Reklama

Na czymkolwiek przez Siemiatycze

10/08/2016 11:28

„Jadę na rowerze słuchaj do byle gdzie… Rower mam, posłuchaj, w taki różowy jazz. Może byś tak Damian wpadł popedałować”. Może nie do końca było jak w piosence Janerki, bo podczas I Wieczornego Przejazdu na Czymkolwiek 29 lipca, można było jechać dosłownie na wszystkim lub we wszystkim, nawet w kajaku. Gdybym miała wybrać motyw przewodni imprezy, „Rower” byłby jak znalazł.

Po zbiórce pod urzędem miasta ruszył… peleton? Nieee, nie peleton, bo to nie był wyścig, początkowo. Później ścigał się każdy uczestnik przejazdu. Nie z sobą, a z deszczem. Jechali i starsi i młodsi, jechali na rowerach, rolkach, na czym kto umiał i na czym kto miał. Planowana trasa przejazdu obejmowała ulice: Pałacową, Legionów Piłsudskiego, Ogrodową, Drohiczyńską, Wincentego Witosa, Jana Kilińskiego, Ks. Piotra Ściegiennego, Ciechanowiecką, Białostocką, Bartosza Głowackiego, Powstania Styczniowego, Bartosza Głowackiego, Spacerową, Sportową, Adama Mickiewicza, Nadrzeczną. Trasy sporo, a pogoda nie rozpieszczała. Powiem więcej – wręcz namawiała do wycofania się z jazdy. Byłam przekonana, że przejazd ukończy garstka chętnych. Tak się jednak nie stało. Obok amfiteatru pojawiła się całkiem duża grupa uczestników, szok! Komuś chciało się nie tylko wsiąść na rower czy cokolwiek, niektórzy wykazali kreatywność przebierając się za różne postaci. Jakby tego było mało - dojechali zmoczeni, odrobinę zziębnięci, ale dojechali.

Reklama

Po dotarciu na miejsce uczestnicy dostali suche koszulki (jeśli były to okolicznościowe gadżety, chyba po raz pierwszy naprawdę przydały się; jeśli wyraz troski organizatorów o przemoczonych mieszkańców – miło).
Następnie odbył się konkurs na najciekawsze przebranie. Trzecie miejsce zajął Smok wawelski, Owieczka i Szewczyk Dratewka, drugie miejsce zdobyła Reprezentacja Polskich Seriali, a pierwsze miejsce i główną nagrodę – tablet - Niewolnicy z Egiptu. Jak panowie podzielą się jednym tabletem – nie wiem, może sprzedadzą na allegro, przynajmniej będą mieli pieniądze na jedzenie.

Każdy uczestnik konkursu został nagrodzony upominkiem i słusznie. Jedno jest pewne – wszystkim, którzy zdecydowali się wziąć w nim udział, można pozazdrościć fantazji. A już bez wątpienia pewnej Gorącej Hiszpance i Marioli z numerem cztery (tej drugiej oprócz fantazji zazdroszczę też nóg).

Reklama

Dawno nie widziałam tak spontanicznej i dobrej zabawy wśród ludzi młodszych i nieco starszych. Okazało się, że nie trzeba wydawać pieniędzy na schematyczne zespoły, okazało się, że istnieje zabawa poza disco-polo. To było szczere, najlepszym testerem - deszcz.

I tylko tego grilla trochę szkoda, bo jeśli ktoś jest na diecie czy w ogóle nie je mięsa, to co? Dla wegetarian nic? Kolejna taka impreza planowana jest z okazji dnia bez samochodu, oby pogoda dopisała, a przy odrobinie szczęścia, może i jakieś warzywka z grilla się znajdą.

Reklama

Eleni Kryńska, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot EK, JP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama