ranciszek Niewiarowski z Wojeńca gm. Dziadkowice macha ręką zrezygnowany, gdy zadaję zwyczajowe pytanie „co słychać”.
- Nic ciekawego. Nie ma o czym mówić. A gdy pytam o wieś, to padają dosadniejsze stwierdzenia. - Bieda z nędzą w Wojeńcu. Nic się nie dzieje. Nikt o nas nie dba. Wójtowie z Dziadkowic i Bociek zapominają o drodze do Piotrowa Trojan. A tam doły i kamienie. Nie można dojechać. Ten z Dziadkowic chciałby trochę ją poprawić, ale drugi nie chce o tym słyszeć. Droga do Piotrowa Trojan wiedzie przez pola. Jej część leży w gminie Dziadkowice, pozostała w gminie Boćki. - A we wsi nie ma chodnika i na 100 metrów drogi zabrakło asfaltu. Świetlica może niedługo się rozwali. Mówiło się o remoncie, tyle było hałasu, a teraz cisza. Pan Franek, jak większość rolników, hoduje krowy. - Mam 13 hektarów, część z nich to łąki. Teraz sianokosy a trawa jakaś mikra. Może za mokro? Myślałem o przydomowej oczyszczalni. Był program, że rolnik tylko część pieniędzy za nią miał płacić. Chyba miała kosztować około 10 tysięcy złotych, a my mieliśmy tylko dziesiątą część pokrywać. A teraz to chyba z 7 tysięcy. Więc kto się zdecyduje? Następcy na gospodarstwie nie widać. - Syn wyjechał do Warszawy. Tam ma pracę. Potrafi nieźle zarobić. Po co mam na wioskę go sprowadzać? Budynek świetlicy faktycznie wygląda nieszczególnie. Drogą do Piotrowa Trojan nie próbowałem jechać. Przebiegająca obok wsi dziewiętnastka wydała się bezpieczniejsza.
Jacek Piotrowski , Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. JP
Komentarze