Reklama

Nurzec Stacja - Myśliwi ponad prawem?

21/05/2013 19:23

Dwaj mężczyźni, mieszkańcy województwa mazowieckiego - członkowie wojskowego koła łowieckiego „Jeleń” z Nurca Stacji zostali oskarżeni przez prokuraturę o szereg nieprawidłowości. Sędzia będzie musiał zadecydować, czy postawione przez śledczych zarzuty są słuszne. Przestępstwa miały mieć miejsce właśnie na terenie obsługiwanym przez koła łowieckie „Jeleń”.

Otóż w sierpniu ubiegłego roku Okręgowy Rzecznik Dyscyplinarny Polskiego Związku Łowieckiego w Białymstoku kieruje do siemiatyckiej prokuratury pismo, w którym informuje, że prowadzi postępowanie dyscyplinarne wobec trzech myśliwych z koła łowieckiego „Jeleń” z Nurca Stacji. W piśmie można przeczytać: Jeden z myśliwych, mieszkaniec Legionowa, prawdopodobnie nie posiadał uprawnień na posiadanie broni, przez ten czas uczestniczył w polowaniach zbiorowych i indywidualnych i na tych polowaniach pozyskiwał zwierzynę. Drugi z myśliwych, również z województwa mazowieckiego, również przez pewien okres nie posiadał uprawnień do posiadania broni i brał udział w organizowanych polowaniach indywidualnych i zbiorowych. Trzeci z myśliwych z Nurca Stacji polował wspólnie z jednym z nich i pozyskiwał na jego konto zwierzynę. Temat do wyjaśnienia podejmuje policja i prokuratura. Jednak zastanawiające jest to, co robił zarząd koła przed i podczas polowań, odpowiedzialny za zapewnienie prawidłowości polowań. Dlaczego skrupulatnie nie sprawdzano, czy myśliwi posiadają aktualne pozwolenia na broń?

Reklama

Zarząd koła łowieckiego „Jeleń” postanawia zawiesić w prawach członka młodszego z podejrzanych myśliwych - mieszkającego w Legionowie. W między czasie Komendant Stołeczny Policji w Warszawie informuje, że zawieszonemu myśliwemu w 2008 roku zostało cofnięte pozwolenie na broń. Jednak nie rozliczył się on z posiadanej legitymacji, a jedynie złożył oświadczenie o jej zagubieniu. Śledczy nie wykluczają możliwości, że mógł się nią posługiwać - przedstawiać podczas polowań i sprawdzają ten wątek sprawy.

Po kilkumiesięcznym śledztwie prokurator postanawia przedstawić akt oskarżenia dwóm myśliwym z koła łowieckiego „Jeleń”. I tak mieszkańcowi powiatu garwolińskiego zarzuca, iż w 2009 i 2010 roku, w krótkich odstępach czasu z góry powziętym zamiarem polował, a faktycznie nie posiadał uprawnień do polowania. Drugiemu z myśliwych, mieszkańcowi powiatu legionowskiego, zarzucono, że nie posiadając pozwolenia na broń palną pozyskał bezprawnie między innymi: dziki, jelenie, lisy, kaczki, sarnę, działając tym samym na szkodę Skarbu Państwa reprezentowanego przez Nadleśnictwo Nurzec w Nurcu Stacji. Dodatkowo zarzuty dotyczą polowania w 2009, 2010, 2011 roku bez posiadania uprawnień do tego.

Reklama

Obaj mężczyźni nie przyznają się do zarzucanych im czynów. Twierdzą, że w wymienionych przez prokuratora okresach nie polowali i nie używali broni palnej na łowiskach. Jeden z nich zeznał między innymi „Nigdy nie byłem na łowisku sam, zawsze jechałem z kolegą, który siedział ze mną na ambonie i miał broń. Ja jestem miłośnikiem natury”.

Zarząd koła łowieckiego „Jeleń” skierował do sądu pismo, w którym informuje, że doszło do pojednania (nie wiadomo na czym ono polegało) z jednym z „myśliwych” i prosi sąd, by odstąpił od ukarania kolegi, gdyż może to się wiązać z utratą uprawnień do prowadzenia firmy. Sprawa toczy się w siemiatyckim sądzie i społecznie interesujący będzie werdykt sędziego.

Reklama

Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Glos Siemiatycz

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama