Reklama

Jesteśmy potrzebni

19/03/2002 16:12
Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Dziadkowicach - Zdzisław Kryński mówi, że może zorganizować wszystko, byle by byli odbiorcy.
          - Czy ośrodek kultury w Dziadkowicach jest potrzebny?
          - Oczywiście. Pozornie może się wydawać, że ta niewielka miejscowość, którą większość zna tylko z przejazdu drogą wojewódzką, nie takije instytucji. Jednak potrzeby funkcjonowania ośrodka niekiedy przerastają nasze oczekiwania, ale na szczęście nie przerastają naszych możliwości. Dlatego też GOK w Dziadkowicach był, jest i będzie potrzebny.
          - Czym więc może się Pan pochwalić?
          - Po pierwsze jesteśmy organizatorami wielu imprez kultralnych - plastycznych, rekreacyjnych, sportowych, rozrywkowych. I to nie tylko latem, kiedy pogoda dopisuje. U nas zawsze coś się dzieje, cały rok. Po drugie współpracujemy z sąsiednimi gminami, ośrodkami kultury, nawet z kombatantami. Możemy pochwalić się też odnowionym budynkiem. Działają u nas dwa zespoły - taneczny i wokalny. Posiadamy pracownię socjoterapeutyczną. Skupiamy młodzież, rolników, starszych mieszkańców.
          - Czy wystarcza na wszystko pieniędzy?
          - To co zaplanujemy, staramy się zrealizować, najwyżej będzie trochę krócej, cieszej, albo skromniej. Przeważnie jednak każdy program realizujemy w całości. Fundusze GOK-u co roku wzrastaja. W trakcie układania budżetu gminy dogadujemy się w tych kwestiach. Wszyscy radni są przekonani, że ośrodek musi istnieć. A jak juz istnieje, to żeby nie była to żadna prowizorka, lecz Dom Kultury, na który nie ma co skąpić. Poza tym udaje się pozyskiwać sponsorów.
          - Jaki imprezy organizujecie?
          - Latem festyny antyalkoholowe, pożegnanie lata, turnieje piłki nożnej, biwaki wędkarskie. Zimą "ferie z GoK-iem". Corocznie też zabawy typu - sylwester, andrzejki, zapusty, ostatki. Wynajmujemy też salę na wesela, dyskoteki, koncerty, szkolenia rolników. Na dwóch festynach gościliśmy nawet zespół Indian południowoamerykańskich.
          - Wspominał pan o współpracy z innymi gminami.
          - Wyjeżdżamy na Dni Drohiczyna, Kleszczel, na Dialogi w Mielniku, do Serpelic, Ciechanowca. Dobrze układa się współpraca z Podlaską Izbą Rolniczą, ze szkołami w gminie, z siemiatyckim MOSIR-em i z KRUS Siemiatycze.
          - To zrozumieć łatwo, ale jak do szerokiej współpracy dołaczyć kombatantów?
          - Jesteśmy współwykonawcą pomnika kombatantów w Osmoli. Sprawujemy patronat nad utrzymaniem tego symbolu walki powstańczej. To jest głównym powodem zaproszeń dla byłych żołnierzty Armii Krajowej z Podlasia, ale przyjeżdżają do nas nawet z Gdańska.
          - Czy budynek GOK nie potrzebuje już remontu?
          - Gruntowny remont udało się przeprowadzić przed rokiem. Z wyjątkiem sceny. Planujemy przebudować ją w tym roku. Materiał już mamy. Wkrótce kompleksowo odnowimy też bibliotekę.
          - A co z folkorem?
          - Zapewnia go "Mała Kalina" - dziecięcy zespół taneczny, oraz "Kalina" z Zurobic, gdzie śpiewają dorośli. Zespoły prezentuja pieśni i tańce regionalne. Po za tym wspiera nas muzycznie zespoł Gama-Plus, która zapewnia oprawę muzyczną podczas imprez, nawet za darmo.
          - Ale na pewno narzekacie na brak młodzieży?
          - Nie, skądże. W Dziadkowicach istnieje gimnazjum, młodzieży jest sporo. Ciągnie ona chętnie do imprez i zabaw. Młodzi prowadzą nawet swój klub. Sami próbuja działać i organizować swój wolny czas.
          - Nie wspomina Pan o politykach, którzy gościli w w GOK-u.
          - A to dlatego, by nie wiązać ośrodka z jakąkolwiek partią polityczną. Nie mieszajmy kultury z polityką. A co do gości, to z tych najbardziej znanych byli u nas Lepper i Kalinowski.
          - Czy jest Pan zadowolony z działalności GOK-u?
          - Największa satysfakcja jest z tego, że są odbiorcy. Wszystko, co zaplanujemy, spotyka się z szerokim zainteresowaniem. Społeczeństwo nasze umie się bawić.

          Cezary Klimaszewski, Jacek Piotrowski, Tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama