W tym roku siemiatycki PKS wzbogaci się o kolejne zachodnie autobusy. Jak zapowiada nowy zarządca, różne działania wprowadzą tzw. nową jakość. Firmę czeka też prywatyzacja.
Przypomnijmy - z początkiem marca Zenon Żukowski zastąpił Tadeusza Mrowińskiego na stanowisku zarządcy PPKS Siemiatycze.
- Po kilku miesiącach zapewne jest pan w stanie ocenić, w jakiej kondycji finansowej zastał pan firmę?
- Funkcję zarządcy pełnię od 2,5 miesiąca. Przejąłem ją z istotnym złym wynikiem finansowym za pierwsze dwa miesiące tego roku. Był to znaczący ujemny wynik finansowy - mówi nowy zarządca PPKS Siemiatycze Zenon Żukowski. - Poprzez różnego rodzaju działania w kierunku poprawy efektywności pracy w kwietniu mieliśmy już bardzo dobry wynik finansowy - zysk, który daje poważne nadzieje, że firma PKS Siemiatycze będzie jedną z lepszych firm transportu osobowego w Polsce. Jeśli w kolejnych miesiącach osiągniemy podobny wynik, to powstanie interesująca przyszłość przed nami.
- Co i kto spowodował straty w styczniu i lutym?
- Była za mała dbałość o finanse firmy. Były podpisywane różne umowy dotyczące obciążeń firmy, które praktycznie wcześniej nie istniały. Dlatego nie było potrzeby, by je podpisywać. Zresztą sam klimat wśród załogi był niekorzystny. Pracownicy nie czuli się współgospodarzami, dlatego nie angażowali się zbytnio w pracę. Jak przyszedłem, zastanawiałem się, jak zmienić tę firmę i nastrój wśród załogi. - Jakie podjęto działania reanimacyjne? - Zaczęliśmy "śledzić" każdą złotówkę. Począwszy od sprzątaczki, mechaników, kierowców, kierowników, aż po dyrektora. Z tego wynikły oszczędności. Rozszerzamy też swoje usługi naprawcze i transportowe. Dążymy do profesjonalizmu w pracy. Jest to jeden z celów do osiągnięcia. Teraz widzę, że cała załoga chce solidnie pracować. To również i mnie motywuje do efektywnego działania na rzecz naszego PKS.
- Wystarczyły oszczędności?
- Same oszczędności to krótka droga do poprawy sytuacji finansowej. Stawiamy na rozwój firmy. Innej drogi jak zmiany i postęp nie ma - dodaje Zenon Żukowski. - Musimy nadążać za rozwojem transportowo - usługowym w naszym kraju i w Europie. Czekanie na cud nic nie daje. Tylko ciężka praca przyniesie pozytywne efekty. Oczywiście, wszelkie zmiany muszą być przemyślane i konsultowane z załogą. Chcemy polepszyć wizerunek firmy.. - Musimy nadążać za rozwojem transportowo - usługowym w naszym kraju i w Europie. Czekanie na cud nic nie daje. Tylko ciężka praca przyniesie pozytywne efekty. Oczywiście, wszelkie zmiany muszą być przemyślane i konsultowane z załogą. Chcemy polepszyć wizerunek firmy.
- W jaki sposób zamierza pan to osiągnąć?
- Niedawno zakupiliśmy 4 autobusy marki Mercedes. Są to używane pojazdy, ale w bardzo dobrym stanie technicznym. Obecnie są przygotowywane i już niedługo pojawią się na siemiatyckich ulicach. Zastąpią wysłużone autobusy komunikacji miejskiej, które zaliczyć można prawie do zabytków transportowych. Jeden z nich będzie też obsługiwał połączenia podmiejskie. Poprawi to komfort jazdy mieszkańców.
- Będą też zmiany na połączeniach międzymiastowych?
- Zdradzę tylko niewielką część, jak na razie, naszych bogatych planów. Muszę tak uczynić, gdyż konkurencja nie śpi. Zamierzamy zachęcić pasażerów do podróży naszymi autobusami. Otóż na połączeniach z Gdańskiem, Warszawą, Lublinem, Białymstokiem, Łomżą sukcesywnie pojawią się bardzo wygodne zachodnie autobusy z klimatyzacją. To na pewno zrobimy w dość krótkim czasie. Jesteśmy w trakcie pozyskania używanych zachodnich autobusów, które będą obsługiwały te linie. Autobusy będą w bardzo dobrym stanie technicznym, gdyż tylko takie nas interesują. Chcemy zjednać sobie klientów. Prowadzone będą też inne zachęty i promocje. Wszystko ujawnimy w odpowiednim czasie. Strategia działania jest ciągle opracowywana. Jestem pewien, że przyniesie wymierne korzyści dla pasażerów i naszej firmy. To będzie nowa jakość PKS. - Pojawią się nowe połączenia?
- Możemy zdradzić, że już niedługo uruchomimy połączenie do Lublina. Widzimy taką potrzebę. Niewykluczone, że linia będzie wydłużana do kolejnych miast. W przyszłości uruchomimy połączenia w innych ciekawych kierunkach.
- Czy zmiany sposobu pracy czekają też załogę?
- Załoga czuje potrzebę zmian i jest chętna do szkoleń. Rozumiem, że starsi pracownicy mogą być trochę oporni. Jednak bez podnoszenia wiedzy i umiejętności niezwykle trudno jest rozwijać jakąkolwiek firmę. Jestem dobrej nadziei.
- Czy jest szansa na nowe miejsca pracy? - Już potrzebujemy np.: informatyka, osobę ze znajomością języków obcych, kierowców ze średnim wykształceniem, kategorią prawa jazdy D i podstawową znajomością języka angielskiego.
- Czy prywatyzacja w tym roku będzie przeprowadzona?
- Prywatyzacji nie da się uniknąć. Pytanie tylko, jak ją przeprowadzić, by załoga była z tego zadowolona i czuła, że to nadal ich firma. Robienie czegoś wbrew załodze rodzi konflikty, które do niczego dobrego nie prowadzą. Są rozmowy ze związkami zawodowymi i wiemy, jaką ścieżkę prywatyzacji chcemy obrać. Jest ku temu dobra wola wojewody i innych władz, co warto wykorzystać. Oczywiście niedługo odbędzie się referendum w tej sprawie. Pracownicy wypowiedzą się, czego ostatecznie oczekują. Teraz wszyscy wypracowujemy zyski, które pozwolą nam na tzw. wkład własny. To załoga zadecyduje w referendum o terminie i kierunku prywatyzacji.
Plany zarządcy są dość ambitne. Co z nich wyjdzie, czas pokaże.
Marek Malinowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MM
Komentarze