Przed sądem cywilnym w Bielsku Podlaskim wznowiona została rozprawa między Polską Spółką Gazowniczą, która planuje doprowadzenie gazociągu do Bielska Podlaskiego, a właścicielem działki nieopodal wsi Augustowo w gm. Bielsk Podlaski, który nie wyraża zgody, ani na położenie rur na jego polu, ani też na proponowaną wysokość odszkodowania.
W okolicy sieć gazową mają gminy Wyszki i Poświętne, miasto i gmina Wysokie Mazowieckie, gminy Sokoły, Mielnik, miasto i gmina Siemiatycze, Sarnaki, Łosice, Konstantynów. W Siemiatyczach i okolicy gaz dostępny jest od 26 lat. Korzysta z niego kilka tysięcy odbiorców.
Polska Spółka Gazownictwa, której właścicielem jest PGNiG, przygotowuje gazyfikację Bielska Podlaskiego. Obejmuje ona budowę gazociągu wysokiego ciśnienia, stacji redukcyjnej oraz sieci rozdzielczej na terenie miasta. Gdyby gazociąg faktycznie powstał, to dotarłby do Bielska od strony Wyszek. Ogólnie odcinek to około 15 km. Inwestorzy liczą, że uzyskają zgodę właścicieli wszystkich działek i będą występowali o pozwolenie na budowę. Jednak jeden z nich wciąż nie wyraża na to zgody. Sprawa już toczyła się wcześniej, kiedy właścicielami działki byli jego rodzice, którzy również nie wyrażali zgody na położenie gazociągu.
- Oferowaliśmy wszystkim jednakową stawkę, którą wyliczył nasz biegły, w oparciu o rynkową wartość ziemi w okolicy – stwierdził na rozprawie przedstawiciel firmy.
Firma też nie ma zamiaru oferować innej stawki właścicielowi działki pod Augustowem. Gdyby się jednak zgodził, mógłby jednorazowo zarobić nieco ponad 7 tys. złotych.
- Na tym etapie, na którym jesteśmy, jest za późno na zmiany – uzasadniał przedstawiciel firmy. - Kilkunastokilometrowy odcinek przechodzi przez około 200 działek. Znaczna większość się zgodziła. W kilku przypadkach nastąpiła decyzja administracyjna i tylko w jednym przypadku nie osiągnięto porozumienia.
- Wobec mnie i mojej rodziny stosuje się mobbing. Już dwa lata toczy się sprawa. Nie zgadzam się na przeprowadzenie gazociągu przez moje pole ani na wysokość odszkodowania. Mam inne plany – mówił przed sądem właściciel działki, syn byłego proboszcza prawosławnego w Augustowie.
Ostatecznie sąd dał właścicielowi działki dwa tygodnie do namysłu. Przestrzegając, że ten, nawet jakby wywalczył większe odszkodowanie, musiałby pokryć część kosztów. Z pobieżnych wyliczeń wynika, że mógłby otrzymać mniej więcej 7 tys. złotych za zgodę na położenie gazociągu przez jego działkę.
Jeżeli firma upora się z właścicielem, to planuje budowę dystrybucyjnej sieci gazowej, obejmującej znaczny obszar miasta. Kupiła też w Bielsku działkę, na której powstanie stacja redukcyjno-pomiarowa. Najbardziej zainteresowane gazociągiem wydają się być działające w Bielsku firmy, m.in. Spółdzielnia Mleczarska „Bielmlek”. Mniej oczywiste wydaje się zainteresowanie samych mieszkańców. Koszt indywidualnego podłączenia to co najmniej kilka tysięcy złotych. Z kolei największa spółdzielnia mieszkaniowa w Bielsku korzysta przede wszystkim z usług Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, spalającego węgiel. Poza tym budynki spółdzielni nie są przystosowane do rozprowadzania gazu. Przed laty instalacja gazowa była na osiedlu przy ul. Poświętnej, ale nie była używana, więc ją zdemontowano. Nowe instalacje można oczywiście założyć, ale to duże koszty.
Jak dotąd okazało się, że węgiel, póki co, najbardziej się opłaca. Kiedyś tańsze było ogrzewanie olejowe, więc budowano kotłownie olejowe. Z czasem coraz więcej obiektów podłączało się w Bielsku pod MPEC, bo węgiel tańszy. Może z czasem tendencja się zmieni. Np. południową część miasta tzw. Zatorze, omija sieć bielskiego MPEC. Problem jednak jest inny. W tej części Bielska jest niewiele bloków, które i tak należą do Przedsiębiorstwa Komunalnego.
Jacek Prokopiuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. jsw
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze