Reklama

Mistrzostwa ratowników medycznych

Od 13 do 15 czerwca w Wólce Nadbużnej, Siemiatyczach, Drohiczynie i okolicznych miejscowościach odbył się XIV Podlaski Rajd Ratownictwa Medycznego i Otwarte Mistrzostwa Ziemi Podlaskiej w Ratownictwie Medycznym. Startowało 20 ekip karetek pogotowia z Białegostoku, Krakowa, Szczecina, Warszawy, Opola, Katowic, Garwolina, Suwałki Białej Podlaskiej, Bielska Białej, Olsztyna, Katowic, Bydgoszczy, Ostrołęki, Olecka i Grodna na Białorusi.

       - Something happened to my partner on the boat! - mówi rozhisteryzowana dziewczyna do ekipy pogotowia. Pływający po na zalewie strażacy, na prośbę ratowników, holują łódź do brzegu. Na łodzi mężczyzna z raną postrzałową na plecach. Ratownik wzywa policję. Ranny jest już na brzegu. Badania, EKG, saturacja, szybka wymiana krótkich zdań miedzy członkami zespołu, wszędzie pełno rurek, masek, sprzętu ratowniczego, leków i środków opatrunkowych. Policjant rozmawia z dziewczyną. Po chwili decyzja kierownika ekipy: - Bierzemy go do karetki! SOR czeka. - Stop! Koniec zadania - przerywa sędzia.

        Zadania nocne i dzienne, miały enigmatyczne nazwy - żaden zespół wcześniej nie wiedział, co dolega pacjentowi. Ratownicy stosowali wszystkie procedury, jak przy prawdziwych wyjazdach, oprócz wkłuć i defibrylacji pozorantów. Były też i fantomy, na których, po okiem sędziów, przeprowadzano resuscytację. Pozoranci mówili mało, albo mówili po angielsku. Zawsze jednak zadania konkursowe realizowane były w miejscach publicznych, co przyciągało gapiów i rodziło plotki - kto się utopił, kto miał zawał, kogo zabrali?

Reklama

       - Oficjalne podsumowanie będzie za chwilę. Ale ogólnie mówiąc obecny rajd to jedna z edycji mistrzostw w ratownictwie, rywalizacja przed mistrzostwami Polski, które odbędą się we wrześniu w Olsztynie. Tutaj przyjechały zespoły, które wymieniają doświadczenia, podpatrują, uczą się od siebie, poprawiają się. Jest różny poziom wyszkolenia zespołów. Są np. - brzydko nazywając - świeżaki, czyli ci, co zaczynają swoją drogę ratowniczą. Ale są też stare wygi, ale niekoniecznie oni są lepsi. Różnie to bywa. W czasie tych kilku dni ćwiczyliśmy zadania, które realnie mogą mieć miejsce. Np. jedno z zdań to było ratowanie mężczyzny postrzelonego na łodzi, które ćwiczyliśmy na cyplu na siemiatyckim zalewie. Można tutaj rzec, że nie było zespołu, który by tego zadania nie przeszedł pozytywnie. Świetnie radził sobie zespół z Białorusi, który do nas przyjeżdża od lat – powiedział jeden z ratowników Jarosław Jaroszewski z województwa warmińsko – mazurskiego tuż przed ogłoszeniem wyników, 15 czerwca w ośrodku „Eternite” w Wólce Nadbużnej.

       - Te założenia, który były, zostały dobrze zrealizowane. Już wytypowaliśmy załogi, które zwyciężyły. Wszystkich załóg było 20, w tym jedna załoga z Grodna na Białorusi. Pomoc tutejszych samorządów była znakomita. Czyli dziękuję staroście siemiatyckiemu, burmistrzowi Siemiatycz, wójtowi gminy Siemiatycze, wójtowi gminy Mielnik i burmistrzowi Drohiczyna. Na terenach tych gmin wykonywaliśmy różne zadania ratownicze – powiedział komandor rajdu Wiesław Zalewski z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku.

Reklama

       Najlepsi w poszczególnych zadaniach: „Jak Wojtek został strażakiem” – Krakowskie Pogotowie Ratunkowe, „Kasztel” – Krakowskie Pogotowie Ratunkowe, „Moja żona Zofia” – Krakowskie Pogotowie Ratunkowe, „Weekend” – Krakowskie Pogotowie Ratunkowe, „Malwa” – Bielskie Pogotowie Ratunkowe, „Nieudane wakacje” – SP ZOZ w Białymstoku, „Bliżej Stwórcy” – SP ZOZ z Garwolina. Były także nagrody indywidualne dla ratowników.

       Organizatorem mistrzostw był SP ZOZ Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku. Wsparcia przy niektórych zadaniach udzielili strażacy zawodowi z Siemiatycz. Patronat medialny: Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz.

Reklama

Jacek Piotrowski, Jacek S. Wasilewski, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz, fot. jsw, JP i Ignacy M. Wasilewski

Miejsce zdarzenia mapa Podlasie - Kurier Podlaski
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama