16 marca w Ośrodku Edukacji Ekologicznej "Puszczyk" w Drohiczynie zaroiło się od sów.
To uczestnicy Nocy Sów robili z szyszek i papieru maskotki. Połowę ich zrobiły dzieci, drugą połowę dorośli. Nie była to jednak najważniejsza część spotkania.
Gwoździem programy był wykład Karoliny Orzepowskiej i Piotra Odorczuka o sowach. Było o sóweczkach, włochatkach, pójdźkach, płomykówkach, uszatkach, uszatkach błotnych, puszczykach, puszczykach uralskich, puszczykach mszarnych i puchaczach.
Do obejrzenia były pióra, wypluwki i, wyekstrahowane z wypluwek, np. kości gryzoni, których nasze koty nie jedzą, bo są dla nich trujące - nornic i jadowitych ryjówek. Język wykładu adekwatny do odbiorców - i do dzieci, i do dociekliwych dorosłych. Prezentacja ilustrowana zdjęciami sów pani Karoliny. Przedsięwzięcie udane, tym bardziej, że wieczorem się wypogodziło i można było pójść na spacer na Górę Zamkową, nasłuchiwać puszczyków. Ale przez jakiś czas nic, prócz żurawi i psów, nie było słychać. Pani Karolina zwabiła jednak puszczyki, odtwarzając - nagrane przez siebie - ich nawoływania. I rzeczywiście, odezwały się! Warto było poczekać.
Wyrazy uznania dla organizatorów i realizatorów!
jsw, fot. jsw
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szkoda, że nie byliśmy. Wartościowe przedsięwzięcie.
Żart,wartosciowy dla kogos na pewno.
a to sie odbedzie w parkowa coctajl czy parkowa restaurant
Szkoda, że nie byliśmy. Wartościowe przedsięwzięcie.
Żart,wartosciowy dla kogos na pewno.
a to sie odbedzie w parkowa coctajl czy parkowa restaurant