Reklama

Drohiczyn - Sto lat w Miłkowicach Maćkach

04/07/2014 10:04

Potrójne święto przypadło 24 czerwca dla Jana Jurczuka z Miłkowic Maciek (gm. Drohiczyn), który tego dnia obchodził swoje urodziny, imieniny i zacny jubileusz 100-lecia. Z tego względu licznie zebrała się rodzina, przyjechali przedstawiciele urzędu miejskiego z Drohiczyna, zorganizowano przyjęcie. Były kwiaty, upominki, życzenia. Jubilat dziękował, a przyjezdnym opowiedział wiele szczegółów ze swojego długiego życia.

- Przez całe życie byłem rolnikiem, tu w Maćkach. Trzymało się wszystko, krowy, konie, świnie, kury, bo takie kiedyś były gospodarstwa. Do tego było ponad 10 hektarów ziemi. I trzeba było wyżyć. A po wojnie było bardzo ciężko. Ile się człowiek naorał tym pługiem konnym, ile przez lata narobiliśmy w polu z żoną, to tego wszystkiego nie da się opowiedzieć. A i nieszczęście się przydarzyło, bo w latach 60. spora część wsi się spaliła, a u nas dom, stodoła, obora. Ogólnie czasy były takie, do których nie ma co wracać. Zaraz po wonie to było chyba najgorzej – pług, kosa, bieda, potem za Gomułki trochę lepiej, za Gierka jeszcze lepiej, a teraz? Żyć nie umierać, takie czasy. Nie wiem jak te 100 lat tak szybko zleciało. Zdaje się niedawno człowiek jeszcze na roli robił, a to już lata temu – mówił jubilat.

Reklama

W 1939 r. pan Jurczuk został powołany do wojska polskiego. Najpierw walczył przeciw Niemcom, potem przeciw Sowietom, m.in. bronił twierdzy brzeskiej. Na szczęście nie było to długie wojowanie, bo w październiku 1939 r. wrócił do domu, dzięki ucieczce z niewoli sowieckiej.

- Często opowiadał nam o tym. Czwórkami uciekali. Uciekł m.in. ze znajomym z Drohiczyna, nocami szli, by nie trafić na żołnierzy – mówi pan Antoni, syn jubilata.

Pan Jan doczekał się dwójki dzieci, 6 wnucząt i 4 prawnucząt. Żona Czesława, z pobliskim Narojk, nie żyje od trzech lat.

Reklama

Gratulujemy jubileuszu.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama