. Teraz jest możliwość innego rozwiązania i uważamy, że warto z niej skorzystać.
          - Czego dokładnie oczekujecie od miasta?
          - Tylko stworzenia miejskiej spółki. My wszyscy postaramy odwdzięczyć się za okazaną nam pomoc. Ta firma od kilkudziesięciu lat działa w Siemiatyczach i pozwólmy jej dalej funkcjonować.
          Temat tworzenia miejskiej spółki będzie ponownie dyskutowany podczas sesji rady miasta w środę, 25 listopada. Niewykluczone, że na obrady przyjdzie część załogi PKS Siemiatycze.

          Marek Malinowski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MG
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama