Przebudowa drogi gminnej w Zalesiu, gm. Nurzec Stacja nie przebiega spokojnie. Granice wytyczonego pasa drogowego stały się ogniwem zapalnym nieporozumienia między mieszkańcami Zalesia a wójtem gminy Nurzec-Stacja.
Przebudowa drogi gminnej wraz z budową zatoki parkingowej i remontem chodnika w Zalesiu jest realizowana od kilku tygodni. Koszt inwestycji to ponad milion złotych. W ramach Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych dofinansowana jest w kwocie 746 tys. zł. Termin realizacji minie z końcem sierpnia tego roku.
Mieszkańcy czekali na zmodernizowanie drogi. Nie spodziewali się jednak, że pojawią się problemy.
- Złożyliśmy protest, ja i kilku mieszkańców Zalesia, bo jak się okazało, projekt drogi jest poprowadzony po naszych działkach i mamy rozbierać płoty. Sprawdziliśmy projekt u kierownika robót, później w gminie Nurzec-Stacja. Wójt twierdził, że nasze płoty są wgrodzone w drogę. My stanowczo twierdzimy, że nasze płoty stoją dobrze. Droga ma 7 m szerokości. Mój płot jest przesunięty od środka drogi na 4,5 m. Nie wiem jakim cudem prowadzili projekt po naszych działkach. Po proteście wykonawca położył linie telefoniczne w naszych działkach. Napisaliśmy pismo do gminy, że się nie zgadzamy z przebiegiem pasa drogowego. Napisaliśmy również doniesienie do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Siemiatyczach, że naruszone zostały nasze prywatne działki, nasze własności. Przyjechali wtedy wykonawcy i zabrali poza nasze działki linie telefoniczne. Przełożyli je i napisali pismo do inspektora, że oni prowadzą prace tylko w swoim pasie drogowym. Szerokość drogi wynosi 7 m, a projekt zakłada szerokość 8 m. Wywłaszczali działki od strony południowej. Nikt nas na etapie projektu nie informował, że nasze płoty kolidują z drogą, że mamy je rozebrać. Nikt z nami nie rozmawiał. Może byśmy się dogadali. Może u nas wywłaszczyliby grunty. Nie jesteśmy przeciwko temu. Nie może być jednak tak, że najpierw wyznaczyli drogę dobrze, po istniejącym bruku – 6 m szerokości. Trzy dni przed rozpoczęciem budowy, sami przesunęli granicę o metr w naszą stronę. Rozwalili jednemu z sąsiadów płot na siłę, pogięli słupki. Ja sam rozbierałem swój płot. Poprosiłem o pokazanie mapy jak będzie przebiegała granica drogi. I projekt jest poprowadzony po słupie. Mam mapy sprzed kilku lat, gdzie zgłaszałem budowę domu oraz ogrodzenie, to granica drogi przebiega jeden metr od słupa. Jak zaczęliśmy protestować, pisałem pismo do wojewody, do wojewódzkiego inspektora nadzoru geodezyjnego i te instytucje podpierały się tym, co mówił wójt gminy Nurzec, że oni prowadzą prace w pasie drogowym. Ja twierdzę, że nie prowadzą prac w pasie drogowym. Ponieważ pas drogowy poprowadzony jest na słup, a jeszcze metr zajmują nasze działki. Wójt wynajął geodetę z Siemiatycz i wznowili znaki graniczne drogi. Ja byłem na tym rozgraniczeniu. Zażądałem, żeby wójt pokazał mapę, projekt, jak ta granica przebiega, jak oni sobie tę drogę zaplanowali. Odmówili okazania map. Więc napisałem, że absolutnie nie zgadzam się z tymi punktami i wnoszę o prawne rozgraniczenie drogi. I napisałem do gminy pismo o przeprowadzenie prawdziwego rozgraniczenia. I wójt odpisał, że my mamy wskazać geodetę. Więc poprosiliśmy, żeby na wysokości naszych działek wstrzymać prace. A firma wykonawcza buduje i robi co chce. Powywalali moje fundamenty, które są już na pewno na mojej działce. Zgłaszałem to na policję. Policja przyjechała, popatrzyli, posłuchali i odjechali. Nie chcieli mnie słuchać. A wójt gra na zwłokę i buduje dalej – mówi pan Jan Raczyński, mieszkaniec Zalesia.
Wójt Gminy Nurzec-Stacja Piotr Jaszczuk odpowiada: – Mieszkańcy Zalesia byli przez kilkanaście lat wgrodzeni w drogę. Kiedy przed budową drogi geodeci wytyczali pas drogowy, mieszkańcy się z tym nie zgodzili, więc zaproponowaliśmy powtórzenie pomiarów przez geodetę. Po raz drugi nie uznano tych granic.
Pan Jan będzie nadal upierał się przy swojej racji. Na wysokości swojej działki blokuje realizację inwestycji, stojąc samochodem na przebiegu granicy. Nie wykluczone, że sprawa trafi na wokandę.
Natalia Gontarz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. NG
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze