XIII edycja Festiwalu Korowaja Mielnickiego odbyła się w sobotę, 4 maja, nie jak zwykle w amfiteatrze Topolina, ale w budynku Gminnego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Mielniku.
Do udziału w tegorocznej rywalizacji na najsmaczniejsze, a jednocześnie najgustowniej ozdobione tradycyjne ciasto weselne zgłoszonych zostało 7 drożdżowych wypieków. Do oceny słowiańskich kołaczy powołana została 5-osobowa komisja w składzie: Ludmiła Stawska (inicjatorka i pomysłodawczyni festiwalu) tradycyjnie była jej przewodniczącą, Helena Szczygoł, Wiesława Bloch-Brick, Joannna Mormol oraz Witold Illinicz. W praktyce wypieki oceniały 4 panie. Miejsce I zajęła Anna Szpura (z Koła Gospodyń Wiejskich „Korniczanki” ze Starej Kornicy), miejsce II przyznano Zofii Marczuk (również reprezentującej Starą Kornicę), zaś na miejscu III ze swoim wypiekiem uplasował się Kuba Hackieiwcz z Mielnika. Jury ponadto przyznało dwa wyróżnienia – Barbarze Hackiewicz z Mielnika oraz Zofii Potiopie ze Starej Kornicy. W festiwalu udział wzięły również wypieki Heleny Datczuk oraz Wiery Nikitiuk. Pani Wiera otrzymała nagrodę specjalną, ufundowaną przez przewodniczącą jury, dla najstarszej uczestniczki konkursu.
Dla tych, którzy po raz pierwszy słyszą o korowaju. Jest to rodzaj kołacza, tradycyjnego obrzędowego pieczywa przygotowywanego na wesele. Zwyczajowo wypiekany ostatniego dnia przed ślubem przez kobiety nazywane korowajnicami. W wypieku takiego ciasta nie mogli uczestniczyć mężczyźni. Według wierzeń ciasto symbolizowało przyszłe życie małżonków. Pęknięcie podczas wypieku miało sugerować nietrwałość małżeństwa. Znaczenie symboliczne miały też ozdoby z ciasta umieszczane na wierzchu korowaja.
- Jak dziś pamiętam pierwszą edycję konkursu. Nie było wtedy wcześniejszych zgłoszeń, więc do samego końca nie było wiadomo, czy ktoś w ogóle do tego konkursu się zgłosi. Więc ja, w nerwach, na wszelki wypadek sama też upiekłam korowaja, który na szczęście nie był potrzebny. A korowajów było wtedy 13 – wspominała pierwsza edycję festiwalu jego pomysłodawczyni Ludmiła Stawska.
Kiedy juro oceniało wypieki, na scenie przed widownią prezentowały się zespoły „Mielniczanie” i „Kwartet” oraz „Rodyna” z Dubiażyna. Ta ostatnia grupa przedstawia dawny obrzęd weselny, połączony z tradycyjnym śpiewem.
Po wyłonieniu zwycięzców wszystkie korowaje zostały pokrojone i po krótkiej chwili zniknęły wśród lasu wyciągniętych po kawałek słodkiego ciasta rąk widzów.
Ewa Magdalena Iwaniak fot. emi
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze