Reklama

Mielnik - Egzotyczna hodowla

11/06/2014 22:23

Jeszcze do niedawna jedyną osobą na naszym terenie, która zajmowała się hodowlą egzotycznych alpak był Mariusz Wierzbicki ze wsi Bujenka w gminie Ciechanowiec. Teraz alpaki przeszły dalej na wschód - do Mielnika, do gospodarstwa pana Macieja Toboty. Jest ich 11. Jak mówi hodowca, będzie więcej.

- Zainteresowałem się tymi zwierzętami po ukazaniu się artykułu w "Głosie Siemiatycz” ze dwa lata temu - mówi Maciej Tobota. - Było opisane gospodarstwo właśnie pana Wierzbickiego, przodownika hodowli alpak w Polsce. A byłem na takim etapie, że po przejęciu gospodarstwa od ojca nie miałem jeszcze ukierunkowanych celów rolniczych, nie wiedziałem jak doprowadzić to gospodarstwo do jakiejkolwiek opłacalności, bo grunty w gminie Mielnik są słabe. Pojechałem do Bujenki, pooglądałem te zwierzątka, porozmawiałem z właścicielem, przespałem się z tą myślą i podjąłem decyzję - będę hodował alpaki. Po pierwsze to ewenement na naszym, nie tylko mielnickim terenie, po drugie w przyszłości spore możliwości na gruncie finansowym przy współpracy z odbiorcami wełny tych zwierząt, bo jest ona określana jako najlepsza i najdroższa.

Reklama

- Wełna ta idzie jak świeże bułeczki?

- Na razie mam jedenaście sztuk, razem z młodymi, a zaczynałem od pięciu. To małe stadko, ale od czegoś trzeba zacząć. Alpaki hoduje się najczęściej właśnie dla wełny, uznawanej za najszlachetniejszą z naturalnych włókien, posiadającej korzystne właściwości m.in. w leczeniu reumatyzmu, nerwobóli, stanów zapalnych mięśni, zaburzeń układu krążenia. Wełna ta nie kumuluje kurzu, roztoczy, jest bardzo lekka i hipoalergiczna. Współpracuję już z podobną hodowlą na południu Polski, gdzie właścicielka szyje kołdry z takim wsadem.

Reklama

- Czyli ta wełna jest droga?

- Owszem, nie tania. Alpaki zresztą też.

- To ile trzeba zapłacić za jedno zwierzę?

- Zależy czy to jest samiec, czy samica i w jakim wieku. Np. samica osiąga rozrodczość po półtora roku, samiec po trzech latach, ciąża trwa 11,5 miesiąca i to wszystko ma znaczenie. Tak czy siak wartość tych zwierząt trzeba liczyć w tysiącach zł.

- Co jedzą?

- Jedzenie jest jednym z tych czynników hodowli, o które łatwo. Ogólnie te zwierzęta są mało wymagające, jak owce, które też hoduję, a mam już ich coraz mniej, bo wełny owczej jest pod dostatkiem. A więc latem trawa na pastwisku, zimą siano. No i woda. Od czasu do czasu warto podać jakieś suplementy, ale nie za dużo.

Reklama

- Nie gryzą?

- Są przyjazne, spokojne, ciche, nawet bardzo nie brudzą, bo zazwyczaj, zarówno w oborze, jak i na łące, załatwiają się w jednym miejscu. Nie to co krowy, placki są wszędzie. Alpaki są też inteligentne. 2-3 razy pokaże im się wybieg lub miejsce pojenia i wystarczy. Szybko zapamiętują takie rzeczy. I są punktualne. Jak na początku chodziłem po nie, by przygonić wieczorem do obory, przykładowo o piątej po południu, to teraz tego nie robię. Jak w zegarku - punkt piąta czekają pod oborą.

Reklama

- Mają imiona?

- Niektóre. Np. czarny samiec to "Demon". Są jeszcze "Perła", "Gloria", "Sara". Ale niestety nie reagują na te imiona.

- Trudno o rozród w swojskich warunkach?

- Absolutnie nie. Alpaki są asezonalne, to znaczy, że gdy tylko nie są w ciąży, są gotowe by być. Tylko ciąża, jak wspomniałem, trwa prawie rok. W ciągu dwóch lat doczekałem się już dziewięciu młodych.

- Jak często trzeba je strzyc?

- Raczej jak rzadko. Niestety wełna długo rośnie, stąd wychodzi jedno strzyżenie na rok. Ogólnie alpaki dzielą się na dwie rasy - huacaya i suri. Ja mam tę pierwszą, z krótszą wełną, rosnącą prostopadle do ciała, kędzierzawą. U suri wełna jest dłuższa, rośnie od środka grzbietu na boki, tworząc dredy.

Reklama

- A więc przyszłość gospodarstwa i hodowli to produkcja wełny?

- Na razie taki jest cel. Dopłat do alpak nie ma i chyba nie będzie, więc można je trzymać dla dwóch celów - wełny i rekreacji albo agroturystyki. A najlepiej, gdy te cele połączymy. Można jeszcze oczywiście sprzedawać młode, ale nie zawsze jest sens, bo jak sprzedajemy, to mamy mniej sztuk i wełny.

- Można hodować jedną sztukę? Jak kucyka. Dla ozdoby obejścia.

- Można, ale nie jest to zalecane. To zwierzęta gromadne. Najlepiej czują się w stadzie. Nie wiem jak po dłuższym czasie zachowywałaby się jedna sztuka. Chociaż można je trzymać z innymi zwierzętami, np. u mnie świetnie im się egzystuje z owcami.

Reklama

- Na koniec kilka słów o sobie.

- 34 lata, mielniczanin od urodzenia, wykształcenie rolnicze, w 2005 r. przejąłem gospodarstwo od ojca, na co dzień pracuję w punkcie sprzedaży maszyn "Pronaru", koło Ostrożan.

- Dziękuję za rozmowę.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama