Reklama

Magia lat 20 w Korczewie

09/10/2009 00:33
Była to okazja cofnięcia się w czasie do niepowtarzalnego klimatu lat przedwojennych, jednocześnie duża gratka dla miłośników motoryzacji. Do Korczewa zjechali miłośnicy starych samochodów.

          A wszystko to w ramach imprezy "Magia lat 20". W tym roku zabytkowe auta zaprezentowało 15 wystawców. Impreza odbyła się w niedzielę, 27 września, na dziedzińcu przed pałacem. Z okazji przypadającej w tym roku setnej rocznicy powstania Automobilklubu Polskiego przybyło do Korczewa kilka najstarszych samochodów w Polsce. Były to: Rumbler z 1903 r., Maxwell z 1909 r., Brush z 1911 r., Buick z 1914 r., Ford T z 1920 r. i 1930 r., Mercedes z 1936 r., Aero 30 z 1936 r., BMW 315 z 1936 r., MG z 1937 r., Wanderer z 1938 r., Hilman z 1936 r., Jaguar z 1947 r., Rols Royce i Citroen model z 1939 r. Większość aut przyjechała o własnych siłach. Tylko nieliczne zostały dostarczone na lawetach. Wszystkie wyglądały jak nowe. Jak mówili ich właściciele - w tych samochodach nie liczy się prędkość jazdy, komfort, czy ilość spalonej benzyny. Stare samochody mają w sobie to "coś", co sprawia, że pasjonaci szukają ich latami, a potem latami remontują. Robią to tylko po to, aby od czasu do czasu przejechać się ulicą, budząc zachwyt.
          Samochody zaprezentowały się w próbie sportowej, a ich właściciele w konkursie koszy piknikowych, których zawartość została przedstawiona na trawniku przed pałacem. Organizatorem wystawy był Automobilklub Polski wraz z wiceprezes ds. pojazdów zabytkowych i karawaningu, Ewą Parol - Bartnicką.
          Podsumowując - impreza warta obejrzenia, mimo że do Korczewa prowadzą kiepskie drogi (gminne i powiatowe).

          110 na godzinę autem z 1936 r.

          Jednym z wystawców zabytkowych aut podczas wystawy w Korczewie, 27 września, był Leszek Ficenes z Warszawy. Przyjechał autem marki Mercedes Benz model 200 z 1936 r. Samochód był w świetnym stanie, wyglądał jakby przed chwilą wyjechał z fabryki. Oto krótka rozmowa z właścicielem.
          - Który raz jest pan na tej wystawie?

          - Pierwszy. Żal ściska, że nie byłem na poprzednich dwóch edycjach. Wiedziałem o nich, ale sprawy służbowe nie pozwoliły mi na przyjazd.
          - Proszę powiedzieć kilka słów o swoim aucie.
          - To mercedes 200 z 1936 roku. Oczywiście odrestaurowany i to kompletnie. Wyprodukowano takich tylko 110 egzemplarzy. Ten jest jedynym na świecie jeżdżącym.
          - Kiedy pan go nabył?
          - W 1967 r., a odrestaurowanie zajęło 33 lata.
          - Dlaczego tak długo?
          - Głównie chodziło o finanse oraz dostęp do oryginalnych części, bo w aucie nie ma zamienników. Dostęp do takich części w latach 70. i 80. jeszcze jakiś był, ale trzeba było bardzo długo na nie czekać, no i nie były tanie. Auto było kompletnie rozebrane i systematycznie składane.
          - Jeździ pan na inne wystawy?
          - Owszem. Należę do Klubu Zabytkowych Mercedesów. Oprócz zlotów i wystaw pasjonatów takich aut w kraju, bywam też za granicą. Ten mercedes był na zlotach we Francji, Włoszech, w Luksemburgu, Niemczech.
          - Skąd u pana pasja do starych aut?
          - W zasadzie nie tylko do starych. Otóż mam takie uczucie, jakbym się urodził w samochodzie. Mój tata też był pasjonatem motoryzacji, więc chyba ta pasja przeszła od niego. Razem ten samochód wyłuskaliśmy u poprzedniego właściciela.
          - Jaka jest jego maksymalna prędkość? Pojemność silnika?
          - Pojemność - dwa litry. 45 koni mechanicznych, 6 cylindrów, dolnozaworowy, instalacja elektryczna 6-woltowa. Maksymalna prędkość - 110 km na godzinę. Przebieg po remoncie - 6 tysięcy km.
          - Ile jest wart?
          - Przy ewentualnych transakcjach takich zabytków obowiązuje cena - nazwijmy - amatorska, czyli umowna między obiema stronami. Dla mnie ten samochód jest bezcenny.
          - Dziękuję za rozmowę.

          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama