Reklama

Mielnik - Wójt prosi o notowanie

15/12/2012 20:44

Podczas XVII sesji Rady Gminy Mielnik 7 grudnia byli obecni wszyscy radni. Było więc kworum i można było podejmować uchwały. Najpierw wójt Adam Tobota wypowiedział się o pracy pomiędzy sesjami.

- Proszę o dokładne notowanie, bo później nie zgadzają się cyfry, również te pojawiające się na forach. Realizujemy intensywnie prace związane z kanalizacją. To duże przedsięwzięcie wymagające ciągłych interwencji. Ponieważ na trasie realizacji wykonawcy są sytuacje, które nie były uzgodnione w projekcie. Tak się zdarzyło na ulicy Wesołej, gdzie na mapach nie był naniesiony w ogóle wodociąg. Nie wiadomo było, że on tam jest i jaki był jego przebieg. Oraz potrzebne były pewne uzgodnienia z właścicielami posesji. Ale w sumie jego realizacja idzie dobrze. Do 15 grudnia powinno się udać złączyć ulicę Brzeską. Także później można będzie zająć się podłączeniami do poszczególnych posesji. Poza tym udało się skończyć zgodnie z harmonogramem i umowami budowę boisk wielofunkcyjnych Orlik, które są już odebrane komisyjnie. Dlatego chciałbym wszystkich zaprosić na oficjalne otwarcie, które odbędzie się 12 grudnia o godzinie 12.00. Uzyskaliśmy już decyzją urzędu marszałkowskiego bez 50 tys. 27 milionów złotych dofinansowania na realizację I etapu parku historycznego. Jak również w tym okresie, w wyniku działań i negocjacji pracowników urzędu gminy, po rozmowach z urzędem marszałkowskim i ministerstwem rozwoju regionalnego uzyskać zwiększenie kwoty dofinansowania realizacji kładki pieszo – rowerowej w Niemirowie. Informowaliśmy, że kładka będzie kosztować 3,5 do 4 mln złotych. Po naszych kalkulacja i rozmowach z firmami, które projektują i wykonują te kładki, wystąpiliśmy do wspomnianych podmiotów o zmianę tej sumy. I niedawno otrzymaliśmy informację o przyznaniu 7 mln złotych na tę inwestycję.

Reklama

Podliczając, wójt wymienił sumę 34 mln złotych. Na dwie inwestycje. Do tego dochodzą prace kanalizacyjne i Orlik. To może robić wrażenie.

Polowanie na muchy

Była wielka i natrętna. Niektórym radnym podczas obrad XVII sesji Rady Gminy Mielnik 7 grudnia zawróciła w głowie. Od 9.00 do 13.00 wzrok niektórych był często skierowany w sufit, w stronę okna bądź na blat stołu. Niekiedy zdarzały się odgłosy przypominające wystrzał z pistoletu. To radni polowali na muchę, która nic nie robiła z prób jej zabicia materiałami papierowymi.

Reklama

Doszło do sytuacji, w której wiceprzewodniczący rady Władysław Stankiewicz zwrócił się do przewodniczącego Jana Zduniewicza, aby wpłynął na taki bieg wydarzeń, który doprowadzi do unicestwienia natrętnego owada. Udało się, tuż po 13.00. Z przyczyn wiadomych, nie można podać danych radnego, który prawdopodobnie „Strategią Integracji i Rozwiązywania Problemów Społecznych Gminy Mielnik na lata 2012 – 2020” doprowadził do rozpłaszczenia muchy na stole prezydialnym. Trudno orzec czy wcześniejsze jej działania miały wpływ na jakość dyskusji, ale w niektórych punktach obrad padały dziwne stwierdzenia czy wypowiedzi. Podczas omawiania punktu o uchwaleniu regulaminu utrzymania czystości i porządku w gminie, zadający dużo pytań radny Troc powiedział: „Albo ja jestem bałwan, albo ktoś mnie wprowadza w błąd”.

Z kolei przewodniczący, podczas ustalania stawki za kwintal zboża określił siebie jako „drobnego rolnika”, a Władysław Stankiewicz został „konkretnym rolnikiem”. Ale wszystko miało epilog taki, jaki bywa na koniec roku każdego. Czyli życzeniami świątecznymi teraz i zapowiedzią życzeń następnych na sesji 28 grudnia. Po sesji radnym zostało tylko pójście do kasy.

Reklama

Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama