Tegoroczne święta nie były spokojne tak, jak w ubiegłych latach. Karetki podczas świąt kursowały non stop. Spokój miała jedynie straż pożarna.
Po uwagę bierzemy 3 świąteczne dni - od 24 do 25 grudnia. Pogotowie Ilość wyjazdów karetek przez 3 dni - 65. Ilość przyjęć pacjentów w ambulatorium - 136, ilość wykonanych zabiegów w ambulatorium - 120. Zakład Pomocy Doraźnej zanotował też 6 nagłych zdarzeń tzw. nie komunikacyjnych (wypadków, ostrych zachorowań), w domu bądź w pracy. Pierwsze ważniejsze wyjazdy zaczęły się w wigilijny wieczór. Pacjentów, do których wyjeżdżano, można podzielić na dwie grupy: starsi, którzy mieli dolegliwości typowo żołądkowe po przejedzeniu oraz młodsi, którzy wymusili wizytę karetki, bo przesadzili z alkoholem. - Niestety, w tym roku zmorą okazał się alkohol. Aż trudno uwierzyć, że to święta. Zawsze nasze zespoły wyjeżdżały przeważnie do ludzi z dolegliwościami typowo świątecznymi, związanymi z przejedzeniem. Tym razem bardzo dużo skutków wywołał nadmiar alkoholu. Wiązały się z tym dolegliwości wewnętrzne, jak i urazy zewnętrzne - mówi Regina Sitnik, pielęgniarka koordynująca przy ZPD w Siemiatyczach. Oto kilka przykładów pierwszych relacji zawiadamiających karetkę: dusi się - pił alkohol, kolka wątrobowa, zasłabnięcie, leży bez kontaktu, pobity, upojenie alkoholowe, uraz ręki, rozbita głowa, zatrucie. - Jeśli zaś chodzi o przyjęcia w ambulatorium, najwięcej wykonywaliśmy opatrunków oraz zastrzyków. Większość dla pacjentów, którzy doznali w jakiś sposób urazów po spożyciu alkoholu - wyjaśnia Regina Sitnik. Na przykład: rozbita głowa, uraz dłoni, upojenie alkoholowe, był nawet złamany mostek. Jak podkreślają pracownicy Zakładu Pomocy Doraźnej, w tym roku zdecydowanie wzrosła też ilość młodych ludzi, którzy mieli nie tylko kontakt z alkoholem i z narkotykami. Podczas świątecznych dni dyżurowało kilkanaście osób. Były to dwa zespoły wypadkowe, jeden reanimacyjny oraz jeden nocnej pomocy wyjazdowej. Do tego oczywiście na miejscu dyżurowała obsługa ambulatoryjna. Tak liczna obsada to wynik tego, że na terenie powiatu był to jedyny punkt, gdzie dyżurowała pomoc medyczna.
Bójki w wigilijną noc St. asp. Romuald Leoniuk oficer prasowy siemiatyckiej policji: - Ogólnie było dosyć spokojnie, bo, jak co roku, natężenie zdarzeń maleje podczas okresu świątecznego. W czasie dwóch świątecznych dni zanotowano ponad 20 interwencji. To norma. Jakie interwencje były najczęstsze? Tak jak zawsze w tym okresie dominowały: rodzinno - sąsiedzkie waśnie, zakłócanie spokoju i porządku publicznego, awanturowanie się. Praktycznie wszystkie awantury i spory wszczynane były przez tych, którzy sobie wypili. W tym roku doszło też do bójki w wigilijną noc przed pasterką. Przy ul. 11 Listopada w Siemiatyczach pobiło się 6 mężczyzn. Trzej z nich to siemiatyczanie, druga trójka to mieszkańcy województwa śląskiego. Wszyscy sami dotarli na komendę. Powiadomili o zajściu, ale składali sprzeczne informacje. Ci z Siemiatycz byli trzeźwi, tamci nie. W trakcie badania na zawartość alkoholu dwóch ze Śląska, zaatakowało policjanta. Zostali obezwładnieni i osadzeni w areszcie. Po wyjaśnieniu sprawy zwolniono ich. Będą odpowiadać za bójkę oraz naruszenie nietykalności cielesnej policjanta. Warto wspomnieć jeszcze o zdarzeniu z 24 grudnia, z Laskowszczyzny. Dyżurna pogotowia zawiadomiła bowiem o zwłokach mężczyzny, znajdujących się w jednym z domów. Wstępnie ustalono, że mężczyzna, podczas spożywania alkoholu, zasłabł i stracił przytomność. Kiedy przyjechała karetka, lekarz stwierdził zgon. Wstępnie wykluczono też działanie osób trzecich, niemniej decyzją prokuratora ciało przewieziono na sekcję do Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Białymstoku. No i jeszcze podczas drugiego dnia świąt, 25 grudnia, policjanci złapali złodziei samochodowych kołpaków. Szerzej piszemy o tym wewnątrz numeru.
Straż pożarna St. kpt. Tadeusz Bujno, rzecznik prasowy siemiatyckiej straży: - Było wyjątkowo spokojnie. Nie zanotowaliśmy ani jednej interwencji. Ostatnie zdarzenie, w jakim braliśmy udział wydarzyło się 22 grudnia.
Komentarze