We wtorek 9 sierpnia na plaży w Siemiatyczach zamontowano 3 trzcinowe parasole. - Docelowo widziałbym jeszcze dwa, ale na razie kończą się nam środki – mówi Maciej Goniewicz p.o. dyrektora MOSiR-u. – A wydaje mi się, że i tak sporo udało się zrobić.
Przypomnijmy, że uporządkowano i wyprofilowano plażę, dowieziono nowy piach, wykarczowano sitowie, odnowiono ławki, postawiono nowy sprzęt dla dzieci, zagospodarowano tzw. cypel, chociaż nie ma tam ratownika. Od tego roku plaża w Siemiatyczach jest jedną z dwóch w województwie podlaskim, mających statut plaży unijnej. Kąpielisko unijne wymaga częstszego badania wody i to na koszt samorządu, a nie, jak było dotychczas, na koszt sanepidu. - W tym roku w kąpielisko zainwestowaliśmy ponad 30 tys. zł – wyjaśnia Piotr Siniakowicz, burmistrz Siemiatycz. – Jak na razie woda jest czysta i nadaje się do kąpieli, nawet po tym tajemniczym incydencie, o którym pisaliście. Prowadzę intensywne rozmowy z kilkoma podmiotami w sprawie oczyszczenia wody w naszych zbiornikach w przyszłym roku. W planach jest dalsza modernizacja plaży: nowe zejścia od strony ulicy, poszerzenie miejsca do leżakowania. Plany te jednak dotyczą przyszłego sezonu. Biorąc pod uwagę to, co każdej nocy dzieje się na siemiatyckiej plaży (imprezowanie, bicie butelek i kufli, które lądują w wodzie, a ostatnio notoryczne przestawianie zjeżdżalni w głąb kąpieliska – we wtorek zjeżdżalnia stała zanurzona po sam szczyt aż przy molo) rodzi się pytanie, jak długo parasole postoją. Niektórzy plażowicze, przyglądający się montażowi, dają im góra tydzień. - Nie mam możliwości chowania ich na noc – mówi Noniewicz. – Mają betonową podstawę, wkopaną na odpowiednią głębokość. Po sezonie parasole schowamy, lecz teraz to nie ma sensu. Jestem pewny, że kamera, która jest na skrzyżowaniu działa i ktoś spojrzy, co dzieje się nocą na plaży. Maciej Goniewicz był na policji i sprawdził, jaki obraz daje kamera ze skrzyżowania. W ciągu dnia plaża jest widoczna, Ciekawe jak ten obraz wygląda nocą, ale lampy uliczne przy plaży są dwustronne, a burmistrz zapewnia, że druga strona, ta skierowana na plażę, będzie też zapalona. Siniakowicz mówi również, że będzie monitował u komendanta policji o zwiększenie czujności policjantów i częstsze patrole w tej okolicy: - Zmieniliśmy firmę ubezpieczeniową, urządzenia na plaży i parasole są ubezpieczone. Mam jednak nadzieję, że nie będziemy musieli korzystać z tych usług. W końcu mamy plażę, której się nie powstydzimy przed turystami. I pamiętajmy, że ma ona służyć nam wszystkim. Może warto też zastanowić się, czy zamiast wydawać pieniądze na „dodatkowe patrole”, nie lepiej przeznaczyć je na wynagrodzenie dla osoby, która byłaby odpowiedzialna za monitorowanie obrazu z kamer miejskiego monitoringu? Bo po coś w końcu on jest, i to nie tylko po to, by pilnować słomianych parasoli.
Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. AK
Komentarze