Reklama

Nowy Dom Pogrzebowy

30/10/2007 13:00
Bez pieca do kremacji ciał, ale za to z dwiema kaplicami, dwiema salami (z zapleczem kuchennym) na obiad pogrzebowy, łazienkami i toaletami, salą sekcyjną, a nawet z pokojem gościnnym i kominkiem – tak wygląda nowo otwarty dom pogrzebowy Jerzego Kunickiego.


          Zakłady pogrzebowe zajmują się kompleksową obsługą pogrzebów. Załatwiają wszystkie sprawy związane z odejściem naszych bliskich. Może jeszcze nie na wsiach, ale w mieście coraz popularniejsze stają się kaplice pogrzebowe. Ciało zmarłego nie jest wystawiane w domu, tylko w kaplicy, tam też przychodzą bliscy. Stamtąd wychodzi kondukt pogrzebowy do świątyni. By sprostać rosnącym wymaganiom Jerzy Kunicki wybudował dom pogrzebowy, w którym w prawie domowej atmosferze można pożegnać zmarłych.
          Kiedy 3 lata temu rozpoczęła się budowa domu pogrzebowego pojawiły się plotki o tym, że będzie tam możliwa kremacja ciał.
          - Nie wiem skąd te plotki, może dlatego, że jest duży komin – opowiada właściciel domu, Jerzy Kunicki. – A komin jest duży, bo jest w sumie 6 kanałów wentylacyjnych, 2 kanały dymne. Kremacja ciał to, pomijając wszystkie zgody i zezwolenia, ogromne koszty. Sam piec kosztuje ponad 3 miliony.
          Trudno mówić o domu pogrzebowym, że robi wrażenie ale tak jest - wewnątrz prezentuje się okazale.
           Nad wejściem umieszczono sentencję „Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych...”.
           - Wszystko po to, by ostatnia droga zmarłego wyglądała godnie - mówi Jerzy Kunicki. - Są dwie kaplice, jeśli ktoś będzie chciał posiedzieć przy zmarłym w bardziej kameralnej atmosferze mamy kaplicę mniejszą, druga już pomieści większą liczbę chcących pożegnać bliskiego. Obie są ciągle wentylowane. Na ścianie powieszone są ikona Iwierska i obraz przedstawiający Jezusa. Zapraszałem ks. Jakimiuka i ks. Kiszko, by zatwierdzili wystrój. Chcę też starać się o konsekrację kaplicy, by można było na miejscu załatwić dosłownie wszystko. Nie jestem zwolennikiem długich konduktów pogrzebowych. Zresztą obserwując różne uroczystości widzę, że powoli się od tego odchodzi. Tu jest zacisznie, spokojnie, z atmosferą oddającą powagę chwili.
          Dom pogrzebowy ma zachowane wysokie standardy higieniczne. Na każdej kondygnacji (3 kondygnacje, łącznie 615 m kw.) jest oddzielna łazienka i toaleta, są tzw. mopownie - miejsca na środki czystości, którymi sprząta się tylko dane piętro. Jest też toaleta dla niepełnosprawnych.
          - Do sali sekcyjnej jest oddzielne wejście, oddzielna szatnia, oddzielny pokoik socjalny. Sama sala sekcyjna też jest przygotowana na profesjonalną sekcję - nie trzeba więc byłoby wozić zmarłych na sekcje do Białegostoku, wystarczy by na miejsce przyjechał lekarz. Sala może też służyć za szpitalne prosektorium. W tej części mam też chłodnie na 6 ciał. Do każdej z części domu pogrzebowego jest oddzielne wejście, pozwalające na zachowanie intymności.
Zachowaniu intymności służyć ma też pokój gościnny:
          - Zdarza się, że rodzina chce porozmawiać na osobności czy nawet po prostu odpocząć, dlatego też zrobiliśmy ten pokoik gościnny. Nawet jakby ktoś chciał się zdrzemnąć czy odświeżyć - też jest możliwość.
          Atmosferę domową ma też tworzyć kominek w jednej z sal jadalnych.
          - Nie mamy kuchni, nie przygotowujemy obiadów pogrzebowych, ale mamy wszelkie urządzenia pomagające je przygotować. Czekając na podgrzanie czy przygotowanie posiłku można powspominać zmarłego przy kominku. Oprócz tego może on służyć do ogrzewania pomieszczenia.
          Nad duża kaplicą znalazło sie miejsce na chór.
          - W wielu domach, kiedy trumna ze zmarłym jest wystawiona zachował się zwyczaj, że przychodzą tzw. płaczki. Śpiewając, wspominają zmarłego, modlą się - w naszym domu pogrzebowym mają wydzielone pięterko nad kaplicą.
          Jerzy Kunicki mówi też, że pomysł wybudowania domu pojawił się, kiedy obejrzał kilka takich domów na Zachodzie.
          - Jest to wygodniejsze, biorąc pod uwagę wszystkich domowników. W wielu domach są przecież dzieci, bardzo często dla nich jest to straszne. Wiadomo też, że ciało leży w domu kilka dni, są różne warunki mieszkaniowe. Różna jest też pogoda i różnie zachowuje się ciało. Czasami konieczne jest schłodzenie ciała zmarłego. Teoretycznie ciało zmarłego w mieszkaniu powinno przebywać najwyżej dobę. Po jej upływie zachodzą różne procesy fizyko - chemiczne. Potem mieszkanie powinno się dezynfekować.

          Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. AK, JP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama