Plac Jana Pawła II, ulice: 11 Listopada, Ciechanowiecka, Armii Krajowej, okolice dworca PKS, amfiteatru, dużego zalewu, i szkoły muzycznej – wstępnie te miejsca będą znajdować się na mapie zagrożeń w Siemiatyczach, jako zaproponowane przez siemiatycką policję i zaakceptowane przez mieszkańców miasta, na spotkaniu konsultacyjnym, 15 lutego, w SOK.
Jeśli oczywiście 12 osób obecnych na tym spotkaniu można nazwać ogółem mieszkańców, z czego 4 osoby, to personel policji, poza tym – dyrektor SOK-u, burmistrz, dwóch radnych, trzech dyrektorów siemiatyckich szkół i jeden mieszkaniec, który wyszedł po około 50 minutach. Ale przecież o godz. 10.00 sporo mieszkańców pracuje.
Policja jeździ po gminach, namawia do spotkań, , a efekt z tego mizerny. Może taka mapa ma sens w dużych aglomeracjach i opracowanie jej pozwoli na wytyczenie niebezpiecznych miejsc, o których policja nie wie, ale w przypadku powiatu siemiatyckiego nikt nie wymyśli niczego nowego.
Co do niebezpiecznych miejsc na siemiatyckiej mapie zagrożeń – bez wytycznych ministerstwa można było określić, że największe zagrożenie niosą za szybko jadący kierowcy na Łojkach, ulicą Ciechanowiecką, latem głośno zachowująca się młodzież nad zalewem lub koło szkoły muzycznej.
Z wypowiedzi obecnych na sali warto wspomnieć o zaciemnionym miejscu na terenie zespołu szkół przy ul. Andersa, tuż przy sali gimnastycznej, gdzie wieczorami czasami zbierze się kilka osób, by napić się, pojarać, zbić butelkę lub szybę w sali. Co z tego, że to miejsce zostanie zaznaczone na mapie zagrożeń? Wniosek taki, żeby tam nie chodzić?
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze