Wacław Czarkowski z Hornowa gm. Dziadkowice jest wierny tylko jednej marce samochodu. - Od 1988 r. jeżdżę Trabantem. Kupiłem go nowego. I już na innego nie zmienię. Bo nie zawodził mnie wcale.
Dopiero w tym roku silnik nawalił, ale go sam naprawiłem. A do tej pory chodził jak zegarek. Teraz nie ma mechaników na silniki dwusuwowe. Z częściami nie ma kłopotów. Są dostępne. Tulei od nowości nie zmieniałem. Zapłaciłem za niego 750.000 zł. Wymieniałem jeszcze okładziny w hamulcach, bo zapominam wyłączać hamulec ręczny. Dobry to samochód, woził mnie aż 64.000 km. No i jakby powiedzieć, ten samochód nie rdzewieje, ale spód musiałem zakonserwować, też dopiero w tym roku. Nie zmienię Trabanta na inne auto. Dla mnie już nie ma innego pojazdu, jestem częściowo sparaliżowany, więc wygodnie mi w tym co mam. Odchodząc Wacław Czarkowski czule poklepał maskę silnika.
Jacek Piotrowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. JP
Komentarze