Na urzędowej stronie powiatu łosickiego 28 grudnia pojawiła się informacja (sprostowanie, polemika, odpowiedź na nasz artykuł - ciężko stwierdzić co autor miał na myśli, nazywajmy to "informacją"), zatytułowana "Manipulacja dziennikarska. Brak profesjonalizmu". Jest "odpowiedzią" na artykuł opublikowany na naszych łamach, w wydaniu 50/1315 Kuriera z 17 grudnia 2020 r. i na www.kurierpodlaski.pl. Dodajmy, że do tej pory do redakcji nie wpłynęły żadna oficjalna odpowiedź, sprostowanie, czy wyjaśnienie dotyczące artykułu.
Bezczynność wojewody?
Nadal też czekamy na opinię od Wojewody Mazowieckiego (o którą - przypomnijmy - poprosiliśmy 30 listopada 2020 r.) i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (tu, z racji bezczynności wojewody, pismo skierowaliśmy 29 grudnia 2020 r.) i posła Krzysztofa Tchórzewskiego, szefa siedleckiego okręgu Prawa i Sprawiedliwości (17 i 29 grudnia 2020 r.). 30 grudnia zapytaliśmy radnych i przewodniczącego Rady Powiatu Łosickiego m.in. o to, czy występowali do wojewody o opinię prawną tej sytuacji, z racji chociażby ewentualnego unieważnienia wszystkich uchwał podjętych od czasu objęcia przez Janusza Kobylińskiego funkcji starosty. O treściach odpowiedzi poinformujemy.
Manipulacja?
A wracając do tekstu, który ukazał się na stronie powiatu łosickiego - cytaty (zachowujemy pisownię oryginalną) będziemy przeplatać naszym komentarzem (wytłuszczone fragmenty, w nawiasach; śródtytuły są nasze):
"Zarówno Pani Joanna Gąska (koleżanka, której TYLKO zdjęcie wykorzystaliśmy do zilustrowania publikacji, która NIE NAPISAŁA ŻADNEGO TEKSTU NA WSPOMNIANY TEMAT) jak i jakaś Pani z Kuriera Podlaskiego (Panie starosto, tekst podpisany był imieniem i nazwiskiem. Zresztą, kiedy dzwonił Pan do redakcji, wiedział z kim chce rozmawiać), używają manipulacji i rozpowszechniają nieprawdę. Wygląda to mniej więcej tak: Ksiądz nie może wstępować w związek małżeński, gdyż obowiązuje go celibat. Ponieważ starosta Janusz Kobyliński deklaruje, że jest katolikiem, chodzi do Kościoła jest obowiązany odmawiać modlitwę poranną i wieczorną, wykonuje więc niektóre czynności co ksiądz, to czy starosta będąc w związku małżeńskim nie łamie prawa? (to trudno skomentować... na urzędowej stronie powiatu?).
Kto i kiedy zrezygnował
Nikt z ARiMR nie potwierdził złamania jakiegokolwiek prawa (i my nigdzie nie napisaliśmy, że ktokolwiek potwierdził, ale jak wynika z informacji, którą otrzymaliśmy "Pan Janusz Kobyliński poinformował Mazowiecki Oddział Regionalny o wyborze jego osoby na Starostę Powiatu Łosickiego, jednak nie poinformował o planowanym terminie objęcia funkcji"), co więcej praktyka jest zupełnie inna. Pan Bogdan Białek będąc Kierownikiem Biura Powiatowego ARiMR w Łosicach przez 4 lata był jednocześnie CZŁONKIEM ZARZĄDU POWIATU (Starosta nie wspomniał, że wymieniony był nieetatowym członkiem zarządu, nie był zatrudniony, czyli nie pobierał wynagrodzenia za członkostwo w zarządzie. Przypomnijmy też, że Bogdan Białek członkiem zarządu powiatu był w latach 2006-2010, kierownikiem ARiMR-u w latach 2003-2016, a my powiatem łosickim szerzej zajmujemy się raptem dwa lata).
Sądy nie mają racji
Biorąc pod uwagę dotychczasowy stan prawny nie ma przepisu, który by zaliczał ARiMR do administracji rządowej, a w ustawie z dnia 4 września 1997r. o działach administracji rządowej (Dz.U. z 2020r. poz.1220) ARiMR NIE WYSTĘPUJE (nie nam dyskutować z bieżącymi opiniami doktorów prawa, wymienionych z imienia i nazwiska, radcach prawnych, a nie tylko prawników, którzy ukończyli studia prawnicze, specjalizujących się w tematyce, których opiniami się podparliśmy, czy z wyrokami sądów (np. Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi z 21 marca 2018 r. III SA/Łd 46/18, Naczelnego Sądu Administracyjnego z 7 kwietnia 2009 r. II GW 11/08, czy Sądu Okręgowego w Siedlcach z 2 sierpnia 2019 r. II Ka 290/19). Starosta wie lepiej niż oni?).
Interpretacje i mijanie się z prawdą
Manipulacja nr.2. Art.26 ust.3 ustawy o samorządzie powiatowym: Członkostwa w zarządzie powiatu nie można łączyć z członkostwem w organie innej jednostki samorządu terytorialnego oraz z zatrudnieniem w administracji rządowej, a także z mandatem posła i senatora. Utrata członkostwa w zarządzie powiatu następuje w dniu wyboru lub zatrudnienia (dodajmy, że w tym miejscu jest koniec cytatu z ustawy, dalej to interpretacja starosty). Wyraźnie wynika z zapisu, że dotyczy to przypadku gdy członek zarządu powiatu zostanie wybrany na posła bądź senatora lub zatrudniony w administracji rządowej. NIDGY ODWROTNIE. Idąc na sesję Rady Powiatu kandydat musiałby zrezygnować z mandatu posła bądź senatora lub zwolnić się z pracy nie wiedząc czy zostanie wybrany. Przykład Pani Starosty Katarzyny Klimiuk która została wybrana na starostę 20 listopada 2018r. będąc jednocześnie zastępcą dyrektora departamentu w ministerstwie. Czy straciła mandat starosty w dniu wyboru? NIE. Pracowała w ministerstwie do 26 listopada 2018r., chociaż bezsprzecznie była to administracja rządowa. (I tu kolejna manipulacja starosty. Owszem, Katarzyna Klimiuk 20 listopada została wybrana na starostę łosickiego, ale - jak ustaliliśmy - faktycznie funkcję objęła 27 listopada, kiedy odbyła się kolejna sesja i wybrano zarząd powiatu, co potwierdza zresztą informacja na BIP powiatu łosickiego: data zatrudnienia Katarzyny Klimiuk - 27 listopada 2018 r. 26 listopada zrezygnowała ze wspominanego przez starostę stanowiska. Kobyliński też starostą został wybrany 3 listopada br., a 6 listopada ukonstytuował się nowy zarząd, ale Kobyliński jako starosta został zatrudniony 3 listopada - vide BIP starostwa. Urlop w ARiMR od 9 listopada.
Rodzi się też pytanie, czy kierownik ARiMR naprawdę nie wiedział, że zostanie wybrany? W swojej mowie po wyborze (protokół z sesji na BIP powiatu) stwierdził, że długo się wahał nad zgodą na kandydowanie, nie będąc radnym, a "wynajętym urzędnikiem").
Urlop - rzecz święta
Manipulacja nr.3
Pisząc artykuł pani "zapomniała" o art.152 kodeksu pracy - Pracownikowi przysługuje prawo do corocznego, nieprzerwanego. płatnego urlopu wypoczynkowego zwanego dalej urlopem ust.2 PRACOWNIK NIE MOŻE ZRZEC SIĘ PRAWA DO URLOPU, (Dz.U.2020 poz.1320) (Oczywiście, pracownik nie może się zrzec urlopu, to jego niezbywalne prawo. Pracodawca, w tym wypadku ARiMR, nie ma wpływu na to, co pracownik robi w trakcie urlopu. Może robić remont czy zbierać truskawki. Z zastrzeżeniem, że pracodawca, z ważnych przyczyn, może pracownika wezwać z urlopu do pracy. Czyli tu starostę miałby wezwać do pracy w ARiMR-ze... Poza tym - pracownik samorządowy, rządowy, członek służby cywilnej, musi mieć zgodę pracodawcy na dodatkowe zatrudnienie. Aby nie było podejrzeń stronniczości, ale też - aby nie godziło to w powagę zajmowanego stanowiska. Już tak zupełnie żartując - przecież starosta nadal mógł być kierownikiem ARiMR, dwa miejsca pracy w jednym budynku, do godz. 12 byłby starostą, później kierownikiem. Przypomnijmy też - Janusz Kobyliński nie poinformował ARiMR o terminie objęcia funkcji starosty. Czy złamał prawo? Tego nie stwierdziliśmy w żadnym akapicie naszego artykułu).
ARiMR spółka handlową?
Ustawa o samorządzie powiatowym przewiduje w art. 25 b pkt 4 sytuację która jest adekwatna do wymienionych wyżej: Jeżeli wybór lub powołanie, o których mowa w ust. 3, nastąpiły przed rozpoczęciem wykonywania mandatu radnego albo dniem wyboru członka zarządu powiatu lub przed zatrudnieniem na stanowisku sekretarza powiatu, powołaniem skarbnika powiatu, kierownika jednostki organizacyjnej powiatu oraz osoby zarządzającej i członka organu zarządzającego powiatową osobą prawną, osoby, o których mowa w ust. 3, są obowiązane zrzec się stanowiska lub funkcji w terminie 3 miesięcy od dnia złożenia ślubowania przez radnego albo od dnia wyboru, zatrudnienia na podstawie umowy o pracę lub powołania na stanowisko. W razie nie zrzeczenia się stanowiska lub funkcji osoba, o której mowa w ust. 3, traci je z mocy prawa po upływie terminu, o którym mowa w zdaniu pierwszym. (Tu można byłoby pomyśleć "starosta miał czas", minęło dopiero półtora miesiąca pracy na dwóch stanowiskach. Ale starosta "zapomniał" dodać, że wspomniany art. 25b. dotyczy... zakazu prowadzenia przez radnego (którym zresztą starosta nie jest) działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia powiatu. "Zapomniał" zacytować wspomniany ust. 3 który mówi, że "radni i ich małżonkowie oraz małżonkowie członków zarządu powiatu, sekretarzy powiatu, skarbników powiatu, kierowników jednostek organizacyjnych powiatu oraz osób zarządzających i członków organów zarządzających powiatowymi osobami prawnymi nie mogą być członkami władz zarządzających lub kontrolnych i rewizyjnych ani pełnomocnikami spółek handlowych z udziałem powiatowych osób prawnych lub przedsiębiorców, w których uczestniczą takie osoby. (...)". Panie starosto - czy ARiMR jest spółką handlową? Dwa - jak to się ma do sytuacji np. wspomnianej Katarzyny Klimiuk? Czy Barbary Michoń - która - mogąc przejść na urlop bezpłatny w szkole, którą zarządzała, niepodległej przecież starostwu - zrezygnowała z dyrektorowania i po zaledwie dwóch miesiącach starostowania wróciła do pracy - na stanowisko nauczyciela, została, kolokwialnie mówiąc, na lodzie?)
Układy
Cieszy mnie że w przypadkach poprzednich nie było żadnej reakcji, a w stosunku do mojej osoby taka wrzawa i manipulacja i niczym nie poparte zarzuty. WIDAĆ ŻE PEWNE "UKŁADY SĄ ZAGROŻONE.
Janusz Kobyliński"
(Ewidentnie! Zagrożone są układy i układanki, ciężko stwierdzić przez kogo sterowane, w samorządzie powiatowym. Te "nocne zmiany władzy", wyzywanie jednych "zdrajcami" i nieudzielanie zarządowi absolutorium, by za chwilę zagłosować jednak za tymi samymi kandydatami. Samo to, że powiat łosicki, w tak trudnym czasie pandemii, ma trzeciego starostę - drugiego spoza rady, co jest oczywiście zgodne z prawem - jest kpiną z wyborców. Również tych, którzy głosowali na kandydatów z list Prawa i Sprawiedliwości. Miejmy nadzieję, że w odpowiedni sposób ocenią to przy następnych wyborach).
Joanna Gąska, której - raz jeszcze podkreślmy - wykorzystaliśmy tylko zdjęcie, publicznie pomówiona przez Janusza Kobylińskiego na urzędowej stronie starostwa komentuje:
- Z rzetelności dziennikarskiej poprosiłam starostę o przedstawienie stanowiska i skomentowanie doniesień "Kuriera". W odpowiedzi zaatakował mnie i zarzucił mi nierzetelność i manipulację, jakiej się (jego zdaniem) dopuściłam publikując artykuł, mimo że byłam dopiero na etapie zbierania informacji. Kiedy poinformowałam, że nie napisałam jeszcze żadnego artykułu, dostałam odpowiedź: "Rozpowszechniane manipulacji i nieprawdziwych zarzutów jest gorsze od napisania artykułu". Należy zastanowić się, czy starosta jest ponad prawem i bezkarnie może oskarżać dziennikarzy o manipulację i nierzetelność, w sytuacji gdy są oni dopiero na etapie zbierania informacji. A zadaniem i nadrzędną rolą dziennikarza jest przecież podejmowanie tematów m.in. samorządowych, szczególnie w sytuacji, gdy zachodzi prawdopodobieństwo naruszenia przez samorządowców zapisów prawa. Rolą dziennikarza jest zgłębianie tematu, zbieranie opinii i rzetelne wyjaśnianie społeczeństwu takich sytuacji. Zatem emocjonalny wpis pana starosty mogę uznać za świadectwo strachu, co jeszcze bardziej utwierdza w przekonaniu, że w tym samorządzie mogło dojść do naruszenia prawa.
Wojewoda czeka na wyjaśnienia, a radca nie widzi naruszenia prawa
W poprzednich numerach pisaliśmy o podwójnym stanowisku starosty łosickiego Janusza Kobylińskiego - będąc starostą, przez 1,5 miesiąca był również kierownikiem powiatowego biura ARiMR. Do tej pory czekamy na ustosunkowanie się do tematu wojewody mazowieckiego (od 30 listopada ub.r.), Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Czy tak bardzo trudne pytania zadaliśmy? Czy tak bardzo jest to skomplikowana sprawa wymagająca kilkumiesięcznych wyjaśnień?
Poseł Krzysztof Tchórzewski, szef siedleckiego okręgu PiS (do tej partii należy starosta), którego poprosiliśmy o ustosunkowanie się do treści artykułów na podstawie art. 6 par. 2 prawa prasowego (obowiązek odpowiedzi na krytykę, dotyczący organów państwowych, przedsiębiorstw państwowych i innych państwowych jednostek organizacyjnych), odpowiedział nam tylko, że "(...) z art. 104 Konstytucji RP oraz obowiązków Posła i Senatora wynika, że Pani powołanie się na prawo prasowe w stosunku do mojej osoby, w tej sprawie, nie ma podstawy prawnej. Odpowiadając na Pani wątpliwości pragnę zaznaczyć, że w związku ze skierowaniem przez Panią podobnego pytania do wielu adresatów skierowała je Pani także do właściwego tj. do Wojewody Mazowieckiego, który ocenia zgodność z prawem uchwał podejmowanych przez wszystkie samorządy na swoim terenie. Jego decyzja może być jednak zaskarżona do sądu. Spokojnie poczekajmy na jego opinię w tej sprawie (...)"
Wspomniany przez posła artykuł mówi, że "Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców (...) posłowie składają przed Sejmem następujące ślubowanie: "Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej".
Radnych Powiatu Łosickiego zapytaliśmy czy jako Radni zwracali się do wojewody o interpretację prawną podwójnego zatrudnienia starosty, chociażby ze względu na to, że zachodzi obawa, że naruszone zostały przepisy ustawy o samorządzie, co może też skutkować nieważnością uchwał przez nich podejmowanych.
W odpowiedzi, która wpłynęła do redakcji czytamy:
"(...) Rada Powiatu Łosickiego nie zwracała się do Wojewody o interpretację zatrudnienia Starosty. Nie mam wiedzy, czy radni indywidualnie zwracali się o taką interpretację. Radni nie podejmowali na sesji tego tematu.
O nieważności uchwał decyduje Wojewoda. Jak wynika z artykułu "Słowa Podlasia" (...) Wojewoda Mazowiecki zwrócił się do Pana Janusza Kobylińskiego o złożenie wyjaśnień (...).
Radca prawny Starostwa Powiatowego nie widzi żadnego naruszenia prawa."
Pismo podpisał Przewodniczący Rady Powiatu Łosickiego Marek Gromadzki.
Jak donosi wspomniane "Słowo Podlasia", którego dziennikarze także zajęli się tematem, otrzymali informację, że: "Wojewoda Mazowiecki zwrócił się do Pana Janusza Kobylińskiego (...) z prośbą o udzielenie wyjaśnień w sprawie łączenia funkcji (...). Do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego nie wpłynęła jeszcze odpowiedź od Starosty" - czytamy w pierwszym tegorocznym wydaniu tygodnika z 5 stycznia.
Jak nam wiadomo, do momentu oddawania gazety do druku, redakcja "Słowa" także nie dostała innych informacji.
Anna Kondraciuk, fot Joanna Gąska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Układy, układziki. A to wszystko w imię dobra mieszkańców powiatu - ktoś chyba zapomniał dodać, że tylko dla nielicznych... Pozwolenia na budowę, inspekcje: budowlane, sanitarne, multum stołków i stołeczków w instytucjach powiatowych: starostwo, szpital, urząd pracy, szkoły średnie, szkoła specjalna, sanepid, inspektor budowlany, policja, straż pożarna, zarząd dróg itd. No i ten najbardziej apetyczny - stołek dyrektora szpitala powiatowego w Łosicach, oj będzie się działo. Kto by się tam przejmował wyborcami, do wyborów już dawno zapomną i się przyzwyczają...
Układy, układziki. A to wszystko w imię dobra mieszkańców powiatu - ktoś chyba zapomniał dodać, że tylko dla nielicznych... Pozwolenia na budowę, inspekcje: budowlane, sanitarne, multum stołków i stołeczków w instytucjach powiatowych: starostwo, szpital, urząd pracy, szkoły średnie, szkoła specjalna, sanepid, inspektor budowlany, policja, straż pożarna, zarząd dróg itd. No i ten najbardziej apetyczny - stołek dyrektora szpitala powiatowego w Łosicach, oj będzie się działo. Kto by się tam przejmował wyborcami, do wyborów już dawno zapomną i się przyzwyczają...