Wymiana oświetlenia, budowa drogi na cmentarz oraz drogi Hornowo - Malewice – Kąty, to najbliższe inwestycje w gminie Dziadkowice.
Po raz kolejny w tej kadencji radni gminy Dziadkowice obradowali w środę, 7 marca. Nowe lampy - Będziemy wymieniać oświetlenie w gminie. Mamy 308 lamp, w większości starych, pobierających dużo energii. Na razie za wcześnie mówić o konkretach. Aktualnie prowadzę rozmowy z dwoma firmami. Nowe lampy byłyby energooszczędne, z włącznikami zmierzchowymi. Koszt inwestycji to od 180 do 200 tysięcy złotych. Nie jest to mała suma, ale oszczędności byłyby spore - nawet powyżej 50 procent. Byłby to nasz koszt, bo dofinansowania na taką inwestycję gminy nie mogą otrzymać - mówił wójt Marian Skomorowski. Rocznie gmina wydaje ok. 40.000 zł na oświetlenie. To koszt bieżącej eksploatacji, konserwacji urządzeń oraz opłata za prąd. Z analiz wynika, że jeśli nowe lampy świeciłyby nawet całą dobę, to i tak wyjdzie taniej, niż dotychczas. Nowy przystanek i droga do cmentarza Prawdopodobnie będzie w Dziadkowicach nowy przystanek autobusowy. Jeden z radnych zaproponował, aby był to przystanek drewniany z tzw. okrąglaków. W maju ma ruszyć ostatni etap modernizacji "19", więc wtedy będzie okazja do jego remontu. Powstała także propozycja wydłużenia chodnika przy "19" w Dziadkowicach, w kierunku północnym. Gmina otrzymała pozytywną opinię od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w sprawie budowy drogi wewnętrznej na cmentarz. Koszt - ok. 200.000 zł. Wkład gminy – 25 procent. Dożwirowania Wójt obiecał, że będą dożwirowania gminnych dróg. Gmina przeznaczy na to od 20.000 do 25.000 zł. Cały czas bowiem wójt otrzymuje sygnały od mieszkańców o fatalnym stanie niektórych odcinków żwirówek. Były nawet sytuacje, że ciągnikami wyciągano samochody z błota. - Zajmie się tym komisja drogownictwa. Członkowie tej komisji przejadą się naszymi drogami i zdecydują, gdzie wysłać kamaza ze żwirem - tłumaczył wójt. Radni dowiedzieli się też, że na pewno w tym roku będzie remontowana droga powiatowa na odcinku Hornowo - Malewice - Kąty. Interpelacje W punkcie zapytania i interpelacje radny Cwalina powrócił do tematu przystanku w Dziadkowicach. - Dlaczego cały czas upieramy się, żeby ten nowy przystanek był zlokalizowany w tak niebezpiecznym miejscu, w którym jest teraz. Nie ma bardziej niebezpiecznego miejsca. Jeśli ktoś ma w głowie trochę rozumu, a pewnie wszyscy mają, to zrozumie, dlaczego warto przenieść przystanek w inne miejsce - mówił radny. - Zarząd dróg krajowych nie widzi innego miejsca niż obecne. Pisałem już w tej sprawie do dróg krajowych, PKS i do GS, żeby ewentualnie zlokalizować go koło "Arhelanu". Możemy nadal posyłać pisma, a przystanku nowego nie będzie - odpowiedział wójt. Radny Tarasiuk poprosił o dożwirowanie ok. 400-metrowego odcinka drogi i naprawę przystanku przy drodze Hornowo - Siemiatycze, w okolicy Żurobic. Autobusy pod PKS? Na sesji była delegacja z siemiatyckiego PKS. - Przyjechaliśmy do państwa z ofertą dowożenia dzieci. Jeśli państwo zdecydowalibyście się przyjąć naszą propozycję, to pozwoliłoby wam zaoszczędzić znaczne pieniądze - tłumaczył Zenon Żukowski, dyrektor PKS. Konkretnie chodzi o to, że PKS może wynająć autobusy od gminy Dziadkowice, płacąc za ich dzierżawę. Pojazdy obsługiwałyby dowóz dzieci oraz inne trasy. Które? Jaki byłby limit km? Czy kierowcy mieliby więcej pracy? To wszystko podlega negocjacji. - Kierowcy i dzieci są dla mnie najważniejsi. Nie chcę, aby kierowców wysyłano w trasę, a później mieliby wozić nasze dzieci. Z taką propozycją wyjdę w negocjacjach – mówił wójt. PKS dowozi dzieci w gminach: Ciechanowiec, Siemiatycze, Boćki i Drohiczyn. Burzliwe momenty Po raz pierwszy zawrzało przy omawianiu budowy drogi powiatowej. Konkretnie między radnym Cwaliną a wójtem. A zaczęło się od tego, czy informację o sesji otrzymał radny powiatowy. Pracownicy urzędu twierdzili, że tak, radny Cwalina zaś, po skontaktowaniu się telefonicznie z radnym powiatowym, że nie. Radny powiatowy miał być zapraszany na każdą sesję, a teraz przydałby się bardzo, bo chodziło o drogę powiatową. - Nie chcę, żeby radny wyciągał na sesji komórkę i dzwonił. To jest sesja - krzyczał wójt. - Nie chcę być posądzony o cokolwiek. Nie chcę mówić bez podstaw, że radny nie został powiadomiony. Dzwonię do niego, on mówi, że nie był, więc i ja tak powtarzam - ripostował radny Cwalina. Drugi raz zawrzało w trakcie interpelacji, jak radny Cwalina poruszył kwestię ewentualnego sfinasnowania i wymiany oświetlenia, potem kiedy mówił o lokalizacji przystanku, a jeszcze potem kiedy przybył na sesję radny powiatowy i okazało się, że zaproszenia na sesję gminy nie dostał, a zdarzyło się to już nie pierwszy raz. Dlaczego? Kto winien? List był wysyłany, a nie doszedł (ale nie jako polecony). - Sabotaż?! - rzucił radny Cwalina.
Było trochę gestykulacji rękami, trochę nerwów i krzyków. Radni raz z uwagą, innym razem z uśmiechem przysłuchiwali się tym rozmowom.
Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze