Reklama

Gęsi championy - Tonkiele

17/07/2007 23:24
Niedawna Wystawa Zwierząt Hodowlanych w Szepietowie przyniosła tytuł wicechampiona dla gęsi hodowanych przez Leszka Marciniaka z Tonkiel.


          Było to już kolejne - czwarte wyróżnienie dla gęsi tego hodowcy. Najważniejszym jest championat zdobyty w 2004 r. Oprócz tego w kolekcji pucharów i nagród znajdują się dwa wicechampionaty. Wszystkie wyróżnienia przyznano na wystawach w Szepietowie za hodowlę gęsi (określane symbolem W11xW11 pochodzące z Kołudy Wielkiej).

          Z Leszkiem Marciniakiem rozmawiamy o wicechampionacie i hodowli.
          - Ile gęsi trzeba wziąć na wystawę? Jak je wybrać?
          - Trzeba je wybrać samemu. W zasadzie wszystkie są dobre, ale te zabierane na wystawę muszą ładnie wyglądać, a więc mieć odpowiednie upierzenie i postawę.
          - Jak odróżnić dobrą gęś od gorszej? Czy to tylko kwestia wyglądu?
          - Raczej wyłącznie kwestia wyglądu. Praktycznie wszystkie gęsi hodowane w stadzie rodzicielskim wyglądają nienagannie.
          - Co bierze pod uwagę komisja przy ocenie?
          - Najważniejsze są trzy kryteria: ilość zniesionych jaj w jakimś okresie, zapłodnienie, a więc odsetek jej, z których mogą wylęgnąć się młode oraz wylęg, czyli procent jaj, z których wylęgły się młode.
          - Czy otrzymanie takiego wyróżnienia to tylko satysfakcja?
          - W zasadzie to chyba najwięcej jest satysfakcji, bo zostaje doceniona czyjaś praca. Poza tym, oprócz statuetki lub dyplomu od organizatorów, razem z żoną otrzymaliśmy puchar, list gratulacyjny i nagrodę rzeczową od starosty siemiatyckiego i burmistrza Drohiczyna. Tak jest po każdym championacie lub wicechampionacie. To w ramach promocji naszego regionu, jak również docenienia naszej pracy.
          - Czy hodowla gęsi jest trudna?
          - Najważniejsze są budynki. W nich musi panować odpowiednia temperatura, musi być dostęp do wody i pożywienia, muszą być magazyny na paszę. Poza tym ważne są cykliczne badania ptactwa.
          - Ile ma pan teraz gęsi?
          - Zaczynałem od około dwóch tysięcy sztuk. Dodam, że przejąłem gospodarstwo od rodziców. Teraz mam 600 sztuk.
          - Cel hodowli to sprzedaż na mięso?
          - Na mięso i pierze. Kupujemy młode gąski, trzeba je przez pewien okres odhodować, po czym sprzedajemy. Takich hodowanych na mięso nie mam w tej chwili, ale pewnie niedługo kupię, może nawet dwa tysiące sztuk. W tej chwili, te 600 sztuk, trzyma się na pierze i dla jaj. Pierze odbiera od nas firma z Krakowa, a jaja zakład wylęgu z Bielska Podlaskiego.
          - Czy jest kłopot ze zbyciem gęsi albo jaj?
          - Raczej nie ma.
          - Surowce i zaopatrzenie?
          - Pochodzą z własnego gospodarstwa i kupujemy - głównie pasze i mieszanki.
          - Mówi się, że gęsi są dosyć silnie związane ze swoim gospodarzem.
          - Trudno powiedzieć. Jeśli chodzi o mnie, to od czasu do czasu zdarzy się jakaś sztuka, która podejdzie "do ręki".
          - Dziękuję za rozmowę i gratuluję kolejnego wyróżnienia.

          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama