Radni gminy Drohiczyn na ostatniej sesji podjęli decyzję o likwidacji szkoły podstawowej w Ostrożanach, a szkoły w Śledzianowie i Miłkowicach Jankach przekazali pod zarząd stowarzyszeniom. Pomimo kilkumiesięcznej dyskusji na ten temat nie obyło się bez emocji. Sprawy oświaty poruszono też w interpelacjach.
- Pół roku dyskutujemy o likwidacji bądź przekazaniu stowarzyszeniom szkół wiejskich – mówił burmistrz Drohiczyna, Wojciech Borzym. - Odbyliśmy kilka spotkań z nauczycielami i rodzicami. Chcieliśmy się tak domówić, by było dobrze, byśmy mogliśmy ograniczyć koszty gminy, a żeby była szansa na dalsze funkcjonowanie tych szkół.
Mowa o szkołach podstawowych w Ostrożanach, Miłkowicach Jankach i Śledzianowie. Do szkoły w Ostrożanach uczęszcza 41 uczniów i 7 dzieci do oddziału przedszkolnego, do szkoły w Miłkowicach Jankach - 40 uczniów i 9 przedszkolaków, w Śledzianowie - 52 (w tym 8 przedszkolaków). W dwóch ostatnich szkołach nauka odbywa się w klasach łączonych (np. w kl. I w Śledzianowie jest… czworo dzieci, a w II klasie w Miłkowicach tylko troje). Analiza liczby urodzeń dzieci na przestrzeni ostatnich 11 lat wskazuje tendencję spadkową.
Pomysł z przekazaniem szkół pod zarząd stowarzyszeniom wiązał się z próbą ominięcia Karty Nauczyciela. Jeśli szkoła podlega pod samorząd, obowiązuje Karta Nauczyciela, a co się z tym wiąże - wynagrodzenie za kolejne stopnie awansu określają kwoty podane w rozporządzeniu ministra edukacji.
- Otrzymujemy na ucznia ok. 7.200 zł, a roczne wynagrodzenie jednego nauczyciela to ok. 50 tys. Dyplomowanego nawet ok. 80 tys. zł. Stowarzyszenia nie obowiązuje Karta Nauczyciela, wynagrodzenia sami ustalają, przeciętnie w granicach 1.800 zł do 2.000 zł za etat 18-godzinny. Szacujemy, że zaoszczędzimy ok. 400-500 tys., pomimo że chcemy przekazać subwencje stowarzyszeniom. Obie strony do końca nie są zadowolone, ale doszliśmy do porozumienia. Takie długie zastanawianie się rozbijało się o art. 20 Karty Nauczyciela, a konkretnie o odprawę dla nauczycieli - tłumaczył burmistrz. - Przy przekazaniu szkoły dla stowarzyszenia nauczycielom nie należy się 6-miesięczna odprawa, przy likwidacji szkoły – tak. Taka odprawa przysługuje raz w życiu.
Solidarność kłamie?
Zgodnie z prawem zasięgnięto opinii kuratorium i związków zawodowych: ZNP w Siemiatyczach i Solidarności.
- Otrzymaliśmy pozytywne opinie od obu organizacji – mówił Radosław Konobrodzki, inspektor ds. oświaty w drohiczyńskim urzędzie. – Albo inaczej: obie nie wyraziły sprzeciwu.
Dyrektorkę likwidowanej szkoły w Ostrożanach zainteresowała szczególnie opinia związku Solidarność, poprosiła Konobrodzkiego o odczytanie opinii. Zbulwersował ją fragment „po przeanalizowaniu dokumentów i rozmowach z przedstawicielami społeczności lokalnej”:
- Pan Nazarewicz (przewodniczący siemiatyckiego Oddziału NSZZ Solidarność - AK) nie przeprowadzał żadnej rozmowy ze społecznością lokalną – mówiła dyrektor Dorota Nagórna. – Na jakiej podstawie on taką opinię wydaje? On po prostu kłamie, mówi nieprawdę.
Na sugestię, że może przewodniczący konsultował się ze szkolnymi członkami związku dyrektorka zaprzeczyła:
- U nas nie ma członków Solidarności. Społeczność lokalna, czyli ta, której dany problem dotyczy. Zarzucam panu Nazarewiczowi kłamstwo, bo nie odbyło się żadne spotkanie, nie było nawet żadnego telefonu, żadnego pytania! Może ta opinia nic nie wnosi, nie ma wpływu na decyzję radnych, ale przewodniczący Solidarności nie powinien kłamać.
Szkoła bez dzieci to puste mury
Jak wyjaśniał burmistrz pracownicy szkoły w Ostrożanach wspólnie zdecydowali o likwidacji szkoły. Planowane jest jednak zebranie założycielskie, na którym powstać ma stowarzyszenie, które ewentualnie przejmie działalność. Na razie, od nowego roku szkolnego, dzieci z Ostrożan „przekazano” do szkoły w Drohiczynie. W Miłkowicach i Śledzianowie powstały stowarzyszenia, którym przekazano nadzór nad szkołami.
- Mówi się, że to nauczyciele podjęli decyzje o likwidacji szkoły. Nie do końca. Daliście nam możliwość wyboru mniejszego zła, ale zło jest zawsze złem – mówiła dyrektor Nagórna. – Nie mam do państwa radnych pretensji, rozumiem, że taka jest konieczność. Ale nie można mówić, że nauczyciele tak zdecydowali. Nie mówię też, że wy radni, burmistrz jesteście winni.
- Winną tej sytuacji jest demografia i niż – podsumował dyskusję przewodniczący rady. – Ś.p. dyrektor Boczoń mówił, że szkoła bez dzieci to puste mury. Tu jest przyczyna, na pewno nie nasza zła wola. Rozumiem też państwa rozgoryczenie. Sam to przeżywałem, też byłem zwalniany ze szkoły.
- Czy my dostaniemy to wszystko co nam państwo obiecujecie – zapytała Barbara Pogorzelska, dyrektorka szkoły w Śledzianowie. - Czy zapewnicie nam jakąś pomoc prawną przy przejmowaniu dokumentów?
- Budynki szkolne nadal pozostają naszą własnością – odpowiadał burmistrz. - Pomożemy przy drobnym remoncie, czy skoszeniu trawnika, przekażemy też obiecaną subwencje powiększoną o 20 procent.
- Jeśli chodzi o prawnika, to pomożemy trochę od tej praktycznej strony – deklarował inspektor Konobrodzki.
Radni Żeruń i Łukaszewicz byli przeciwko likwidacji szkoły w Ostrożanach, przeciwko przekazaniu szkół stowarzyszeniom przeciwny był radny Łukaszewicz. Reszta radnych zagłosowała za pozbyciem się szkół.
Pedagog niepotrzebny?
Radny Albin Łukaszewicz zgłosił interpelację w sprawie braku w gminnych szkołach pedagoga, logopedy czy psychologa: - Istnieją różne problemy wychowawcze, rodzinne, są dzieci agresywne, a pedagog z racji przygotowania merytorycznego szybciej dostrzega te problemy uczniów, potrafi im zapobiegać. Nauczyciel skoncentrowany jest na pracy dydaktycznej i nie zawsze może to zauważyć. Podobnie są problemy z prawidłową wymową. Teraz dzieci do logopedy muszą jeździć do poradni powiatowej, a jest to związane z kosztami, czasem oczekiwania na spotkanie. Czy istnieje możliwości zatrudnienie logopedy, pedagoga czy psychologa, a tym samym udzielenie pomocy potrzebującym dzieciom z naszej gminy?
- Ja też bym chciał zatrudnić takich specjalistów, bezrobocie w gminie by się zmniejszyło, ale nie ma pieniędzy – odpowiadał burmistrz.- Budżet jest jaki jest, teraz odprawy jeszcze będziemy musieli zapłacić.
Radna Marzena Łukasiuk przypomniała radnemu historię pracy logopedy w szkole w Śledzianowie: - Twoja żona pracowała i wie jak wiele dzieci do niej przychodziło. To wina rodziców, bo nawet jak ona (logopeda) była w szkole, to jak rodzic nie wyśle dziecka, to ono samo nie przyjdzie. A są tacy rodzice, że im wszystko jedno i nie zmusisz ich do tego.
Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. AK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze