Reklama

MKS Mielnik-Cresovia Siemiatycze 2:2 - Remisowe derby

12/09/2007 16:54
Pierwsza połowa dla Cresovii, druga dla Mielnika, na trybunach spokój - tak należy podsumować derbowe spotkanie w ramach rozgrywek IV ligi między MKS Mielnik a siemiatycką Cresovią, rozegrane w sobotę, 1 września na stadionie w Mielniku.


          Remis nie krzywdzi żadnej z drużyn, chociaż dziwi łatwo roztrwoniona przez Cresovię przewaga dwóch bramek. Dla tej drużyny zaczęło się wyśmienicie. Już od pierwszych minut siemiatyczanie sprawiali na boisku zdecydowanie lepsze wrażenie, a przez dłuższe momenty dominowali na boisku. Na efekt ich dobrej gry długo nie trzeba było czekać. W 18 min. piłka trafiła na polu karnym do Andryszka, ten sprytnie zostawił z boku najpierw Sypka, za chwilę Kowalewskiego i płaskim strzałem skierował ją w róg bramki bronionej przez Mińkę. Do przerwy goście z łatwością kontrolowali przebieg meczu. Wynik podwyższyli na 3 min. przed jej początkiem. Drugiego gola ładnym strzałem zdobył Wojnar.
          W pierwszej połowie gospodarze praktycznie nie zagrozili Cresovii. W przerwie z ich szatni można było usłyszeć najpierw okrzyki złości, potem otuchy. Mielniczanie zapewne nie spodziewali się, że tak łatwo przyjdzie im wyrównanie. Czy trener siemiatyczan, mając 2-bramkową przewagę, zmienił w przerwie taktykę?
          - Nie było zmiany taktyki. Po prostu po przerwie zagraliśmy źle - powiedział po meczu trener Kondraciuk.
          Otuchy i wiary w siebie mielniczanom dodała bramka zdobyta z rzutu karnego, zaraz po przerwie. Gospodarze zaczęli grać dużo lepiej, szybciej i dokładniej, a z zawodników Cresovii jakby uszło powietrze i długo zbierali się do tego, żeby ponownie zagrać tak, jak od początku meczu, ale na to mielniczanie już nie pozwolili. Wyrównujący gol padł parę minut po bramce kontaktowej. Piłkę wyłuskał Rokosz, następnie dwa podania i akcję wykończył Bałazy. Potem to już była gra nerwów. Obie drużyny mogły też zdobyć po zwycięskiej bramce.
          Jak to w derach bywa, były kartki, w tym czerwone. Pod koniec meczu, za dwie żółte, po czerwonej, ujrzeli Marchel z Cresovii i Sypek z MKS.
Trener Cresovii miał żal do arbitra, że ten podyktował karnego. Sytuacja była kontrowersyjna - piłka trafiła w rękę Stępkowskiego, ale z interpretacją tego zagrania było już różnie.
          Trener Radosław Kondraciuk: - Czegoś takiego się nie gwiżdże. Mam do arbitra za to pretensje. To była piłka przypadkowo odbita ręką. Na naszą niekorzyść ten karny okazał się punktem zwrotnym. Mimo wszystko nie ulega wątpliwości, że w tej drugiej połowie popełniliśmy kilka błędów. W nasze poczynania wkradło się sporo nerwowości.
          Jan Zduniewicz, prezes MKS: - Nasi zawodnicy wyszli na mecz nieco spięci, może dlatego, że to Cresovia była faworytem. Stąd od pierwszych minut było w naszej grze trochę niedokładności i nerwów. Role odwróciły się po przerwie. Remis nie krzywdzi żadnej z drużyn. Natomiast co do karnego, zagranie ręką było ewidentne. Nawet zawodnicy Cresovii nie mieli do sędziego pretensji. Obserwator meczu też odnotował ewidentnego karnego.
          Damian Sypek, kapitan MKS: - Mecz był na pewno ciekawy. Padło dużo bramek, było sporo widzów. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do Cresovii, druga do nas. Szkoda, że w końcówce nie strzeliliśmy zwycięskiej bramki. Mimo wszystko remis jest sprawiedliwym wynikiem.
          Mecz zabezpieczała agencja ochrony, policja, Straż Graniczna i strażacy ochotnicy. Ekscesów na trybunach nie zanotowano.
          MKS: Mińko - Kolejko, Kowalewski, Sypek - Rokosz, Koc (57, Miler), Jarzynka, Pawluczuk, Kulhawik - Sejbuk, Bałazy (85, Tarasiewicz).
          Cresovia: Karolczuk - Goniewicz, Marchel, Treszczotko, Wojtas (80, Kowalczuk) - Stępkowski (65, Świderski), Shperlling, Wojnar, Lesiuk - Stypułkowski, Andryszek.
Bramki dla Cresovi: Andryszek (18 min.), Wojnar (42 min.), dla MKS: Jarzynka (52 min., z karnego), Bałazy (56 min.).
          Film z meczu w tym tygodniu dostępny będzie na you tube. W wyszukiwarce wystarczy tylko wpisać głos siemiatycz.

Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama