Wprawdzie nurzeccy radni zgromadzeni na sesji rady gminy, 14 marca, projekt uchwały w sprawie podwyżki cen za wodę i ścieki odrzucili, to jednak nie miało to większego znaczenia. Obecny na posiedzeniu Tadeusz Kłosek, prezes Wodociągów Podlaskich, zapowiedział, że nowy taryfikator i tak wejdzie w życie.
Nowy cennik będzie wyglądał następująco: za metr sześcienny wody zamiast dotychczas obowiązującej stawki 2.40 zł netto (2.60 zł brutto), trzeba będzie zapłacić 2.60 zł netto (2,81 zł brutto). Opłata abonamentowa wynosić będzie 2,68 zł brutto. Za metr sześcienny odebranych ścieków trzeba będzie zapłacić 4,50 zł netto (4,86 brutto), opłata abonamentowa 4,32 zł brutto. Opłata za przyłączenie do urządzeń wodno-kanalizacyjnych, wynikająca z kosztów przeprowadzenia prób technicznych będzie wynosiła 125 zł netto (153,75 zł brutto). Radni zadawali prezesowi firmy administrującej nurzeckie wodociągi wiele pytań, m.in. o to, dlaczego proponowana podwyżka jest tak duża. - Sami państwo jesteście sobie winni – odpowiadał Tadeusz Kłosek. - Kiedy trzy miesiące temu, w listopadzie 2011 r., złożyłem wniosek o ustalenie nowych taryf (wówczas proponowana była podwyżka 10 groszy na metrze sześciennym wody) zastosowaliście jakiś dziwny trik, jakby nowy rodzaj prawa. Po kilku tygodniach dostałem dziwną waszą uchwałę, której uzasadnienie merytoryczne mijało się z rzeczywistością. Gdyby nie to, że otrzymaliśmy ją po terminie, poprzednią waszą uchwałę zaskarżyłbym do wojewody i wówczas weszłaby w życie proponowana podwyżka o 10 groszy. Wtedy miały to być zmiany kosmetyczne. Uważałem, że skoro, przez ostatnie dwa lata taryfa nie ulegała zmianie, to chyba te 10 groszy na wodzie i parę gorszy na ściekach to nie było dużo. Teraz jednak w związku z przesunięciem się roku obrachunkowego, do którego zmuszeni byliśmy wliczyć koszty inwestycji przeprowadzonych na terenie waszej gminy, niestety musi to być już 20 groszy na wodzie. - Ja tu czegoś nie rozumiem – mówił radny Zbigniew Olesiński. – Kiedy składał pan poprzedni wniosek o zmianę cen, w listopadzie 2011 r., w uzasadnieniu pisał pan, że za poprzedni rok zanotowaliście prawie 5.000 zł zysku na wodzie i prawie 2.000 zł zysku na ściekach. Minęły trzy miesiące, a pan teraz mówi o stracie na wodzie 14.000 zł. Jak to jest możliwe? - To efekt waszej pracy. W związku z waszą decyzją, w której odrzuciliście proponowaną wtedy podwyżkę, przesunął się rok obrachunkowy o 3 miesiące. A to spowodowało, że musieliśmy do niego włączyć koszty remontów wodociągu w Tymiance, Klukowiczach itp. Kłosek tłumaczył również dlaczego jest taka rozbieżność między ceną wody a ścieków. Uzależnione jest to m.in. od wskaźników zużycia. I tak np. za ubiegły rok na terenie całej gminy pobrano łącznie 82.000 metrów sześciennych wody, zaś ścieków zebrano tylko 23.000 metrów. Radny Nalewajek proponował zastanowić się nad zerwaniem współpracy z dotychczasowym administratorem, sugerując, że bez problemu znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie obsłużyć nurzeckie wodociągi za mniejsze pieniądze. - W ubiegłym roku przychody za wodę z całej gminy wyniosły 233.000 zł, za ścieki 111.000 zł. Gwarantuję panu, że za te 340.000 zł nikt nie zajmie się tym interesem, bo nie będzie mu się opłacało. My natomiast jesteśmy instytucją, która naprawdę nie jest nastawiona na zysk. Poza tym wasza gmina jest trudna do obsłużenia. Sieć jest rozciągnięta wiele kilometrów, to wszystko trzeba utrzymać i zadbać, a na jej końcu ktoś weźmie parę metrów wody, albo i nie – tłumaczył Kłosek. - Ja nie widzę konieczności odwoływania tego administratora. Przedstawioną przez spółkę cenę przeanalizowaliśmy i nie widać tu jakichś nieprawidłowości. (...) I chciałbym podziękować panu prezesowi, że zajął się wreszcie naszymi hydroforniami w Tymiance, Klukowiczach. Wreszcie przypominają one budynki. (...) Nie chciałbym zmieniać administratorów, ponieważ są dobrymi fachowcami, mają doświadczonych pracowników. Przekazanie wodociągu komuś innemu może być wielkim problemem – swoje zdanie motywował nurzecki wójt, Piotr Jaszczuk. Po długiej dyskusji radni 13 głosami za, przy 1 wstrzymującym się, odrzucili projekt uchwały w sprawie nowego taryfikatora. Nie zmienia to jednak faktu, że administrator podwyżkę i tak wprowadzi. Nasuwa się pytanie – po co więc zajmować się takimi uchwałami, tracić na nie czas, omawiać, głosować, skoro i tak nie mają one na nic wpływu?
Ewa Magdalena Iwaniak, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz, fot.emi /na zdjęciu: Tadeusz Kłosek, prezes Wodociągów Podlaskich wyjaśnia radzie konieczność podwyżki/
Komentarze