Reklama

Cresovia przed sezonem - Poprawić skuteczność

25/07/2007 13:17
14 zwycięstw, 6 remisów i 10 porażek w 30 meczach - to bilans Cresovii po sezonie 2006/07 w czwartoligowych zmaganiach. Siemiatyczanie zdobyli 48 punktów, bramki 58 - 40. W tabeli uplasowali się na 5 miejscu.


          O postawie zespołu podczas zakończonego przed miesiącem sezonu oraz planach na zbliżający się sezon rozmawiamy z trenerem Radosławem Kondraciukiem.
          - Piąte miejsce - sukces czy niedosyt? Jak niedawno zakończony sezon wygląda w trenerskiej ocenie?
          - W perspektywie całego sezonu taka lokata na pewno jest sukcesem. Od wielu lat to najlepsze miejsce Cresovii. Przypomnę, że przed rokiem zajęliśmy miejsce dziesiąte, więc awans o pięć lokat w górę należy traktować jako sukces. Jednak dodam, że jeśli przed rozpoczęciem sezonu wiedziałbym, że zajmiemy na koniec rozgrywek piąte miejsce, byłbym z pewnością z tego zadowolony. Lecz po zakończeniu sezonu, mądrzejszy o postawę i wyniki, mam lekki niedosyt. Szczególnie chodzi o stracone punkty podczas wiosennej rundy. Wiem, że wiosną drużynę stać było na więcej. Graliśmy dobrze, byliśmy solidnie przygotowani i stać nas było nawet na trzecie miejsce. Stąd ten niedosyt.
          - Dlaczego wiosną poszło gorzej, niż jesienią?
          - Runda jesienna była lepsza i równiejsza, ponieważ miałem do dyspozycji więcej zawodników. Przypomnę, że na półmetku rozgrywek wyjechał Zdrojewski, grę z powodu kontuzji zakończył Koczuk. Byli to zawodnicy, którzy w niektórych meczach decydowali nawet o wyniku. Wiosną doszli do nas młodzi chłopcy z Białej Podlaskiej, ale do tej pory nie grali oni na tym poziomie rozgrywek. Stanowili wyłącznie uzupełnienie kadry, a nie wzmocnienie. Do tego doszło mnóstwo urazów i kontuzji. Już w meczu inaugurującym wiosenną rundę dwóch naszych podstawowych piłkarzy pojechało do szpitala i powiem szczerze, że do momentu meczu z Iskrą Narew, w drugiej połowie rundy, ciągle brakowało z podstawowego składu pięciu - sześciu piłkarzy. Potem było nieco lepiej, brakowało dwóch czy trzech. Braki kadrowe - to miało największy wpływ na wyniki osiągane podczas rundy wiosennej.
          - Zdarzały się również słabsze mecze.
          - W zasadzie były trzy takie spotkania, wszystkie u siebie, z: Pomorzanką, Turem i Pogonią Łapy, dwa przez nas przegrane. Z tych meczów możemy być niezadowoleni. Jednak większości meczów wyjazdowych nie musimy się wstydzić - graliśmy zdecydowanie lepiej niż u siebie, czego niestety nie mogli zobaczyć kibice, mimo, że były to i minimalne porażki. W tym miejscu warto wspomnieć o niewykorzystywanych przez nas sytuacjach, a takich było mnóstwo i doszło do tego, że w pewnym momencie wiosną skuteczność była wręcz katastrofalna. Dajmy na to mecz w Kolnie. Kibice niestety go nie wiedzieli. Gospodarze mają jedną stuprocentową, my cztery, a bramka dla nich pada, kiedy piłka przypadkowo odbija się od zawodnika, a on nawet nie wie, że zdobył gola. To był pech. Tak samo ostatni mecz w Augustowie - mamy cztery znakomite sytuacje, a żadnej nie wykorzystujemy. Szkoda. Podsumowując - z gry wiosną nie było dużo gorzej, bo potknięcia zdarzały się również jesienią, ale był zdecydowanie mniejszy potencjał drużyny.
          - Kto najbardziej zasługuje na wyróżnienie?
          - Wyróżniłbym młodzież, zarówno wchodzącą do składu, jak i tych młodych zawodników, którzy już zadomowili się w pierwszym składzie, robiąc duże postępy. Niektórzy wchodzą do składu jeszcze jako juniorzy. Na przykład gola zdobył już Marcin Karolczuk - jeden z najmłodszych w naszej kadrze. Ten kierunek musi być utrzymany. To, że czasami wypożyczymy jednego czy dwóch zawodników, wynika z konieczności uzupełnienia składu.
          - A przygotowania?
          - Mecz z Jagiellonią rozegraliśmy tuż przed planowanym okresem przygotowawczym. Traktujemy to jako przygodę. Zaś przygotowania rozpoczęły się 9 lipca, na własnych obiektach. Zaplanowane mamy cztery sparringi.
          - Nowe twarze w zespole?
          - Na razie trenuje z nami Łukasz Świderski i wszystko wskazuje na to, że dojdzie do kadry. Jest pomocnikiem, do tej pory grał w Wissie Szczuczyn. W sparringu z Jagiellonią zagrał Andrzej Kaliszewicz z Kolejarza Czeremcha, ale na razie trudno powiedzieć, czy pozostanie. Mam nadzieję, że to nie koniec wzmocnień.
          - Jakie są cele na zbliżający się sezon?
          - Chcielibyśmy powalczyć o piąte miejsce, które, podczas reformowania rozgrywek, być może dałoby awans do trzeciej ligi.
          - I tego życzę.

          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama