Od kilkunastu dni przewodniczącą rady miasta jest Agnieszka Sitarska, nauczycielka ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Siemiatyczach. Jest jedyną kobietą w radzie miasta.
- Startowała pani z listy KWW Siemiatyckie Forum Niezależnych. - Stworzyliśmy komitet składający się z młodych osób, które nie chciałyby wchodzić w żadne struktury i wiązać się w koalicje, które później nam, jako radnym, wiązałyby ręce - mówi Agnieszka Sitarska. - Jak widać, mieszkańcy zaufali nam i powierzyli 4 mandaty radnych. Z naszego komitetu w radzie miasta znajdują się: Mariusz Gocał, Bogdan Raczyński i Rafał Burakowski. - W czym się objawi ta niezależność? - Mieszkańcy, wybierając w sumie młodą radę miasta, dali sygnał, że są potrzebne głębokie zmiany. My również zauważamy konieczność zmian w niektórych miejskich instytucjach. Jeśli będzie wsparcie ze strony pozostałych radnych, to pewne organy miasta będą reformowane. Muszą nastąpić zmiany w funkcjonowaniu MOSiR, SOK itd. To nie są nasze wymysły, tylko jasne potrzeby zmian, których żądają mieszkańcy. - Czy zaskoczeniem był fakt, że była pani jedyną kandydatką na przewodniczącego rady? - Trzeba przyznać, że byliśmy zaskoczeni. Jednak wynik głosowania pokazał, że radni zaufali młodości i jedynej kobiecie. Mówiąc z poczuciem humoru, to kiedyś byłam gospodarzem klasy w szkole podstawowej i pracowałam w samorządzie uczniowskim. Takie cechy i geny przywódcze są we mnie od zawsze. Będę starała się być blisko spraw naszych mieszkańców. Taka jest rola każdego radnego. - Jakie mogą być pierwsze decyzje rady? - Wspólnie z zastępcą przewodniczącego rady mamy pierwszą propozycję. Chodzi o zmniejszenie wynagrodzenia. Chcemy, by przewodniczący miesięcznie otrzymywał 1.000 zł, a nie jak mój poprzednik 1.500 zł. Natomiast zastępca przewodniczącego 800 zł, poprzednik - 1.000 zł. Taką propozycję złożymy na najbliższej sesji rady miasta. Agnieszka Sitarska - lat 35, córka Dominika, syn Mateusz, mąż Jacek (radca prawny). Ukończyła Wydział Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego. Jest nauczycielką w Szkole Podstawowej nr 1 w Siemiatyczach. Marek Malinowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MM
Komentarze