Reklama

Głody - Gdzie diabeł mówi dobranoc

27/10/2002 19:58
W Gminie Perlejewo nie brakuje dużych wiosek (np. Twarogi Lackie, Granne, Perlejewo). Jednak istnieją również małe wioski, które żyją swoim życiem. Przykładem tego może być mała miejscowość położona nad samym Bugiem - Głody. W wiosce tej mieszka 25 osob, w tym zdecydowana większość, to samotni renciści. Gospodarzy praktycznie jest trzech. Ostatnie dziecko urodziło się tutaj w 1983 r.
          - Jestem najmłodszą mieszkanką Głodów - opowiada 19-letnia Monika. - Swojej przyszłości raczej nie wiążę z tą miejscowością. Widzę jak ciężkie jest teraz życie na wsi, ile pracują moi rodzice. Po ukończeniu studiów do Głodów przyjeżdżać będę tylko na wakacje. Takie są moje plany, a co będzie, zobaczymy.

          Zupełnie odmienne zdanie maja starsi ludzie

          - Nigdy nie myślałam o tym, by przenieść się do miasta, jak to się mowi: starych drzew się nie przesadza. Chociaż gdy pomyślę o nadchodzącej zimie, ogarnia mnie strach - mówi mieszkanka wsi - Weronika Błońska.
          Obawy te podzielają również inni mieszkańcy Głodów, dobrze pamiętają zimę ubiegłego roku, kiedy ponad dwa tygodnie wioska była całkowicie odcięta od świata kilkumetrowymi zaspami śniegu. Zima, to najtrudniejszy czas dla ludzi stąd. Dlatego z tym większym utęsknieniem czekają na wiosnę i lato, kiedy wraz z przyrodą, do życia powracają zmęczeni walką z zimą ? mieszkańcy wioski. Wszystko budzi się do życia, a Głody roztaczają swe uroki, od najwcześniejszych miesięcy wiosny zwabiając turystów. Przec całą wiosnę i lato tętni życie w Głodach, słychać głośny śmiech, muzykę, wesołe rozmowy. Przez wieś przechodzi szlak turystyczny, który ciągnie się wzdłuż Bugu - rzeki, ktora jest niewątpliwie największym atutem Głodów.
          Stali mieszkańcy cieszą się z napływu wczasowiczów, mogą podzielić się tym, co mają najlepszego: ciszą, spokojem, naturą. Niektórzy turyści, nie potrafią tego docenić i uszanować - zdarza się, że po biwaku czy ognisku zostaje nieporządek, który muszą uprzątnąć mieszkańcy. Starsi ludzie narzekają na tych z miasta, którzy zamiast wypoczywać, robią dużo hałasu, zakłócając tym samym ciszę i spokój innym. Ale tacy nie pojawiają się zbyt często, przeważnie przyjeżdżają tu ludzie spragnieni ciszy i odpoczynku, a tych zawsze chętnie Głody przywitają. W ciągu ostatnich kilku lat w wiosce osiedliło się kilku turystow, pobudowali atrakcyjne domki i każdą wolną chwilę tu spędzają. Przed pięcioma laty zamieszkali w Głodach państwo Arnemann, którzy przeprowadzili się tu aż z Hanoweru.

          - Dlaczego akurat ta miejscowość tak bardzo spodobała się państwu, że postanowiliście tu się osiedlic? - pytam nową mieszkankę Ewę Arnemann.
          - Głody są jednym z tych miejsc, ktore posiada swój niepowtarzalny urok, jest tu cisza i spokój, której ludzie szukają, gdy chcą odpocząć od zgiełku i halasu, panującego w miastach... Mój mąż i ja całe życie spędziliśmy w miescie, a teraz chcemy odpocząć i myślę, że bardzo dobrze trafiliśmy.
          - Czy łatwo było przystosować się do tak dużej zmiany otoczenia?
          - Na początku oczywiście było trudno, przerażała nas ta głucha cisza. Z biegiem czasu przyzwyczailiśmy się i teraz gdy jesteśmy w jakimś większym mieście dokucza nam hałas, spaliny. Dlatego czym prędzej staramy się wrócać do domu, do Głodów. I tak jest z większością ludzi, którzy choć raz odwiedzą tę małą wioskę. Same jej położenie jest nietypowe - domy pobudowane są wokół okręgu. Aby znaleźć się nad rzeką wystarczy przejść kilka kroków. Wokoło jest mnóstwo lasów i zieleni. Jednak dla młodych miejscowych ludzi raczej nie ma tu przyszłości. Głody powoli zamieniają się w typowo turystyczną wioskę, ktora na zimę będzie zasypiała.

          Aneta Hankiewicz, fot. jsw
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama