Reklama

Finał WOŚP w Siemiatyczach

27 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy za nami. Siemiatycze znów grały z Owsiakiem i po raz kolejny pokazały, że potrafią być hojne. Licytacje oraz zbiórki do puszek 32 wolontariuszy przyniosły łączną kwotę 38.433,37 zł. A wielu prognozowało, że w kontekście wolnych od handlu niedziel można zapomnieć o pobiciu ubiegłorocznej kwoty (przypomnijmy, że było to ponad 25 tys. zł). W związku z tym, że wciąż trwają internetowe aukcje, jest szansa na to, że ostateczna kwota będzie jeszcze wyższa.

       Ogromne brawa należą się Młodzieżowej Radzie Miasta, która była głównym organizatorem 27 finału WOŚP w Siemiatyczach. To oni stanowili również zdecydowaną większość wolontariuszy, którzy mimo niesprzyjającej, deszczowej i wietrznej pogody, krążyli po mieście w poszukiwaniu darczyńców. Bez pomocy dorosłych, w tym burmistrza Piotra Siniakowicza i Moniki Mazur, pewnie niewiele udałoby się zdziałać. Docenić należy ich chęci podjęcia się tego zadania i fakt, że ostatecznie jakoś to wyszło – w sensie finansowym. Bo jeśli już idzie o szczegóły organizacyjne czy tzw. część rozrywkową, to chwalić się za bardzo nie ma czym. Wszystko robione w ostatniej chwili, na wariata (chociaż kto wie, może właśnie w tym tkwi urok takich przedsięwzięć?). Szukanie zespołu w ostatnim tygodniu przed finałem nie może zakończyć się niczym pomyślnym, chyba że ktoś wyłoży na to grubą kasę. Ostatecznie na scenie pojawiły się dwa zespoły disco polo (które udało się ogarnąć dzięki życzliwości ludzi organizujących finał w Łosicach). O ile pierwszego występu jeszcze ludzie słuchali (odbył się bowiem na początku całego programu, tuż po godz. 16.00), o tyle drugiego, który kończył całość tuż przed 20.00 nie słuchał już nikt. Po licytacjach, na które przyszło trochę ludzi, sala opustoszała diametralnie i dwóch panów na scenie produkowało się praktycznie przed pustą widownią.

       Część artystyczno-pokazową uratował występ iluzjonisty, którego sztuczki zrobiły wrażenie nie tylko na dzieciach oraz pokaz pierwszej pomocy i mini kurs opatrywania ran, przeprowadzone przez zespół ratownictwa medycznego.

Reklama

       Licytacje, na które jeszcze kilka dni wcześniej fantów nie było prawie wcale, poza otrzymanymi z fundacji WOŚP, ostatecznie przyniosły zysk w wysokości blisko 8 tys. zł. Masa większych i mniejszych gadżetów, które udało się pozyskać, wymagała czasu na licytacje i to właściwie one wypełniły największą część programu. Szczegółowa lista darczyńców zostanie wymieniona w innym miejscu, ale odniosłam wrażenie, że poza kilkoma, niewielu było sponsorów, właścicieli lokalnych firm. Od niektórych z nich wiem, że z chęcią przyłączyliby się, gdyby wiedzieli, że jest finał w mieście (z promocją wydarzenia też za dobrze nie było, wszak Facebook dziś załatwia dużo, ale wciąż jeszcze nie wszystko), gdyby ktokolwiek poprosił ich o zasponsorowanie fantów.

       Te niedociągnięcia można wyeliminować, jeśli organizację wydarzenia zacznie się odpowiednio wcześniej, według jakiegoś planu. A Siemiatycze stać na to z całą pewnością. Trzymamy kciuki za organizację w przyszłym roku.

Reklama

                Ewa Magdalena Iwaniak, fot. emi

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama