Najpierw remont wieży kościoła, teraz rekonfiguracja, a zasięgu sieci Era brak od prawie pół roku. Abonenci cały czas płacą normalne rachunki.
„Dziękujemy za korzystanie z usług sieci Era. Mając na uwadze rosnące potrzeby Państwa firmy, przygotowaliśmy wyjątkową ofertę...” - taką informację można przeczytać na piśmie przewodnim dołączonym do rachunku telefonicznego, którą nasz Czytelnik otrzymał we wrześniu. Dla niego, jak i innych abonentów sieci Era w Drohiczynie, brzmi to jak kpina. Winna za gęsta zabudowa Drohiczyna? - Od 3 czerwca nie mogę korzystać z telefonu – mówi zbulwersowany Czytelnik. – Ani ja nie mogę zadzwonić, ani nikt nie może dodzwonić się do mnie. Numer telefonu mam od ponad 10 lat, niektórzy moi znajomi myśleli, że coś mi się stało, z kondolencjami do żony chcieli dzwonić, bo łączności ze mną nie ma. A to wszystko przez brak zasięgu. Pisaliście, że już wszystko jest gotowe, że nadajnik miał działać na początku października, a nic się nie zmieniło. Oczywiście cały czas dostaję rachunki. Z Erą wymieniłem już kilka pism. Tłumaczą się bezsensownie, że na przykład sygnał wysyłany z nadajnika do abonenta „musi pokonać szereg barier, co niestety wpływa na jego jakość, dotyczy to np. terenów zalesionych oraz o gęstej zabudowie”. Gdzie w Drohiczynie gęsta zabudowa?! Gdzie puszcza, gdzie drzewa, które nie przepuszczają sygnału z nadajnika na wieży w kościele, w centrum miasta?! Łaskawie za to przyznają mi 25 procent upustu, za 4 miesiące, kiedy nie mam możliwości korzystania z telefonu już prawie przez pół roku. Straszą mnie karami za zerwanie umowy, bo mam ją podpisaną do końca 2009 roku. A przecież to oni zerwali ze mną umowę, oni nie świadczą mi usługi. Złapać zasięg z Platerowa Na początku października pisaliśmy o drohiczyńskich problemach z zasięgiem sieci Era. Spowodowane były (a jak się okazuje - nadal są) remontem wieży kościelnej. Otrzymaliśmy wtedy informację z biura prasowego sieci, że „drobne utrudnienia, które mogą wystąpić przy korzystaniu z niektórych usług są spowodowane remontem wieży kościoła. Był on możliwy m.in. dzięki naszemu wsparciu. Ponowne uruchomienie urządzeń naszej sieci na wieży jest uzależnione od terminu zakończenia prac remontowych oraz od wydania odpowiednich decyzji administracyjnych. Mamy nadzieję, że będzie to możliwe jeszcze w tym tygodniu”. Był to pierwszy tydzień października. Ksiądz proboszcz Stanisław Ulaczyk również zapewniał, że część remontu związana z nadajnikiem Ery jest już zakończona, a pracownicy Ery od 6 października mieli podłączać nadajnik. Nadajnik nadal nie jest podłączony, nadal dzwoniąc pod numery Ery do abonentów w Drohiczynie musimy liczyć na szczęście, że nasz rozmówca stanie w „dobrym miejscu” i „złapie” zasięg z nadajnika z Platerowa. Czekając na części Ponownie skontaktowaliśmy się z siecią i zapytaliśmy jak długo jeszcze abonenci ich sieci będą płacili za niemożliwość korzystania z ich usług: - Trwa rekonfiguracja stacji nadawczej. Okazało się, że po wykonaniu remontu wieży kościoła, na której zamontowany był nasz nadajnik, zmieniły sie uwarunkowania techniczne konieczne do jego zamontowania – usłyszeliśmy tłumaczenia pracownika z biura prasowego Ery. - Trzeba było wykonać nowe pomiary, przeliczenia, prace adaptacyjne, proces przygotowania instalacji do uruchomienia został wydłużony. Wiązało się to też z dodatkowymi nakładami z naszej strony, ponieważ musieliśmy przygotować nową konstrukcję do zamontowania nadajnika. Ponieważ zmieniły się parametry techniczne, my też musieliśmy się do nich dostosować, dostosować urządzenia do zmienionych warunków. Obecnie czekamy na urządzenia, które zostały zamówione, na których mają być usadowione nasze nadajniki. Normalnie na takie konstrukcje czeka się od 6 do 8 tygodni. Ponieważ zależy nam na jak najszybszym uruchomieniu tego nadajnika, maksymalnie skróciliśmy ten czas do 4 tygodni. Niestety, jest to proces niezależny od nas. Zakładamy, że do końca listopada dostaniemy elementy konstrukcyjne i nadajnik będzie podłączony. Nam naprawdę zależy Kwestia wystawiania rachunków za usługę, której de facto nie ma, zależy już od Ery, jednak ponownie zaznaczono, że „ewentualne reklamacje będą i zapewne są rozpatrywane indywidualnie”. Niestety, biuro prasowe nie potrafiło też odpowiedzieć na pytania związane z ewentualnym, tymczasowym podłączeniem dotychczasowego nadajnika, bądź możliwością przekierowania sygnału z najbliższego nadajnika tak, by zasięg obejmował Drohiczyn: - Przyznam, że nie jestem ekspertem technicznym, mówię to, czego dowiedziałem się od kolegów z działu technicznego. Zapewniam jednak, że gdyby to było możliwe, na pewno by to zrobiono. Nam naprawdę zależy, żeby naszym abonentom zapewnić jak najlepszą usługę. - Ja nie mam nic przeciwko kościołowi czy proboszczowi, ale wkurzam się. Bo, jak mówi Era, współfinansowali remont, więc my, abonenci, nie mamy czego się domagać. Za to, że nadajnik jest na tej wieży też „ktoś” bierze pieniądze. A przez remont jestem stratny ja – podsumowuje nasz Czytelnik.
Komentarze