Reklama

Malarz Podlasia - Nurzec Stacja

21/08/2007 22:41
Jedna z wystaw, którą można było obejrzeć podczas Dnia Nurca prezentowała prace z dorobku Sławomira Rybaka. Pierwsza wystawa prac indywidualnych artysty odbyła się w 1993 roku w Białowieskim Ośrodku Kultury. Od tamtego czasu powstało wiele nowych obrazów, które oglądano w różnych miejscach Polski. Nie jest to malarstwo ani szokujące, ani awangardowe, ale mimo to przez wielu zauważane i doceniane. Rozmowa z malarzem poniżej.


          - Co według pana znaczy być artystą?
          - Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba nim być. Nie znam definicji artysty i nie uważam się za takiego. To co robię, traktuję wyłącznie jako hobby. Próbowałem w młodym wieku różnych rzeczy. To mi się spodobało, to mi sprawiało wyjątkową radość i przyjemność.
          - Wyłącznie hobby? Nie czerpie pan z tego korzyści finansowych?
          - Oczywiście, że tak. To jest tak drogie hobby, że bez wsparcia finansowego, bez współpracy z galeriami trudno byłoby się tym zajmować.
          - Skąd to zamiłowanie do malowania?
          - Już w wieku przedszkolnym, kiedy bawiliśmy się w szkołę, to zawsze były to lekcje plastyki. Jak pamiętam od zawsze malowałem. Później w wieku szkolnym przyszły inne zajęcia, sport, ale gdzieś to zawsze we mnie drzemało. Dopiero na studiach pewna sytuacja spowodowała, że zacząłem malować. W pokoju, w akademiku mieliśmy szklane drzwi i trzeba było je czymś zasłonić. Kolega kupił farby plakatowe, mieliśmy pędzel do golenia, którym namalowałem na tych drzwiach zachód słońca. Wiele osób się zachwycało tym widoczkiem, aż wreszcie ktoś zapytał dlaczego nie maluję? I to jakoś sprawiło, że zacząłem malować.
          - Jaka tematyka dominuje w pańskich obrazach?
          - Zaczynałem od portretów, później zajmowałem się trochę martwą naturą. Potem pojawiło się coś, co spowodowało, że potrzebny był dopływ gotówki, więc trzeba było zająć się czymś innym. Bo kto u kogoś nieznajomego zamówi portret? Na mojej pierwszej wystawie były różne rzeczy, były i portrety, i martwa natura i pejzaże. To właśnie pejzaże spowodowały, że się zainteresowano moimi pracami. Kiedy po oficjalnym otwarciu wystawy podchodzi ktoś z galerii i mówi, że kilka takich prac właśnie wziąłby do swojej galerii, to powoduje dodatkową radość. Pochlebne opinie o moich pejzażach wtedy też sprawiły, że właśnie tym rodzajem malarstwa się zająłem.
          - Dlaczego malarstwo olejne a nie inne techniki?
          - Lubię robić to do końca, wydobywać kształty, kolory. Muszę być z obrazu zadowolony, żeby go zostawić. Technika olejna pozwala obraz zmieniać, nanosić poprawki w nieskończoność. To nie jest tak, że robię kilka pociągnięć, które się rozpływają i nic z tym już nie da się zrobić.
          - Pejzaże powstają w plenerze?
          - W plenerze robię podmalówki, najogólniejsze zarysy, natomiast główne prace wykonuję w pracowni.
          - Ile czasu najwięcej poświęcił pan jednemu obrazowi?
          - Malowałem obraz sobie, bardzo duży, i pracowałem nad nim całą zimę, ale w między czasie pracowałem też nad innym, tak więc trudno powiedzieć ile czasu. W sumie potrzeba dwóch, na większe prace trzech tygodni. Nigdy nie jest tak, że to jest jedna praca. Maluję obraz, ale nagle pojawia się myśl, żeby światło rzucić w inną część tego widoku. Wtedy zostawiam to od czego zaczynałem i zajmuję się tym nowym pomysłem. Nie jest więc tak, że od początku do końca jedna praca, zawsze jednocześnie kilka.
          - Gdzie pan pokazuje efekty swojej pracy?
          - Wszędzie, gdzie mnie zapraszają, np. w Skierniewicach, w Gdyni, w Białymstoku, w Siedlcach, w Białej Podlaskiej. Pierwsza moja indywidualna wystawa odbyła się Białowieży, na początku lat 90. Biorę też udział w różnego rodzaju konkursach.
          - Największe dotychczas osiągnięcie?
          - Dużym osiągnięciem jest z pewnością to, że kilka razy zwrócono uwagę na moje prace na ogólnopolskich przeglądach sztuki. Na przeglądzie w Skierniewicach dwa razy otrzymałem wyróżnienie, a w ubiegłym roku zdobyłem trzecią nagrodę publiczności i to było chyba takie najbardziej cieszące.
          - Ile obrazów dotąd pan namalował?
          - Nie wiem, nie prowadzę rejestru, ale na pewno dużo i przeważa pejzaż podlaski. W którymś z telewizyjnych reportaży usłyszałem, że jestem portrecistą Podlasia. Namalowałem kilka cyklów pejzaży właśnie z Podlasia. Pierwszy mój cykl to „Dolina Orlanki”, później powstał kolejny „Między Bugiem a Narwią”, potem był jeszcze cykl „Ściana wschodnia”, w którym bardzo często pojawiał się motyw opuszczonej chatki na tle kwitnącego sadu.
          - Proszę w kilku słowach scharakteryzować swoje malarstwo.
          - W moim odczuciu są to bardzo liryczne obrazy, poetyckie, ciepłe. Jest w nich bardzo dużo uczuć, pozytywnych moich emocji, związanych nie tylko z oglądaniem tego, co maluję, ale także z tym, co wychodzi spod ręki.
          - Co wyróżnia pana prace spośród innych?
          - Moje prace wyróżniają się bardzo dokładnym i skrupulatnym stylem. Kiedyś z taką niemal fotograficzną dokładnością malował Szyszkin, a ja Szyszkina oglądałem jak byłem brzdącem. Niektórzy mówią, że ta dokładność, precyzja wynikają z charakteru. Bardzo dbam, żeby to, co maluję nie było odrealnione, żeby było odzwierciedleniem rzeczywistości.
          - Czy jest to hobby typowo amatorskie czy może szkoli pan w jakiś sposób swój warsztat?
          - Ludzie z galerii zawsze mówili, że moje prace są inne, że nie są „skażone” żadnymi prawidłami. I dlatego nie czytam, nie szkolę się w żaden sposób, to jest czysto amatorskie, nie posiadam na ten temat wiedzy fachowej. Czasem oczywiście z ciekawości podglądam, jak robią to inni, ale trudno byłoby moje prace ująć w jakieś ramy i powiedzieć, że to jest szkoła jakiegoś profesora.
          - Gdzie szuka pan natchnienia do malowania?
          - Jestem przeciwnikiem takiego myślenia, że jest jakieś natchnienie. Ja tego nie czuję. Zauważam jakiś moment, jakiś ruch powietrza, światła, siadam i maluję.
          - Dziękuję za rozmowę

          Ewa Magdalena Iwaniak, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. EMI
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama