Niedawna Wystawa Zwierząt Hodowlanych w Szepietowie przyniosła tytuł wicechampiona dla gęsi hodowanych przez Leszka Marciniaka z Tonkiel.
Było to już kolejne - czwarte wyróżnienie dla gęsi tego hodowcy. Najważniejszym jest championat zdobyty w 2004 r. Oprócz tego w kolekcji pucharów i nagród znajdują się dwa wicechampionaty. Wszystkie wyróżnienia przyznano na wystawach w Szepietowie za hodowlę gęsi (określane symbolem W11xW11 pochodzące z Kołudy Wielkiej).
Z Leszkiem Marciniakiem rozmawiamy o wicechampionacie i hodowli. - Ile gęsi trzeba wziąć na wystawę? Jak je wybrać? - Trzeba je wybrać samemu. W zasadzie wszystkie są dobre, ale te zabierane na wystawę muszą ładnie wyglądać, a więc mieć odpowiednie upierzenie i postawę. - Jak odróżnić dobrą gęś od gorszej? Czy to tylko kwestia wyglądu? - Raczej wyłącznie kwestia wyglądu. Praktycznie wszystkie gęsi hodowane w stadzie rodzicielskim wyglądają nienagannie. - Co bierze pod uwagę komisja przy ocenie? - Najważniejsze są trzy kryteria: ilość zniesionych jaj w jakimś okresie, zapłodnienie, a więc odsetek jej, z których mogą wylęgnąć się młode oraz wylęg, czyli procent jaj, z których wylęgły się młode. - Czy otrzymanie takiego wyróżnienia to tylko satysfakcja? - W zasadzie to chyba najwięcej jest satysfakcji, bo zostaje doceniona czyjaś praca. Poza tym, oprócz statuetki lub dyplomu od organizatorów, razem z żoną otrzymaliśmy puchar, list gratulacyjny i nagrodę rzeczową od starosty siemiatyckiego i burmistrza Drohiczyna. Tak jest po każdym championacie lub wicechampionacie. To w ramach promocji naszego regionu, jak również docenienia naszej pracy. - Czy hodowla gęsi jest trudna? - Najważniejsze są budynki. W nich musi panować odpowiednia temperatura, musi być dostęp do wody i pożywienia, muszą być magazyny na paszę. Poza tym ważne są cykliczne badania ptactwa. - Ile ma pan teraz gęsi? - Zaczynałem od około dwóch tysięcy sztuk. Dodam, że przejąłem gospodarstwo od rodziców. Teraz mam 600 sztuk. - Cel hodowli to sprzedaż na mięso? - Na mięso i pierze. Kupujemy młode gąski, trzeba je przez pewien okres odhodować, po czym sprzedajemy. Takich hodowanych na mięso nie mam w tej chwili, ale pewnie niedługo kupię, może nawet dwa tysiące sztuk. W tej chwili, te 600 sztuk, trzyma się na pierze i dla jaj. Pierze odbiera od nas firma z Krakowa, a jaja zakład wylęgu z Bielska Podlaskiego. - Czy jest kłopot ze zbyciem gęsi albo jaj? - Raczej nie ma. - Surowce i zaopatrzenie? - Pochodzą z własnego gospodarstwa i kupujemy - głównie pasze i mieszanki. - Mówi się, że gęsi są dosyć silnie związane ze swoim gospodarzem. - Trudno powiedzieć. Jeśli chodzi o mnie, to od czasu do czasu zdarzy się jakaś sztuka, która podejdzie "do ręki". - Dziękuję za rozmowę i gratuluję kolejnego wyróżnienia. Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze