Reklama

Idiotyczne przepisy – niepotrzebne problemy

02/11/2015 17:23

O parkowaniu na placu Jana Pawła w Siemiatyczach pisaliśmy już kilkakrotnie. Ostatnio o stronie zachodniej placu. Teraz problem pojawił się na stronie wschodniej. Tzn. istniał od dawna. W ubiegły piątek się zaognił.

Jeden z parkujących zgodnie ze znakiem, czyli równolegle do chodnika usłyszał groźby – pobicia, uszkodzenia auta, a nawet pozbawienia życia za to, że parkuje „nie tak, jak wszyscy” (ale zgodnie z przepisami). Wcześniej wielokrotnie skarżył się na komentarze innych kierowców, że blokuje co najmniej dwa miejsca parkingowe, że nie umie parkować, że jest „ruski” i dlatego nie umie parkować „po polsku”. A jak się tłumaczy – parkuje zgodnie ze znakiem, bo dostał już mandat za… niewłaściwe parkowanie. Jeszcze jak twierdzi – od policjantów usłyszał, że to właśnie dlatego, że jest „ruski”… Kiedy usłyszał groźby – zgłosił to do prokuratury i na policję.

Reklama

Reakcja policji była wręcz natychmiastowa – przyjechał nieoznakowany radiowóz, demonstracyjnie stanął zgodnie ze znakiem i policjanci, po wysłuchaniu jeszcze raz wersji poszkodowanego kierowcy, zaczęli mandatowanie wszystkich aut stojących „jak zwykle” (i jak zdrowy rozsadek nakazuje), czyli prostopadle do jezdni. Kto zdążył - odjechał, ale ze 20 kierowców dostało mandat za wycieraczkę… Tym samym problem, zamiast rozwiązać, zaogniono. Skłócono sąsiadów, a chyba nie o to chodziło?

Paradoks sytuacji polega na tym, że wielokrotnie, kiedy radiowóz ustawia się na wysepce na rondzie i robi przysłowiową łapankę, auta stoją dokładnie tak samo jak w piątek. Wtedy nikt nie zostaje pouczony, nie dostaje mandatu. A mandat w tym przypadku to 100 zł i 1 pkt karny. Zamiast zająć się tym, który groził, zrobiono pokazówkę i ukarano kierowców.

Reklama

A przecież policjanci sami parkują w sposób zwyczajowy, bo tak jest BEZPIECZNIEJ i ROZSĄDNIEJ. Nieoficjalnie mówią, że lepiej jest parkować „normalnie, czyli tak jak wszyscy”. Po co i dla kogo utrzymuje się znak, skoro nikt go nie przestrzega (no, oprócz jednego upartego, który „oberwał” za przestrzeganie znaku), i nie da się go przestrzegać, bo przeczy to rozsądkowi?

Na parkingu, zgodnie ze znakiem zaparkować może góra 10 samochodów. Ruch w mieście w przedświąteczny piątek ogromny. Można powiedzieć, że „jest duży parking przy kościele, tam można parkować”. Owszem, ale w piątek zastawiony był chryzantemami. Czyli też trzeba było zadzwonić na policję z donosem, że parking zajęli sprzedawcy kwiatów?

Reklama

Od sesji miejskiej, na której radni i burmistrz po raz kolejny dyskutowali o pomysłach na rozwiązanie problemu minęło ponad pół roku. Efektów rozmów nie widać. A wystarczy TYLKO zmienić znak. Tylko albo aż.

Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot JSW

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama