Reklama

Parkour w Drohiczynie

04/08/2015 18:15

40 uczestników zgromadziły II Mistrzostwa Polski w Parkour, zorganizowane podczas Dni Drohiczyna, 25 i 26 lipca, w drohiczyńskim parku. Były to pierwsze mistrzostwa pod gołym niebem i pierwsze, w których odbyły się konkurencje w kategorii żeńskiej.

Uczestnicy przyjechali m.in. z: Gdańska, Gdyni, Warszawy, Krakowa, Suwałk, Koszalina, Łodzi, Lublina, byli dwaj Białorusini, jeden Norweg, ale najliczniejszą grupę stawili członkowie Stowarzyszenia "Parkour" Białystok.

Parkour to pokonywanie miejskich przeszkód w jak najprostszy i najszybszy sposób. Inaczej - skoki, salta, przeskoki i akrobacje nad przeszkodami, które podczas drohiczyńskich mistrzostw stanowiły m.in.: palety, ławki, karoserie samochodów, ścianka wspinaczkowa, rusztowania, opony, zestawy do ćwiczeń gimnastycznych. W Drohiczynie rozegrano dwie konkurencje - "speed contest" i "flow". Pierwsza to pokonanie toru przeszkód na czas, druga 2-minutowy pokaz akrobacji na bazie rusztowań, stosu palet, karoserii samochodów, opon, ścianek itp. "Speed contest" wygrał Krystian Czapliński z Gdańska, "flow” Krystian Kowalewski z Nidzicy.

Reklama

- Pochodzę z Drohiczyna, to moje rodzinne miasto i zależało mi na tym, by coś zorganizować lub pomóc w organizacji czegoś. A że jestem członkiem białostockiego stowarzyszenia "Parkour", więc nasz cel, mój i moich braci, był jasny. Jednocześnie chcieliśmy rozpropagować tę dyscyplinę, jak również walory krajobrazowe Drohiczyna i powiatu siemiatyckiego. Było trochę pracy i organizacji, ale udało się. Dziękuję za pomoc moim kolegom z białostockiego stowarzyszenia i społeczności Drohiczyna, dziękuję żonie za cierpliwość i wyrozumiałość przy organizacji, bo zajęło to sporo czasu - powiedział Józef Miłkowski, współorganizator.

Najlepsi wyjechali z pucharami, dyplomami, nagrodami rzeczowymi ufundowanymi przez M-GOK Drohiczyn i prywatnych sponsorów.

Reklama

- Dla nas, jako hobbystów takich przedsięwzięć, fakt otrzymania pucharu czy dyplomu albo nagrody mało lub mocno wartościowej, ma mniejsze znaczenie. Najistotniejsza jest satysfakcja z wygrania, zdobycia pierwszego miejsca, więc tym samym możemy określać siebie jako tych najlepszych w danej dyscyplinie. Dodam, że to dyscyplina dla większości społeczeństwa nieosiągalna - powiedział zwycięzca z Nidzicy.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama