"W związku z brakiem jakimkolwiek działań z waszej strony składam wniosek o wystąpienie ze spółki w trybie natychmiastowym. Proszę o wstrzymanie naliczania i egzekwowania wszelkich opłat związanych z działalnością w spółce..." - to fragment pisma pana Romualda ze wsi Zaręby, w gm. Dziadkowice, skierowanego do Zarządu Spółki Wodnej w Grodzisku.
- Mam grunty m.in. w gminie Grodzisk. Mam tam studzienkę. Od kiedy pamiętam nic tam nie było robione. Kompletnie nic. Do studzienki są podłączone sączki. W zbieraczach zbiera się piach. Sam to czyszczę. Przez 40 lat nikt tego nie czyścił. I płaciłem składki. Ale za co płacić? Za swoją pracę? Dlatego przez ostatnie dwa lata nie płacę. A teraz nawet jakby chcieli wyczyścić, to nie chcę. Sam wyczyszczę. W odpowiedzi pan Romuald otrzymał pismo, w którym zarząd gminny wyjaśnia: "...Dopuszcza się wystąpienie członka ze spółki wodnej na podstawie uchwały zarządu oraz za zgodą starosty powiatu jako organu nadzorującego działalność spółki. Jednocześnie wyłączenie obszaru zdrenowanego nie może zakłócać prawidłowego działania urządzeń melioracyjnych, które są ze sobą powiązane. W pańskim przypadku system drenowania jest ściśle związany ze spływem wód z terenów sąsiednich. W przypadku ewentualnego wystąpienia awarii na pana polu, dojdzie do zalania innych działek, które są objęte działalnością spółki. Zarząd spółki nie wyraża zgody na wyłączenie pana z obszaru gminnej spółki wodnej". - Rozumiem, że moje pole jest ważne z punktu widzenia obszaru zdrenowanego, ale nadal się pytam - za co mam płacić? Przecież od lat na moich gruntach nikt nie wykonywał żadnych prac - utrzymuje pan Romuald. Nasz Czytelnik dostał pismo z firmy windykacyjnej w Bydgoszczy wzywające go do zapłaty należności z tytułu nie opłacanych składek na rzecz Rejonowego Związku Spółek Wodnych w Siemiatyczach. To nie mało - 1.229 zł. Zignorowanie wezwania spowoduje skierowanie sprawy do sądu. Mimo to nie zamierza płacić. Złożył też do starostwa w Siemiatyczach skargę na działalność Gminnej Spółki Wodnej w Grodzisku. W odpowiedzi przedstawiciele starostwa piszą: (…)"starosta jako organ nadzorujący działalność spółki nie może wkraczać w sferę indywidualnych praw członków spółki - nie może podjąć decyzji w przedmiocie naliczania i egzekwowania składek, natomiast jest uprawniony do zdyscyplinowania organów spółki do podjęcia jakichkolwiek czynności stanowiących załatwienie pana wniosków. Wystąpienie pana ze spółki jest rozwiązaniem drastycznym i ostatecznym, nie rozwiązuje jednak istoty problemu. Nie zwalnia to z obowiązku ponoszenia na rzecz spółki określonych świadczeń. Jednak skargę w części dotyczącej niewykonania zadań konserwacyjnych urządzeń melioracyjnych można uznać za zasadną. Główną przyczyną tych zaniedbań są niewystarczające środki finansowe na te sprawy, z powodu niskiej składki członkowskiej i zaległości w opłacaniu składek (...). Mając powyższe na uwadze zobowiązuje się Zarząd Gminnej Spółki Wodnej w Grodzisku do należytego nadzoru nad wykonaniem robót i utrzymaniem urządzeń spółki..." Brak pieniędzy na meliorację potwierdza Józef Pawluczuk, dyrektor Rejonowego Związku Spółek Wodnych w Siemiatyczach. - Od dawna wyjaśniamy rolnikom, że brakuje nam tych pieniędzy. Na walnych zgromadzeniach delegatów przedstawiamy rolnikom jakie wysokości składek powinny być uchwalone, aby wykonać wszystkie niezbędne roboty konserwacyjne. Obecnie działamy w gminach: Drohiczyn, Mielnik i Grodzisk, a pozostałe spółki gminne zostały wykluczone z naszego związku, bądź same wystąpiły. Takie decyzje podjęto na zarządach gminnych. Rolnicy nie chcieli płacić składek, a ewentualną konserwację urządzeń melioracyjnych zarządy miały zorganizować we własnym zakresie. Wracając zaś do Grodziska - o przyczynach zaniedbań z naszej strony w utrzymaniu urządzeń melioracyjnych nie rozmawialibyśmy, gdyby składki ze strony rolników były wyższe. W 2009 r. przyczyny te wykazała NIK stwierdzając jednocześnie, że wykonanie jakichkolwiek zabiegów z naszej strony byłoby możliwe przy składce członkowskiej wyższej wtedy o ok. 115 procent. W 2011 r. zamiast 17 zł za hektar rolnicy mający grunty w gminie Grodzisk musieliby płacić po 30 zł za hektar.. A tak - jedni płacą, inni nie. Efekt jest taki, że nie wszędzie dotrzemy z tą konserwacją – wyjaśnia dyrektor Pawluczuk. Ale Rejonowy Zarząd Spółek Wodnych w Siemiatyczach zarabia również na budowie dróg, przepustów drogowych i innych pracach. Nie może zysku przeznaczyć na czyszczenie rowów? - Na wykonywanie takich prac pozwala nam statut związku. Z wypracowanych w taki sposób zysków został kupiony sprzęt do koszenia skarp rowów melioracyjnych w postaci ciągnika z kosiarkami bijakowymi. Również kupiliśmy środki transportowe, koparkę do odmulania rowów i usuwania awarii drenowania. Z tych też prac związek co roku dokłada 30 procent do kosztów działalności każdej spółki – tłumaczy dyrektor. Jak się dowiedzieliśmy - zorganizowane w lutym Zgromadzenia Delegatów Spółek Wodnych ponownie nie uchwaliło składek w wysokości zabezpieczającej potrzeby wykonania niezbędnych prac w zakresie konserwacji urządzeń melioracyjnych. Na 2012 r. składki są następujące: GSW Drohiczyn - 23 zł za ha, a żeby wystarczało na konserwację - trzeba 35 zł/ha. GSW Grodzisk - 20 zł za ha, potrzeby - 38 zł/ha. Zatem członkowie spółki wodnej ponownie będą mieli pretensje, że rowy nie są czyszczone lub nie wykonuje się innych prac. Sytuacja na polu u pana Romualda najprawdopodobniej nie zmieni się. Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze