Reklama

Festiwal Korowaja w Mielniku (video)

07/05/2011 23:03
20-letnia Agnieszka Radź z Mielnika wygrała tegoroczny mielnicki Festiwal Korowaja. Impreza ta od pięciu lat organizowana jest przez ośrodek kultury w Mielniku.

          W tym roku do konkursu zgłoszono 7 korowajów. Zdaniem komisji najefektowniejszy i najsmaczniejszy korowaj wykonała Agnieszka Radź. Jej wypiek zdobiły m.in. dwa łabędzie z ciasta. Drugie miejsce zajęła Barbara Hackiewicz, trzecie – Agnieszka Martyniuk. Osoby te otrzymały nagrody, artykuły gospodarstwa domowego.
          Organizatorzy wyróżnili też wypieki Antoniny Gruszewskiej i Haliny Pytel. Podziękowania za uczestnictwo otrzymali Krzysztof Hackiewicz i Alina Bukrewicz.
          Przy ocenie pod uwagę komisja brała wygląd i smak. Wszystkie korowaje okazały się smakowite, więc – jak nam powiedzieli członkowie jury – kryterium decydującym o przyznaniu miejsc był wygląd.

          Zwyciężczyni, zapytana o przepis na swój wypiek, powiedziała: - Nie zdradzę przepisu. Niech pozostanie moją tajemnicą. Cieszę się, że mój korowaj smakował gościom, którzy przyszli na festiwal.
          Swoje ciasto zwyciężczyni przygotowywała prawie pół dnia – na dzień przed konkursem.
          - Najwięcej czasu zajęło mi dekorowanie ciasta, a szczególnie uformowanie łabędzi. Zrobiłam je z masy solnej. Reszta to drożdżówka. Spać nie mogłam, bo martwiłam się, żeby nie wyszedł zakalec – powiedziała Agnieszka Radź.
          Zgłoszone do konkursu ciasta bardzo szybko zniknęły ze stołu. Mielnicką tradycją jest bowiem możliwość spróbowania wszystkich wypieków na zakończenie konkursu. Ciasta oceniała komisja w składzie: Katarzyna Turosieńska – Durlik, Wiesława Bloch – Brick, Anna Maruszeczko, Maria Charkiewicz, Justyna Kowalczyk, Michał Bogacki.
          Przed rokiem konkurs wygrała Natalia Fiedorczuk z Klukowa, przed dwoma laty Janina Abramczuk, przed trzema Barbara Hackiewicz.
          W części artystycznej wystąpiły: "Wrzosy" z Wilanowa, "Krynica” z Radziwiłłówki, „Nowina” z Moszczony Królewskiej i „Hiłoczka” z Czeremchy.



          Pani Aniela z zespołu „Hiłoczka”, o dawniejszej tradycji korowaja, powiedziała nam: - Kiedyś, kiedy tradycja korowaja była większa, miał być gotowy na sobotę, bo w sobotę były wesela. Korowaj robiło się duży, jak to na wsi, w piecu, a nie jak teraz - w piekarniku. Schodziły się kobiety, śpiewały, masę robiły i piekły. A jak już się upiekł, to siadało się do stołu, jadło, piło i jadło – pod sobotę i pod wesele. A zawsze u kogoś w tym terminie wesele we wsi lub w okolicy było. Dlatego kawałek tego korowaja brało się, zawijałyśmy w ścierkę i wiozłyśmy furą młodym na skosztowanie. No i zostawało się już na tym weselu.



          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycze, fot. CK

        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama