Reklama

Pasja i sens życia

04/12/2007 17:27
Rozmowa z Markiem Piotrowskim, wielokrotnym mistrzem świata w kickboxingu.
Gościem Międzynarodowej Gali Mistrzów w Siemiatyczach zorganizowanej niedawno z okazji 15–lecia Akademii ANDY był wielokrotny mistrz świata w kickboxingu Marek Piotrowski. Już po raz drugi przyjeżdża na zaproszenie Andrzeja Nowaczuka.
          - Piłkarze oprócz czerpania przyjemności z gry otrzymują wielkie gratyfikacje pieniężne. Czy sporty walki to także przyjemność?
          - Mogę powiedzieć tylko za siebie. Czym było to dla mnie? Dla mnie to pasja, której poświęciłem się całkowicie. Pieniądze są na drugim planie, choć faktem jest, że są także potrzebne. Z piłkarzami nie mogę porównywać się, ale czy oni mają pasję? Szczerze w to wątpię.
          - Kiedy zaczęła się pana droga ku sławie? Jakie były pierwsze kroki?
          - Pierwszy kroki stawiałem w dżudżitsu. I to zaczęło się w wieku 14 lat. Potem już było karate i zdobycie tytułu mistrza Polski juniorów, następnie seniorów. I tak jakoś niezauważenie przeszedłem do kickboxingu amatorskiego, gdzie zdobyłem puchar świata. To już był krok do zawodowstwa. I wyjazd do USA, a więc amerykańska przygoda, która trwała do 1998 roku.
          - Czy ta sportowa droga byłaby taką samą, gdyby dziś musiał pan wybierać?
          - Na pewno tak. Gdy zaczynałem treningi sportów walki w 1978 roku, to zaczynał się czas, gdzie idolem wielu młodych ludzi był karateka z ekranu Bruce Lee. I chyba od tej pory w Polsce zaczęła się popularność karate. To było coś nowego, odkrywczego.
          - Czy urazowość w kickboxingu czy karate jest większa niż w innych dyscyplinach sportu?
          - To trudne porównanie, bo na przykład piłkarzom prędzej „wysiadają” nogi, kolana. Innym sportowcom inne partie ciała. Raczej trudno określić sporty walki jako sport bardziej urazowy. Oczywiście tutaj liczy się trening, stopień wytrenowania.
          - To pana druga wizyta w Siemiatyczach na zaproszenie Andrzeja Nowaczuka.
          - Andrzeja poznałem w 2002 czy 2003 roku. Teraz jestem pełen podziwu dla tego co robi. Bo najważniejszą sprawą jest zainteresować młodzież sportem, no i sportami walki. Chętnie jeszcze tutaj przyjadę.
          - Czym się Pan obecnie zajmuje?
          - Prowadzę szkółkę kickboxingu w Mińsku Mazowieckim. Jestem też związany z telewizją HBO w dziedzinie propagowania sportów walki poprzez filmy.

          Jacek Piotrowski, Tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama