Reklama

O oświacie w... wikariacie

W czasie nieoficjalnego spotkania w wikariacie plebanii w Sarnakach miało dojść do dzielenia stanowisk w szkole

        W czasie ostatniej nadzwyczajnej sesji w wolnych wnioskach dość emocjonalnie głos zabrała Barbara Michoń, dyrektor Zespołu Szkół w Sarnakach. Zadała radnym i wójtowi 4 pytania.

        Najpierw spokojnie zapytała o wiążącą decyzję co do roku 2019/2020 w sprawie oddziału przedszkolnego:

        - Dostałam ustne polecenie od pana wójta, by na styczeń przygotować arkusz organizacji pracy szkoły. Na dzień dzisiejszy jest to niemożliwe, będę mogła to opracować, kiedy będę wiedziała czy będzie oddział przedszkolny, konkretnie grupa zerówkowa w szkole czy w przedszkolu. Na razie jest to takie gdybanie, nie do końca rzetelne. Jeśli grupa zerówkowa będzie w szkole, to arkusz mogę przedstawić po zakończeniu rekrutacji, a rekrutacja odbywa się w marcu.

Reklama

        Wójt ma odpowiedzieć dyrektor w ustawowym terminie.

        Drugie pytanie było do radnego Mariusza Dudziuka:

        - Przyszłam zapytać u źródła. Słyszy się, że był pan współorganizatorem nieformalnej sesji, nie wiem też czy wszyscy państwo w niej uczestniczyliście. Sesja, spotkanie, nie wiem jak to nazwać - odbyło się na terenie kościoła, w świetlicy wikariatu. Padały tam ponoć wiążące decyzje, związane ze szkołą, analizowane było zatrudnienie poszczególnych nauczycieli. Czy prawdą jest, że padały stwierdzenia, że trzeba przygotować etaty dla swoich osób?

Reklama

        - Nie byłem organizatorem. Takie spotkanie było, owszem, na prośbę pana wójta, ale o żadnych decyzjach, żadnych nazwiskach nie było mowy. W wikariacie spotkała się część rady - 6 osób z wójtem.

        Pytanie trzecie i czwarte było do wójta. Michoń zapytała o wizytę w szkole i prośbę o podanie listy nauczycieli, którym zostało kilka lat do emerytury. W czasie wizyty w szkole wójt wypytywał pracowników świetlicy o pracę szkoły, kiedy mógł to zrobić bezpośrednio u dyrektora: - Dobry obyczaj nakazuje przyjść do kierownika jednostki, kiedy go nie ma do zastępcy - mówiła już coraz bardziej zirytowana dyrektor.

Reklama

        - Nie znam jeszcze z widzenia wszystkich pracowników, jestem osobą przyjezdną. To było takie zwykłe pytanie jak pracuje, w jakich godzinach. Z mojej strony niedociągnięcie, po prostu nie znam szkoły, chciałem zobaczyć jak szkoła działa, jak wygląda - tłumaczył się wójt.

        - W jakim celu są więc pytania o pracowników, którzy w ciągu trzech lat osiągną wiek emerytalny? Pragnę przypomnieć, że za politykę kadrową odpowiada dyrektor. Przejście na emeryturę też jest prawem, nie obowiązkiem i odczuwam to jako nacisk. Nie jestem tu na sesji jako wiceprzewodnicząca powiatu, jestem tu jako dyrektor szkoły, reprezentuję moją kadrę, obsługę. I powiem państwu, że sami malujemy korytarze, klasy, szatnie - a to jest zadanie państwa, organu prowadzącego. Zarabiamy minimalne stawki, niektórym muszę podnieść wynagrodzenia. Nauczyciele zatrudnieni są z karty nauczyciela. Wszystkim państwu chcę powiedzieć, żebyście na dzień dzisiejszy żadnych etatów nie obiecywali nikomu. Przybywa uczniów o specjalnych potrzebach, 6 nauczycieli zgodnie z potrzebami szkoły robi podyplomówki, by wesprzeć te dzieci. Dlatego informuję - żadnych nauczycieli zatrudniać nie będziemy, we własnym zakresie tą pomoc organizujemy.

Reklama

        - Źle to zostało odebrane - tłumaczył wójt, - chce zapoznać się ze swoją pracą. Wiem, że to pani dyrektor zatrudnia nauczycieli. Chciałem zapoznać się z kadrą, jak są zatrudnieni. Dlatego wystąpiłem o te dane.

        - Jaki to sposób zapoznania się z ludźmi?! Przez wykazy i tabele?! Pracowałam i z wójtem Waszczukiem i wójtem Lipką, z państwem jako radnymi i zawsze znajdowaliśmy złoty środek. Teraz się dowiaduję, że odbywają się jakieś spotkania w wikariacie, gdzie ustalane są kwestie zatrudnienia i kogo zwolnić. Od zatrudniania jest dyrektor, a państwo jako organ prowadzący macie zadbać o remonty, o ogrzewanie szkoły. Wiem, że ogrzewaniem się interesujecie - to czcze gadanie, specjalistę weźcie od centralnego ogrzewania, który oszacuje co tam trzeba zrobić.

Reklama

        Na zarzuty odpowiedział radny Dudziuk:

        - Żadnych nazwisk, żadnego tematu zatrudniania nie było. Jest pani wprowadzona w błąd. Nie było nic takiego, proszę nie powtarzać nieprawdy.

        Dyskusję podsumował radny Adam Wawryniuk: - Miejscem pracy radnego jest komisja, a nie spotkanie w wikariacie. To co tam ustalaliście co do szkoły czy pobory wójta, to jest karalne. To obraz nędzy i rozpaczy.

         Anna Kondraciuk, fot. ak

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-01-31 00:33:31

    No właśnie wójcie, jesteś przyjezdny to grzecznie się ucz, a nie ledwo kadencję zacząłeś a już kombinujesz.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-01-31 08:36:39

    A nic o podwyżce dla wójta swizaka nie napisaliscie. Kościelny to niech o porządek dba bo syf w i pod kościołem a nie stanowiska dla rodziny szykuje

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    GośćW - niezalogowany 2019-01-31 09:30:15

    Pan Wójt ewidentnie szuka wolnych etatów. Pewnie chce się otoczyć " swoimi" pracownikami. Ale czy jest to sprawiedliwe wobec obecnie pracujących, rzetelnych pracowników, którzy o wiele lepiej niż On sam znają sytuacje gminy lub szkoly??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama