W siemiatyckim sądzie 3 lipca mieszkaniec gminy Drohiczyn Albin K. odpowiadał za znieważenie policjantów z siemiatyckiej komendy. Podczas kontroli drogowej mężczyzna był agresywny i kilkakrotnie używał wobec funkcjonariuszy wulgarnych słów. Jednego z policjantów zaatakował i próbował powalić na ziemię.
Prokuratura Rejonowa w Siemiatyczach oskarżyła mężczyznę o to, że w dniu 3 kwietnia w Miłkowicach Jankach podczas kontroli drogowej znieważył policjantów Michała P. i Annę Sz. używając obelżywych słów. Dodatkowo policjanta Michała P. uderzał pięściami w klatkę piersiową i wykręcił mu lewą rękę, doprowadzając do skręcenia barku. Było to naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. - Jeździłem z sąsiadem, który był kierowcą ciągnika po 3 bele siana. Wracając byłem tak pijany, że nie pamiętam całego zdarzenia. Pamiętam tylko to, co działo się już na komendzie policji - mówił między innymi oskarżony Albin K. - Wcześniej przed wyjazdem wypiliśmy z sąsiadem około pół litra wódki. Nigdy tak się nie napiłem jak tego dnia. Na co dzień jestem spokojnym człowiekiem i nie rozumiem swojego zachowania. Przepraszam policjantów za to, co zrobiłem. - Podczas kontroli w Miłkowicach Jankach okazało się, że dwóch mężczyzn jadących ciągnikiem jest pijanych. Kierowca był spokojny, natomiast pasażer stawał się coraz bardziej nerwowy. Pomimo kilkukrotnych upomnień stawał się agresywny - zeznawał policjant Michał P. - Używał wobec nas obelżywych słów. Zwróciłem uwagę, że nas obraża, by nie przeszkadzał w pracy i nie stwarzał niebezpieczeństwa, gdyż stał na jezdni. Chwile później zaatakował mnie i wkręcił lewą rękę. Podbiegła do mnie koleżanka Anna Sz. i pomogła obezwładnić pijanego i agresywnego mężczyznę. Doznałem skręcenia barku i do dziś odczuwam ból. Obecnie chodzę do szpitala na rehabilitację. Zwracam się o zasądzenie odszkodowania za uszkodzenie ciała. - Mówił nam, że wypili tylko dwa piwa i jakbyśmy byli ludźmi, to byśmy ich puścili. Wobec mnie i kolegi użył kilka razy epitetów je... psy, gówniarze itd. Poczułam się urażona jako policjantka - mówiła między innymi Anna Sz. - Oskarżony chodził do pobliskiej wsi, by ktoś przejął ciągnik wraz z przyczepą, ale nikogo chętnego nie znalazł. Dlatego wezwaliśmy na miejsce lawetę. To jeszcze bardziej zdenerwowało oskarżonego. Później zobaczyłam, że zaatakował kolegę i pomogłam mężczyznę obezwładnić i założyć kajdanki. Został on odwieziony na komendę. Dziwne było zachowanie oskarżonego, gdyż kilka razy kulturalnie prosiliśmy go o spokój. Kierowca lawety Marian J. z Siemiatycz, który tego dnia wezwany przez policję przyjechał na miejsce zdarzenia potwierdził, że mężczyzna był mało kulturalny wobec policjantów, ale nie widział dokładnie samego ataku na policjanta. Jak powiedział: „Widziałem, że porysował trochę młodego policjanta”. W sprawie zeznawał też Jan P., kierowca ciągnika - sąsiad oskarżonego, jednak sędzia uznał zeznania za mało wiarygodne, gdyż świadek jako znajomy Albina K. próbował umniejszyć oskarżonego winę i uwolnić od odpowiedzialności karnej za popełnione czyny. Kara w „zawiasach” Mężczyzna został skazany za znieważenie policjantów i naruszenia ciała funkcjonariusza na 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Dodatkowo musi zapłacić karę grzywny 1.200 zł oraz 500 zł odszkodowania na rzecz policjanta, a także pokryć koszty sądowe. Wyrok jest nieprawomocny. - Częściowe odszkodowanie zostało zasądzone na kwocie 500 zł, gdyż policjant otrzymał około 1.500 zł z firmy ubezpieczeniowej. Kara pozbawienia wolności została zawieszona na 3 lata, gdyż dotychczas oskarżony nie był karany i jest szansa, że nie wejdzie ponownie w konflikt z prawem - mówił sędzia Dariusz Śnieżko. Sąd ma nadzieję, że kara uzmysłowi panu, że trzeba stosować się do przepisów prawa i wykonywać spokojnie polecenia policjantów. - Dla mnie 3 kwietnia to wielki koszmar i powód, by nigdy więcej nie pić tyle wódki - tak oskarżony skomentował wyrok.
Komentarze