Od pewnego czasu mieszkańcy gminy Mielnik dyskutują o tym, czy rzeczywiście wójt zamierza sprzedać gminne autobusy, które dowożą dzieci do szkoły, na basen i wycieczki szkolne. Taki temat pojawił się, gdyż gmina prowadzi intensywne prace związane z rozwiązaniem problemu liczby połączeń autobusowych w kierunku Siemiatycz i innych miejscowości.
Znikoma liczba kursów jest dużą niedogodnością dla mieszkańców. Temat był dyskutowany podczas ostatniej sesji rady gminy, zwołanej na wniosek klubu radnych „Razem dla gminy Mielnik”.
- Komunikację autobusową na terenie gminy traktujemy jako całość z dowozem dzieci do szkoły. Problemy rozpoczęły się, gdy PKS zawiesił nam kursy na wakacje. Wcześniej też były ograniczenia w ilości kursów – mówił wójt Adam Tobota. - Obecnie opracowujemy swój własny rozkład jazdy autobusów po terenie gminy, w tym, by skrócić trasy dowozu dzieci do szkoły w Mielniku. By mogły szybciej z domu dotrzeć do szkoły. Oceniliśmy koszty dowozu dzieci naszymi autobusami za poprzednie lata i nie są one małe. Dlatego chcemy, by firma wyłoniona w przetargu zajęła się dowozem dzieci i komunikacją autobusową po gminie, która umożliwiłaby dobry dojazd i powrót z Siemiatycz. Również połączenia w dni wolne od pracy oraz w ferie i wakacje. Chcemy, by w niedzielę kursy umożliwiały dojazd do pociągu i autobusów w kierunku Warszawy i Białegostoku. Chcemy to zrobić poprzez przetarg. Wierzymy w to, że znajdzie się taki przewoźnik. Wiem, że pojawiają się pytania co będzie z naszymi autobusami i kierowcami. Otóż postawimy warunki, że przewoźnik będzie miał obowiązek zatrudnić obecnych gminnych kierowców. Nie wiemy jeszcze, czy zdecydujemy się wydzierżawić autobusy przewoźnikowi, czy też zaproponuję, by je sprzedać, a na to miejsce zakupić nowego 25-osobowego busa. W tej sprawie będę się konsultował z państwem. Dodatkowo firma, która wygra przetarg ma 3 razy w miesiącach szkolnych zawieźć nasze dzieci na basen w Białej Podlaskiej oraz daje 2,5 tys. km bezpłatnych do wykorzystania na 2 lata w ramach wycieczek szkolnych. Przetarg chcemy ogłosić w marcu lub kwietniu, by mieć już przewoźnika przed wakacjami.
- Ten punkt specjalnie wprowadziliśmy do obrad sesji, gdyż niedawno odebrałem telefon, gdzie podczas rozmowy usłyszałem słowa – Sławek, ratuj. Poprosiłem, by ta osoba przyjechała do mnie. Jak się okazało jest petycja rodziców i nie tylko, której boją się podpisać – mówił radny Sławomir Pytel. - Treść tej petycji przekazanej na moje ręce brzmi następująco: „Zwracamy się z prośbą do przewodniczącego rady i radnych VI kadencji o wyjaśnienie sprzedaży autobusów szkolnych, które do chwili obecnej dowoziły dzieci do szkoły, na basen, zawody sportowe, wycieczki, imprezy okolicznościowe itp. Autobusy te były jedynym środkiem transportu mieszkańców odległych wsi do Mielnika (urząd gminy, ośrodek zdrowia itd.), ponadto były wynajmowane przez inne jednostki z terenu gminy. Informację o sprzedaży tych środków transportowych uzyskano od Pana Wójta w czasie zebrań sołeckich. Wiadomość ta bardzo zaskoczyła i wzburzyła rodziców dzieci uczących się w zespole szkół, gdyż nikt ich wcześniej nie informował o takich posunięciach. Pytamy, czy takie decyzje nie powinny być wcześniej konsultowane z radnymi na sesjach czy komisjach? Boimy się o skutki, jakie może przynieść taka nieprzemyślana decyzja. Dzieci pozbawione zostaną właściwej opieki przy dojeździe do szkoły, a pracownicy stracą zatrudnienie w Mielniku. Mieszkańcy wsi pozbawieni zostaną możliwości korzystania z gminnego transportu. Dzieci i młodzież szkolna pozbawieni zostaną możliwości rozwijania zainteresowań na różnych płaszczyznach. Prosimy o jak najszybsze rozpatrzenie naszej petycji” - podpisów brak. A dlaczego? Z jakiego powodu taka jest postawa społeczna - ludzie wolą cierpieć i w milczeniu pogodzić się z decyzjami wójta, niż wyrazić jawnie swoją opinię zawierającą odmienne stanowisko niż władza - wójt. Strach o pracę i zemstę władzy paraliżuje w mieszkańcach właściwe dla zdrowych ludzi odruchy obronne. Strach blokuje ludzkie, pożądane zachowania i zmienia człowieka w maszynę bezwarunkowo wykonującą nakazane jej zachowanie.
- Widzę, że wszyscy w tej gminie boją się wójta jak w starej dobrej piosence kabaretu Dudek. Widzę jednak, że dziś radni śmiało się wypowiadają w różnych kwestiach i jakoś się mnie nie boją, dzięki i chwała Bogu za to – ripostował wójt Tobota. - Naprawdę ważmy swoje słowa. Jestem tutaj po to, by z wami rozwiązać problem komunikacji autobusowej w naszej, a nie mojej gminie. Jak będzie gotowa cała szczegółowa dokumentacja przetargowa, to spotkam się z radnymi i możemy godzinami dyskutować. Tylko nie dyskutujmy dalej miesiącami, by kolejne wakacje były bez połączeń. Jeśli uważacie, że mam się tym nie zajmować, to dziś to przegłosujcie.
- A ja powiem, że mam już dosyć tych przepychanek. Chcę, by raz na zawsze rozwiązać temat połączeń autobusowych. Ile razy mamy jeszcze gadać na ten temat – mówił radny Stefan Troc. - Przecież ludzie nas wybrali, by rozwiązywać ich problemy. Ja czekam na konkrety przetargowe. Również trzeba pomyśleć, co z naszymi dobrymi gminnymi autobusami. Jak to wszystko będzie sensownie i dobrze rozwiązane, to podniosę nie jedną, a dwie ręce za.
Ostatecznie radni po długiej debacie zadecydowali, że tym tematem zajmą się na komisjach i sesjach w marcu i kwietniu. Jest więc szansa, że przed wakacjami pojawią się jednak nowe połączenia autobusowe z Mielnika do Siemiatycz i w innych kierunkach. Nie wiadomo jednak co się stanie z gminnymi autokarami.
Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. MM i CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze