Reklama

Odczytywanie przeszłości. Macewy z siemiatyckiego kirkutu

- Najważniejsze jest to, że z roku na rok fragmentów macew przybywa, nawet jeśli są to tylko pojedyncze sztuki. To pokazuje, że świadomość ludzi wzrasta – tak o sobotnim odczytywaniu napisów na macewach mówi Marcin Korniluk, inicjator wydarzenia.

        Co kryją żydowskie nagrobki na siemiatyckim kirkucie? Odpowiedzi na to pytanie szukali 8 sierpnia Marcin Korniluk, ze stowarzyszenia Bioregion, Aleksandra Sosnowa, pełniąca rolę tłumaczki oraz grupa hobbystów historii m.in. z Mielnika, Milejczyc, Słoch czy Sokóla. Pomysłodawca akcji podkreśla jednak, że inicjatywa pojawiła się spontanicznie, a jej rezultaty są jedynie nieśmiałą próbą, poszukiwaniem jakichkolwiek śladów żydowskich, a nie regularnymi, wiążącymi badaniami.

        - Ważne jest też to, że udało nam się zainteresować tym grupę ludzi, którzy tutaj przyszli. Odczytaliśmy fragmenty sentencji nagrobnych, kilka imion, wiek tablic – wylicza Marcin Korniluk.

Reklama

       To właśnie Korniluk kilkanaście lat temu razem z grupą harcerzy wybrał się na poszukiwania nagrobków w Siemiatyczach, wtedy udało się znaleźć ich kilka. Dziś, jak sam mówi, macew przybywa. Choć dawniej było ich znacznie więcej.

        - Macew na tutejszym kirkucie było tyle, ile rośnie dziś drzew. A może i więcej? W większości zostały wykorzystane na terenie obecnego placu Jana Pawła II i w okolicach ulic odchodzących od centrum. Niemcy podczas okupacji utwardzali nimi drogi. Zapewne w przyszłości, podczas remontów drogowych, będą się jeszcze gdzieniegdzie pojawiać. Nawet we fragmentach, kawałkach wielkości zeszytu szkolnego. Jeśli ktoś znajduje takie elementy, dobrze byłoby, aby zwrócił je na cmentarz, bo to fragment historii i tożsamości miasta.

Reklama

      Aleksandra Sosnowa, absolwentka hebraistyki na Uniwersytecie Warszawskim, która podjęła się trudu odszyfrowywania nagrobków, zauważa, że w porównaniu z wielkością kirkutu, zachowało się bardzo mało macew. A te wmurowane w podłoże porośnięte mchem i wystawione na warunki atmosferyczne niszczeją. Za jakiś czas nie będzie możliwe odczytanie z nich czegokolwiek. W Narewce, skąd pochodzi Sosnowa, też jest kirkut, ale w o wiele lepszym stanie. Dobrze jednak, że kirkut zachowano.

        - W latach 90. w Narewce lokalna działaczka kulturalna, Katarzyna Bielawska, razem z grupką znajomych odkopywała i ustawiała macewy. Dzięki pionowej pozycji są lepiej zachowane, nie dostaje się tam ziemia i nie porasta ich tak szybko mech. W ostatnich latach wróciło tam kilka nagrobków, które po wojnie znalazły się w czyichś schodach, albo w fundamentach jakiegoś budynku.

Reklama

       W trakcie odczytywania napisów na macewach Aleksandra Sosnowa zauważyła ślady kolorów: - Wydaje mi się, że było to charakterystyczne dla Europy Wschodniej, dla tutejszych terenów. Co ciekawe, chrześcijańskie, zwłaszcza prawosławne cmentarze, posiadały nagrobki, które były malowane w tradycyjny sposób, więc być może jest to przenikanie się kultur. Wzajemne podpatrywanie – opowiada Sosnowa.

       Przypuszczenia te znajdują potwierdzenie w pracy Andrzeja Trzcińskiego pt. „Polichromia nagrobków na cmentarzach żydowskich w Polsce południowo- wschodniej”, gdzie czytamy: - W świadomości powszechnej obraz żydowskiego cmentarza nie kojarzy się z barwnością, a przecież większość nagrobków, zwłaszcza na cmentarzach w małych miasteczkach (od Niemiec aż po Ukrainę) była polichromowana. (…) Zestawienie statystyczne kolorystyki poszczególnych elementów macew, dokonane na podstawie około 180 nagrobków, ujawnia ogólne prawidłowości, a także tendencje specyficzne dla poszczególnych rejonów. Stwierdzić więc można, że stosowano w jednakim stopniu czarne litery tekstu epitafijnego na białym tle jak i  białe litery na czarnym tle, bez różnicy u kobiet i mężczyzn. Niekiedy zamiast białych liter występują srebrne (Szczególnie Sokołów Małopolski, Kazimierz Dolny), sporadycznie złote lub w kolorze ultramaryny. Na tło epitafium stosowano czasem ultramarynę (głównie Lutowiska, także Sieniawa, Szczebrzeszyn). Litery personaliów, tytułów, datowania i inne znaczące partie tekstu wyodrębniano innym kolorem tekstu, niekiedy kilkoma. Występują tu różne wartości czerwieni, żółci, także ugry, błękity, złoto i srebro. Półkolumny czy pilastry najczęściej malowano ugrami, brązami, żółciami, rzadziej błękitami czy czerwieniami, ich bazy i głowice często zestawem kolorów występujących na całym nagrobku, Jeśli napis epitafijny ujęty był w bordiurę z motywami roślinnymi i zwierzęcymi, występował też rozszerzony zestaw barw.”
 

Reklama

        Podczas sobotniego spotkania udało się nie tylko odczytać kilka imion czy dat powstania nagrobków (najstarsza odczytana data, to 1862 r., najpóźniejsza 1919), ale też złożyć fragmenty rozbitej macewy w całość. Dzięki temu można było dostrzec na niej, przy użyciu kolorowej kredy, motywy roślinne.

      Symbolika macew jest bardzo bogata, pojawiają się na niej lwy – znak pokolenia Judy, dłonie uniesione w geście błogosławieństwa, oznaczały, że zmarły był prawdopodobnie kapłanem, potomkiem Aarona, winorośl to symbol ludu Izraela. Z kolei świece często pojawiały się na kobiecych grobach, ponieważ zapalenie jej podczas szabatu, to zadanie kobiet. Ponadto był to symbol ogniska domowego.
Jeśli świeca lub drzewo widniejące na nagrobku były złamane, oznaczało to, że pochowana osoba zmarła nagle, często w młodym wieku.

Reklama

       Zwierzęta mogły też oznaczać imiona, np. ptaka na grobach kobiety tłumaczyć można jako Cyporę, Jeleń, to Cwi, wilk to Zeew, lew –Ari lub Lejb. Nie bez znaczenia dla imion żydowskich były też kraje, w których żydowska diaspora pozostawała rozproszona. Żydzi, o czym wspomina Zofia Abramowicz („Imiennictwo Żydów białostockich w latach 1886-1939”), tworzyli odpowiedniki żydowskich imion, wzorując się na imionach innych narodowości, stąd np. Czarna (słow.) i Brajna (niem. Braune).

       Jak pisze Zofia Borzymińska („Polski Słownik Judaistyczny, nazwiska Żydów Polskich”) Żydzi aszkenazyjscy zaczęli używać nazwisk na szerszą skalę dopiero w XVIII w.

Reklama

       „W praktyce decydujące znaczenie dla upowszechnienia się nazwisk miało znalezienie się społeczności żydowskiej pod rządami nowożytnych scentralizowanych monarchii, dążących do objęcia ich swą kontrolą biurokratyczną, oraz wymogi stosowanego przez nie prawa – pisze Borzymińska.
I tak np. za sprawą edyktu króla Prus, Fryderyka Wilhelma II siemiatyccy Żydzi musieli przyjąć nazwiska, opis z tego okresu zawiera „Kehillat Siemiatycz”:

         „W 1795r. miasto zamieszkiwało 2733 mieszkańców. Władze pruskie wprowadziły zwyczaj, że Żydzi musieli się zapisać, uzyskać „atest”, czyli pozwolenie na zamieszkanie. 15.XII 1797r. wszyscy Żydzi z Siemiatycz uzyskali ten „atest”. Ten kto się nie zapisał płacił talar kary. Sprawy Żydów w mieście trzymał burmistrz. Sytuacja Żydów była ujęta w specjalnym statucie. Statut ograniczał uprawnienia gmin żydowskich. Żydzi zostali wyłączeni z przywilejów miejskich”.
       Warto wspomnieć, że obecny kirkut, choć pokaźnych rozmiarów, stanowi jedynie część dawnego cmentarza, założonego w XVIII w., który obejmował również teren dzisiejszego PZMot-u przy ul. Kościuszki.

Reklama

       W czerwcu 1942 r. w rejonie ulic Słowiczyńskiej, Górnej, Wysokiej, Kościuszki Niemcy założyli getto. 3 listopada tego samego roku na terenie getta doszło do buntu, wielu Żydów zginęło, ale wg relacji, którą zdał Joshua Kejles, ok. 300 osobom udało się wtedy uciec. Na pamiątkę tamtych wydarzeń pamiątkową tablicę ufundował właśnie Kejles, który przeżył wojnę. Widnieją na niej nazwiska ekshumowanych szczątków ludzi, zamordowanych w Dziadkowicach: Efraim Kejles, Abram Ekstrakt, Mejta Lew

       Niżej prezentujemy imiona z macew, które udało się z większym lub mniejszym powodzeniem rozszyfrować w ubiegłą sobotę. Zaznaczyć jednak należy, że pełna i bardziej profesjonalna transkrypcja czy interpretacja, powinna zostać przeprowadzona przez specjalistów:

Reklama

      Doba, córka Choda Cwi; Doba, córka Jakuba Mordechaja; Dow; Czarna, żona Chaima Bohorew; Zusman, syn Natana Icchaka; Zlata, córka Dawida Kohena; Hersz, syn Rubena; Miriam, córka Cwi; Mendel; Cwia, córka Dawida Hakohena; Zew, syn Mosze; Szaindel Dubner córka Abrahama; Mordechaj Icchak; Ester Chana, córka Cwi Jehudy;

       Eleni Kryńska, fot ek

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-08-15 19:33:26

    Jak dobrze ze sa osoby ktore poswiecaja czas i sily by pomoc przyszlym pokolenion w odswiezaniu naszej siemiatyckiej historii. Ze mozemy zapoznac sie z imionami tych ktorzy zyli przed nami i przyczynili sie do istnienia,wzrostu a niekiedy i rozwoju naszego miasteczka. W imieniu wlasnym i przyszlych pokolen - DZIEKUJE SERDECZNIE.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama