W piątek, 22 sierpnia mieszkańcy ul. Świętojańskiej zaalarmowali redakcję, że na osiedlu wycinają drzewa. Jak się okazało pod topór poszła śliwa mirabelka.
- Jestem zbulwersowana tym co tutaj się dzieje. Tną wszystko po kolei - mówi mieszkanka, pani Helena. - Gdzie jest pani prezes ZMK. Ta śliwka rosła tutaj od co najmniej 20 lat. Teraz komuś to przeszkadza. Wszystko wygolą na łyso. Bawiły się tutaj nasze dzieci i zawsze miały kawałek cienia. Dzieci, jak to dzieci, czasami trochę hałasują, ale przecież byliśmy tacy sami. Tylko niektórzy udają, że tego nie pamiętają. Sami nie sadzili tych drzew, a do wycinki pierwsi. Niech ruszą jeszcze jakieś jedno drzewo pod naszymi blokami, to łeb komuś spadnie! Prawdopodobnie pracownicy ZMK ścięli drzewo, bo zasłaniało latarnię osiedlową. Trochę to bezsensowne działanie, gdyż każde drzewo można przyciąć i odpowiednio uformować. Wycinka to ostateczność. W ubiegłym tygodniu sprawdziłem, że po wycince latarnia nocą i tak była nieczynna. I gdzie tu logika?
Marek Malinowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MM
Komentarze