Nurzeccy radni „wspięli się na wyżyny” i jako jedna z dwóch gmin powiatu siemiatyckiego wyłamujących się z proponowanego schematu, obniżyli wysokość opłat za gospodarowanie odpadami.
Ostatnie w 2012 roku sesje rad wszystkich samorządów zdominowane były przez gorący temat przygotowań do wprowadzenia w życie (od lipca 2013 r.) tzw. ustawy śmieciowej. Do końca roku 2012 samorządy zobligowane były do przyjęcia pakietu uchwał, które mają regulować gospodarkę odpadami komunalnymi. Problem ten zdominował również sesję nurzeckich radnych, w piątek, 28 grudnia. Nurzec Stacja to jedna z dwóch gmin, które zostawiły tę kwestię na ostatni dzwonek, zajmując się rozpatrzeniem problemu w przedostatni dzień roboczy 2012 roku (tego samego dnia sprawą zajmowali się również radni Mielnika). W tym wypadku nie było to takie złe, ponieważ dawało możliwość odniesienia się do rozwiązań przyjętych przez inne samorządy.
Jak i za ile
Tematem wzbudzającym najwięcej emocji w każdym samorządzie było wybranie metody, za pomocą której ustalane będą opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz wysokość tych opłat. Wszystkie samorządy w naszym powiecie przyjęły tę samą metodę naliczania – od liczby mieszkańców zamieszkujących daną nieruchomość. Na tę metodę przystali także nurzeccy radni. Zgodnie z niepisanym porozumieniem zawartym pomiędzy wójtami wszystkich gmin powiatu siemiatyckiego zaproponowano, by stawka opłaty za odpady zbierane selektywnie wynosiła 8 zł, zaś w przypadku odpadów zmieszanych 15 zł (miesięcznie od każdej osoby zamieszkującej gospodarstwo). I te stawki przyjęły wszystkie samorządy (poza Milejczycami). Do tych kwot usiłował przekonać również radnych wójt nurzeckiej gminy, Piotr Jaszczuk:
- Zrzeszyliśmy się w związku gmin Puszcza Białowieska. Do tego związku przystąpiły trzy powiaty – nasz, hajnowski i bielski. Z wójtami podjęliśmy taką decyzję, że na szczeblu powiatów będziemy rozmawiać wspólnie, wszyscy wójtowie z danego powiatu - żeby iść do przetargu jednym powiatem. Uważamy, że w ten sposób osiągniemy najlepszy wynik, najlepszą cenę. Jeśli wszystkie gminy w naszym powiecie podjęły taką decyzję, Mielnik, Milejczyce, Dziadkowice itd. i ustaliliśmy, że proponowana cena będzie wynosiła 8 zł i 15, to wolałbym, by i u nas było tak samo. Jeśli zostaniemy wykluczeni z tego porozumienia, jeśli zorganizujemy przetarg indywidualnie, może się okazać, że pojawi się wykonawca, który tego typu usługi będzie świadczył nam dużo drożej. Potem trzeba będzie mieć cywilną odwagę wyjść do społeczeństwa i powiedzieć – chcieliśmy przechytrzyć wszystkich, a przegraliśmy. Na dzień dzisiejszy wszystkie gminy są po sesjach, tam uchwały zostały podjęte, nikt się nie wyłamał. Zostaliśmy tylko my. Powinniśmy iść wszyscy razem („nawet jeśli pod gilotynę?” – komentował jeden z sołtysów). Z dużym partnerem firma będzie się liczyła, ale jak zostaniemy sami, możemy na tym stracić. Dlatego bardzo bym prosił o pozostawienie tych stawek.
Małe sprostowanie. Wymienianie Mielnika jako gminy, która podjęła już uchwałę o wysokości opłat było nie na miejscu, bo gmina ta rozpatrywała problem gospodarki odpadami tego samego dnia i też nie przyjęła proponowanych kwot. Kolejna gmina podana jako przykład tej, która przyjęła uchwałę i proponowane kwoty, to Milejczyce, co również mija się z prawdą (owszem Milejczyce już głosowały, ale tamtejsi radni nie przyjęli uchwały i żadnych stawek, dając tym samym pole do popisu wojewodzie, który odgórnie narzuci wysokość opłat).
Stawki w dół
- Ponieważ nie wszyscy radni byli obecni na komisjach, pozwolę sobie przypomnieć, że zaproponowaliśmy obniżenie tych stawek na odpowiednio 5 i 10 zł. Różnica między 5 a 10 zł jest na tyle duża, że uważam, iż zmobilizuje społeczeństwo do prowadzenia selektywnej zbiórki odpadów. (...) Po raz kolejny okazuje się, że zostałem postawiony przed faktem dokonanym. To, że pan wójt podpisał jakieś porozumienia, do niczego mnie nie zobowiązuje. Nie mam pojęcia skąd wzięliście te kwoty, może ktoś was lobbował? Pan wójt uważa, że 8 zł to stawka zbliżona do obiektywnej, ja uważam, że nie. Jeszcze raz powtarzam - nie będzie żadnego problemu, by później, jeśli przetargi wykażą, że koszty są dużo wyższe, te stawki podnieść. Nieporozumieniem jest sięganie po tak wysoką kwotę, zamiast zaczynać od mniejszej, a potem ewentualnie ją weryfikować – komentował radny Piotr Nalewajek.
Po wielu słownych przepychankach i próbach wzajemnego udowadniania sobie czyj tok myślenia jest lepszy, radni przystąpili do głosowania nad wnioskiem o obniżenie stawek z 8 zł na 5, i z 15 zł na 10. Wniosek przyjęto, a wynik głosowania był identyczny jak w przypadku głosowania nad ostateczną uchwałą – 9 głosów za, 1 przeciw (Zenon Podbielski), 3 wstrzymujące się (Antonina Rosa, Katarzyna Jezierska, Zbigniew Olesiński).
Ewa Magdalena Iwaniak, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. emi
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze