14 zwycięstw, 6 remisów i 10 porażek w 30 meczach - to bilans Cresovii po sezonie 2006/07 w czwartoligowych zmaganiach. Siemiatyczanie zdobyli 48 punktów, bramki 58 - 40. W tabeli uplasowali się na 5 miejscu.
O postawie zespołu podczas zakończonego przed miesiącem sezonu oraz planach na zbliżający się sezon rozmawiamy z trenerem Radosławem Kondraciukiem. - Piąte miejsce - sukces czy niedosyt? Jak niedawno zakończony sezon wygląda w trenerskiej ocenie? - W perspektywie całego sezonu taka lokata na pewno jest sukcesem. Od wielu lat to najlepsze miejsce Cresovii. Przypomnę, że przed rokiem zajęliśmy miejsce dziesiąte, więc awans o pięć lokat w górę należy traktować jako sukces. Jednak dodam, że jeśli przed rozpoczęciem sezonu wiedziałbym, że zajmiemy na koniec rozgrywek piąte miejsce, byłbym z pewnością z tego zadowolony. Lecz po zakończeniu sezonu, mądrzejszy o postawę i wyniki, mam lekki niedosyt. Szczególnie chodzi o stracone punkty podczas wiosennej rundy. Wiem, że wiosną drużynę stać było na więcej. Graliśmy dobrze, byliśmy solidnie przygotowani i stać nas było nawet na trzecie miejsce. Stąd ten niedosyt. - Dlaczego wiosną poszło gorzej, niż jesienią? - Runda jesienna była lepsza i równiejsza, ponieważ miałem do dyspozycji więcej zawodników. Przypomnę, że na półmetku rozgrywek wyjechał Zdrojewski, grę z powodu kontuzji zakończył Koczuk. Byli to zawodnicy, którzy w niektórych meczach decydowali nawet o wyniku. Wiosną doszli do nas młodzi chłopcy z Białej Podlaskiej, ale do tej pory nie grali oni na tym poziomie rozgrywek. Stanowili wyłącznie uzupełnienie kadry, a nie wzmocnienie. Do tego doszło mnóstwo urazów i kontuzji. Już w meczu inaugurującym wiosenną rundę dwóch naszych podstawowych piłkarzy pojechało do szpitala i powiem szczerze, że do momentu meczu z Iskrą Narew, w drugiej połowie rundy, ciągle brakowało z podstawowego składu pięciu - sześciu piłkarzy. Potem było nieco lepiej, brakowało dwóch czy trzech. Braki kadrowe - to miało największy wpływ na wyniki osiągane podczas rundy wiosennej. - Zdarzały się również słabsze mecze. - W zasadzie były trzy takie spotkania, wszystkie u siebie, z: Pomorzanką, Turem i Pogonią Łapy, dwa przez nas przegrane. Z tych meczów możemy być niezadowoleni. Jednak większości meczów wyjazdowych nie musimy się wstydzić - graliśmy zdecydowanie lepiej niż u siebie, czego niestety nie mogli zobaczyć kibice, mimo, że były to i minimalne porażki. W tym miejscu warto wspomnieć o niewykorzystywanych przez nas sytuacjach, a takich było mnóstwo i doszło do tego, że w pewnym momencie wiosną skuteczność była wręcz katastrofalna. Dajmy na to mecz w Kolnie. Kibice niestety go nie wiedzieli. Gospodarze mają jedną stuprocentową, my cztery, a bramka dla nich pada, kiedy piłka przypadkowo odbija się od zawodnika, a on nawet nie wie, że zdobył gola. To był pech. Tak samo ostatni mecz w Augustowie - mamy cztery znakomite sytuacje, a żadnej nie wykorzystujemy. Szkoda. Podsumowując - z gry wiosną nie było dużo gorzej, bo potknięcia zdarzały się również jesienią, ale był zdecydowanie mniejszy potencjał drużyny. - Kto najbardziej zasługuje na wyróżnienie? - Wyróżniłbym młodzież, zarówno wchodzącą do składu, jak i tych młodych zawodników, którzy już zadomowili się w pierwszym składzie, robiąc duże postępy. Niektórzy wchodzą do składu jeszcze jako juniorzy. Na przykład gola zdobył już Marcin Karolczuk - jeden z najmłodszych w naszej kadrze. Ten kierunek musi być utrzymany. To, że czasami wypożyczymy jednego czy dwóch zawodników, wynika z konieczności uzupełnienia składu. - A przygotowania? - Mecz z Jagiellonią rozegraliśmy tuż przed planowanym okresem przygotowawczym. Traktujemy to jako przygodę. Zaś przygotowania rozpoczęły się 9 lipca, na własnych obiektach. Zaplanowane mamy cztery sparringi. - Nowe twarze w zespole? - Na razie trenuje z nami Łukasz Świderski i wszystko wskazuje na to, że dojdzie do kadry. Jest pomocnikiem, do tej pory grał w Wissie Szczuczyn. W sparringu z Jagiellonią zagrał Andrzej Kaliszewicz z Kolejarza Czeremcha, ale na razie trudno powiedzieć, czy pozostanie. Mam nadzieję, że to nie koniec wzmocnień. - Jakie są cele na zbliżający się sezon? - Chcielibyśmy powalczyć o piąte miejsce, które, podczas reformowania rozgrywek, być może dałoby awans do trzeciej ligi. - I tego życzę.
Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze