Reklama

Czeremcha - „Dżereła” to znaczy źródło

19/09/2014 21:38

Czeremcha. Niewielka miejscowość, niegdyś słynna, duża stacja przeładunkowa PKP. Odkąd tiry wyparły transport kolejowy, kolej w Czeremsze upadła. Czeremcha także mogła zaniknąć. Znalazła jednak swoje miejsce na mapie. Tym razem na mapie kultury.

Od lat odbywa się tu międzynarodowy festiwal folkowy „Z wiejskiego podwórza” i „Dżereła”, festiwal ukraiński. O ile „Z wiejskiego podwórza” jest prezentacją uwspółcześnionej kultury ludowej różnych narodowości z różnych stron świata, o tyle „Dżereła” skupia się na kulturze ludowej, miejscowej, od źródła, jako że dżereła znaczy właśnie źródło. Przed laty impreza nazywała się Polsko – Ukraińskie Spotkania Muzyczne, od kilku lat „Dżereła”.

Reklama

Najpierw zaprezentowały się zespoły śpiewające tradycyjnie, a gdy nadszedł wieczór, zagrała muzyka folkowa. Rewelacyjny koncert dał zespół z Bielska Podlaskiego Hoyraky. Świetne aranżacje, dynamika, witalność. Hoyraky grają od trzech lat. Akordeon waży około 15 kg, ale dla Piotra to niewiele. Na scenie tańczył i skakał z akordeonem na ramionach.

- W Czeremsze fantastyczna publiczność, organizatorzy. Śpiewało się super, jeśli tylko dostaniemy zaproszenie, na pewno chętnie tu wrócimy – stwierdza Piotr Ostaszewski z Hoyraków. - Dlaczego śpiewamy po ukraińsku? Występowałem w zespole „Ranok” i występuję do tej pory, można powiedzieć, że jestem weteranem, bo to już 15 lat. To jeden powód. Ale przede wszystkim dlatego, że to podtrzymywanie kultury, tradycji podlaskiej. Tę kulturę podtrzymujemy w troszkę innej formie. Nasza muzyka to współczesny folklor, jakieś przeróbki, co nam przyjdzie do głowy, co zagra w naszej duszy, to zagramy i zaśpiewamy na scenie.

Reklama

Hiłoczka to zespół ukraińskiej pieśni tradycyjnej. Tworzy go najmłodsze pokolenie mieszkańców gminy Czeremcha. Zespół założyła i prowadzi nieoceniona Irena Wiszenko. Podczas tegorocznego festiwalu Hiłoczka wystąpiła jako duży zespół, a także jako duet Elżbiety Suproniuk i Ilony Nesterowicz.

- Sześć lat śpiewam w Hiłoczce. Z Ireną Wiszenko świetnie się pracuje. Pani Irena przekazała nam miłość do śpiewu – opowiada Elżbieta Suproniuk. - Zawsze lubiłam śpiewać. Muzyka jest w moim sercu. Gdy byłam mała, zrobiłam wielki błąd, bo nie poszłam do żadnej szkoły muzycznej. Trudno. Jednak muzyka na zawsze pozostanie moim hobby, moją pasją. Śpiewam po ukraińsku, bo tutaj się urodziłam, wychowałam, w domu się mówiło „po swojemu”.

Reklama

Głównym organizatorem festiwalu „Dżereła”, Ukraińskie Tradycje i Transformacje jest Sławomir Sawczuk. Urodził się i wychował w gminie Czeremcha. Od lat prowadzi audycje ukraińskie w Radiu Białystok.

- Chcemy pokazać z jednej strony źródła, z drugiej to, co ze źródła można zaczerpnąć – mówi Sławomir Sawczuk. – A można zaczerpnąć, bo mamy Hoyraky z Bielska i TuhajBej z Olsztyna. Tym razem żadnego zespołu z Ukrainy. Tam sytuacja ciągle niepewna.

Grupa śpiewacza z Czeremchy Wsi czy Rodyna z Dubiażyna to źródła kultury ukraińskiej w północnej części Podlasia. Ale są także inne zespoły, młodsze.

Reklama

- Kultura tradycyjna przenosi się do miasta – tłumaczy Sławomir Sawczuk. - Ludzie mieszkający na wsiach odchodzą, a zespoły czerpią pieśni z różnych źródeł. Tymczasem Dobryna z Białegostoku śpiewa autentycznie białym głosem. Podobnie Hiłoczka, Ranok. Okazuje się, że to młodzież może nauczyć starszych białego śpiewu. Hoyraky to zespół folkowy i bardzo dobrze. TuhajBej gra folkrock. Zależało nam, aby nie było to discopolo. Ludziom by się spodobało, ale w ruchu ukraińskim chcemy czegoś więcej.

Tegoroczne Ukraińskie Tradycje i Transformacje odbyły się przy pięknej pogodzie. Publiczność także nie zawiodła. Przy scenie ludzie tańczyli, śpiewali.

Reklama

– Wszelkie spotkania związane z muzyką, tańcem, mają swoje zadanie, przede wszystkim łagodzić obyczaje - zwrócił się do zebranych na palcu przy GOK Jerzy Szykuła, wójt gminy Czeremcha. - Muzyka powoduje, że antagonizmy, które są wśród nas, stają się łagodniejsze. Dziękuję dla Związku Ukraińców Podlasia, który co roku pamięta o Czeremsze i organizuje „Dżereła”.

– Dziękuję dla GOK-u, urzędu gminy i szkoły, która pomaga logistycznie – dodał Sawczuk. - Przy dobrej muzyce, zabawie proszę, abyście nie zapomnieli, że warto dbać o swoje. Nie tylko o pieśni, bo te łatwo przychodzą, ale także o język. Zespoły, które dzisiaj występują jak Hiłoczka, Ranok. Nie byłoby ich, gdyby dzieci nie uczyły się języka ukraińskiego w szkole. Wszystkich rodziców i dziadków proszę, aby posyłali dzieci na nauczanie języka ukraińskiego, nie wstydzili się swojego języka, bo „kto swuju mowu rudnu zabywaje, toj ne maje szczastia w życi”.

Reklama

– Jest to ostatnia impreza plenerowa. Korzystajcie, bawcie się jak tylko długo będziecie mogli – powiedziała Barbara Kuzub – Samosiuk, dyrektor GOK w Czeremsze.

I faktycznie, na placu przy Gminnym Ośrodku Kultury w Czeremsze muzyka brzmiała do północy. Kto chciał, ten tańczył, słuchał, śpiewał. I kolejne „Dżereła” przeszło do historii.

Krystyna Kościewicz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot KK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama